OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.
kognitywistyka.net: forum Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

 Ogłoszenie 
OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.

Poprzedni temat «» Następny temat
"Nadchodzi wiek głupoty?"
Autor Wiadomość
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-03-01, 20:41   "Nadchodzi wiek głupoty?"

NADCHODZI WIEK GŁUPOTY?

Margit Kossobudzka, Gazeta Wyborcza

[SW: wklejam całość ze względu na możliwość przeniesienia do zamkniętego archiwum GW]


Połowa studentów w USA twierdzi, że teoria ewolucji to bajka. Wierzą za to w astrologię. Kończą się dobre czasy dla nauki - ostrzegają uczeni. Nadchodzi era pseudonauki i wiary w cuda

Tegoroczny zjazd naukowców i dziennikarzy zaproszonych do San Francisco przez Amerykańskie Towarzystwo na rzecz Krzewienia Nauki upływa nie tylko pod hasłem globalnego ocieplenia i racjonalnego gospodarowania zasobami ziemskimi, ale także kryzysu nauki. Na konferencyjnych korytarzach uczestników zaczepiają aktywiści, którzy proszą o podpisanie się pod specjalnym apelem naukowców (w tym wielu noblistów) o ratowanie nauki. O co chodzi? Uczeni w USA obawiają się, że upada zaufanie do badań naukowych. Kwitnie za to pseudonauka - podważanie teorii ewolucji bynajmniej nie jest tylko naszą, polską bolączką. Choć w UFO i yeti wierzymy rzadziej niż kiedyś, to żyjemy pod dyktando horoskopów i homeopatii.

Astrologia - królowa "nauk"

Dzieje się tak, mimo że nasza wiedza naukowa jest dziś nieporównanie większa. W 1988 r. tylko jedna dziesiąta Amerykanów rozumiała wiadomości naukowe publikowane w prasie. Dziś rozumie je już 28 proc. - Znajomość naukowych terminów nie jest już luksusem intelektualnym. To konieczność, by zrozumieć otaczający nas świat - przekonuje prof. Jon Miller z uniwersytetu stanowego w Michigan. - Jednak to, czego nie rozumiemy, rekompensujemy sobie wiarą w pseudonaukowe prawdy.

Czym w ogóle jest pseudonauka?

To teorie, których nie da się sprawdzić, nie ma na nie dowodów. Pseudonauka domaga się uznania swoich racji, całkowicie odrzucając wszelkie próby ich weryfikacji. Do pseudonauki zalicza się m.in. astrologię, bioenergetykę, homeopatię, numerologię czy radiestezję.

Jak duży wpływ mają one na nasze postrzeganie świata?

Według badań przeprowadzonych w USA 15 proc. tamtejszych studentów wierzy dziś, że Ziemię odwiedzili kosmici (dawniej w UFO wierzyło 25 proc. żaków w USA). Młodzi ludzie nie wierzą za to w bajki o yeti i w to, że to obcy zbudowali antyczne cywilizacje. Wątpią też we wróżbiarstwo. Ale za to mocno wierzą w reinkarnację i to, że astrologia ma wpływ na ich życie. Są też przekonani, że Europejczycy odwiedzili Amerykę jeszcze przed wikingami i Kolumbem.

Skąd takie przekonania? Jedną z przyczyn jest po prostu niedouczenie. Choć brzmi to niewiarygodnie, 12 proc. studentów badanych w zeszłym roku z powrotem wstrzymało Ziemię i ruszyło Słońce. Troszkę więcej, bo 14 proc., wierzy, że przegotowanie mleka powoduje, że przestaje być ono radioaktywne. Połowa pytanych uważa, że to nieprawda, iż ludzie rozwinęli się w toku ewolucji z innych form zwierząt! Z wiedzy bardziej szczegółowej: co czwarty pytany twierdził, że elektrony są większe od atomów, a geny matki decydują o tym, czy urodzi się chłopiec, czy dziewczynka. Co szósty student nie wiedział, że rośliny produkują tlen, którym oddychamy. I jedno z największych nieporozumień, także w Polsce - połowa studentów jest przekonana, że oprócz bakterii antybiotyki zabijają też wirusy.

Niedouczeni są nie tylko Amerykanie. Największe "wzięcie" Europie mają homeopatia i astrologia. Według badań OBOP-u 81 proc. Polaków słyszało o homeopatii, a 30 proc. stosuje tę metodę leczenia. Większość z nas (56 proc.) uważa, że to skuteczna i dobra metoda leczenia. Jeszcze większa część, bo 62 proc. społeczeństwa, jest zdania, że lekarze zapisujący leki homeopatyczne są godni zaufania. Homeopatię częściej stosują osoby z wyższym wykształceniem (53 proc.), kobiety mieszkające w średnich i dużych miastach.

Prawie jedna trzecia Polaków wierzy też w astrologię, przepowiednie i wróżby. A co piąta osoba twierdzi, że mają one wpływ na podejmowane przez nas decyzje.

Statystyka nie kłamie?

Skąd bierze się nasza nieufność do nauki i fascynacja pseudonauką? Przede wszystkim z trudności z pełnym zrozumieniem tego, co mówią do nas uczone głowy. Język pseudonauki jest prostszy i to on przebija się do mediów. Każdy z nas chętniej przeczyta o deszczu tajemniczych meteorów niż o nowym genie p125, który może być kluczowy w rozwoju raka. Dla zwykłych czytelników geny czy rozszerzanie się Wszechświata to taki sam kosmos jak dla uczonych opowieści o złych aurach czy wpływie Saturna na ludzi urodzonych pod znakiem Skorpiona.

Uczeni mówią językiem zbyt hermetycznym, naszpikowanym formułkami. I prawdę powiedziawszy, niewielu z nich chce to zmienić. Tworzą w ten sposób elitarny krąg wtajemniczonych.

Poza tym ludzie zajmujący się krzewieniem pseudonauki nie mówią nam, że coś jest prawdopodobne na 99 proc., jak czynią to poważni naukowcy. Oni są zawsze pewni. A nam potrzeba autorytarnych postaw.

Pozycję nauki podkopują czasem sami naukowcy. Podczas kongresu w San Francisco Peter Austin z uniwersytetu w Ontario (Kanada) pokazał, jak zwodnicza może być wykorzystywana w nauce statystyka. Austin analizował wyniki badań nad przeżywalnością Kanadyjczyków dotkniętych zawałem serca. Dla zabawy postanowił sprawdzić, jaki wpływ na zawał mają znaki zodiaku. Ku jego zdumieniu okazało się, że z tą chorobą związane są dwa znaki - Bliźnięta albo Waga.

Austin postanowił następnie sprawdzić, czy stosując nowoczesne metody statystyczne, uda mu się "wytworzyć" podobnie niedorzeczne zależności. Wrzucił zatem do komputera dane ponad 10 mln mieszkańców Ontario w wieku od 18 do 100 lat i porównał je z przypadkami 223 najczęściej spotykanych dolegliwości wymagających hospitalizacji.

I co się okazało? Kobiety urodzone pod znakiem Panny mają skłonności do wymiotów podczas ciąży, podczas gdy Wagi często łamią sobie miednice. Okazało się też, że zawałami zagrożone są nie tylko Bliźnięta czy Wagi, ale przede wszystkim ryby. Uczonemu udało się przyporządkować co najmniej dwie charakterystyczne przypadłości każdemu ze znaków. Wyniki były pewne, a badanie przeprowadzone z zachowaniem podstawowych zasad. Śmiać się czy zapisać na przyspieszony kurs astrologii?

Dowody, głupcze

- Te badania nie są wiarygodne, choć na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku - komentuje autor pracy. Jego naukowa prowokacja miała pokazać, że tak modne dziś szukanie powiązań między wszystkim jest wielkim nieporozumieniem. Dlaczego? Bo każda praca ma swój statystyczny błąd. Przy tak dużej licznie zmiennych (24 choroby spośród 223, przypisane 12 znakom zodiaku u 10 mln osób) błędy się sumują i wiarygodność wyników spada. Dlatego trzeba do nich podchodzić znacznie bardziej sceptycznie niż do innych, prostszych prac.

- Te doświadczenia mogą nas śmieszyć, ale są bardzo ważne dla rozwoju badań klinicznych, w których testujemy nowe leki - mówi Austin. Łatwo sobie wyobrazić, jakie wnioski wyciągnęliby uczeni, gdyby zamiast zabawy z astrologią przyjęli inne kryteria statystyczne, np. wieku. Popełniliby dokładnie takie same błędy jak w tej pracy. Aż strach pomyśleć o konsekwencjach.

Statystyka - nomen omen - pokazuje, że dzieje się tak w 5 proc. przypadków. Wtedy to uczeni widzą powiązania między zupełnie niezależnymi od siebie zjawiskami. Jak to wyeliminować? Nigdy nie zaczynać doświadczenia bez postawionej tezy i potwierdzać, potwierdzać, potwierdzać. Czyli robić coś, czego pseudonauka nawet nie dotyka.







Co sądzicie?
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
Ostatnio zmieniony przez Slawomir Wacewicz 2007-03-03, 23:13, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Marek_Pietraszczyk


Posty: 103
Skąd: United Kingdom
Wysłany: 2007-03-01, 22:04   

- Prowokacja.
Z drugiej strony nigdy nie zastanawiałem się nad lekami homeopatycznymi.
Nie mogę się więc wypowiadać. Wierzę lekarzowi. Czy homeopatia ma coś wspólnego z wróżeniem z fusów ? Tego nie mnie osądzać ( nie znam dowodów ani za, ani przeciw). Jeśli leczenie sposobami homeopatycznymi nie jest naukowo udowodnione, to byłbym wielce zdziwiony, gdyby lekarze się tym zajmowali.

Cały artykuł napisany jest, właśnie, w stylu pseudonaukowym. Ja nie wierzę w zawarte w nim informację, ani trochę. Na tym właśnie polega myślenie które skądś znamy: „jeśli to nie jest prawdą, to proszę mi to udowodnić”. Ja wierzę w to co jest udowodnione naukowo, bo na pewno jest prawdą. Dlatego neguję puentę omawianego artykułu, ponieważ napisany on jest w sposób nienaukowy.

Pozdrawiam.
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-03-01, 22:07   

Witam,

artykuł przytoczony przez Sławka odnosi się głównie do USA. Fragment o homeopatii i astrologii dotyczy też Europy, a w niej Polski. Dorzucę coś od siebie. Niedawno uczestniczyłem w spotkaniu doradców i trenerów biznesu, które odbywało się w Niemczech. Jedna z pań, z wykształcenia socjolog, najzupełniej serio i z głębokim przekonaniem (w czasie prywatnych rozmów, w przerwach) mówiła nam o Ziemi, jako żywej istocie, o duchach, z którymi rozmawia, aurze otaczającej pożywienie, dzięki czemu można rozróźnić co jest dla nas złe a co dobre itp. Dodam, że wśród trenerów byli też psycholodzy i psychiatrzy, którzy nie stwierdzili u niej choroby umysłowej :-)

Strzeżmy się więc: pseudonauka ante portas!

Pozdrawiam
 
 
Maria Borkowska


Posty: 491
Skąd: jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie
Wysłany: 2007-03-01, 22:21   

„... ludziom potrzebne jest to, CO stanowi tajemnicę. Już od dawna uczeni irytowali wszystkich tym, że wiedzieli zawsze więcej i lepiej. Jakże miło ich ujrzeć bezradnych wobec trójkąta bermudzkiego, latających talerzy, duchowego życia roślin, czy to nie satysfakcjonuje, gdy prosta paryżanka w klimakterze zna całą przyszłość polityczną świata, natomiast profesorowie są w tym ciemni jak tabaka w rogu”
Stanisław Lem, Pokój na Ziemi

„Ludzie (…) wierzą w to, w co chcą wierzyć. Wziąć choćby taki rozkwit astrologii. (…)
Facet przyszedł na świat, ponieważ jego rodziciel nie wycofał się, by tak rzec, w porę i przez to właśnie został jego rodzicielem. Jego rodzicielka widząc, co się stało, brała chininę, skakała równymi nogami z szafy na podłogę, ale to jakoś nie pomogło. Facet pojawia się więc, kończy jakąś szkołę i pracuje w sklepie z szelkami, na poczcie lub w biurze meldunkowym. Naraz dowiaduje się, że jest całkiem inaczej. Planety tworzyły specjalną koniunkcję, znaki zodiaku układały się z uwagą i wytrwałością w taki szczególny wzór, jedna połowa niebiosów zmawiała się z drugą po to, żeby on mógł powstać i stać za ladą bądź siedzieć za biurkiem. To podnosi na duchu. Cały wszechświat kręci się wokół niego nawet, jeśli mu nie sprzyja, nawet, jeśli gwiazdy ułożą się tak, że producent szelek zrobi plajtę, a on traci przez to posadę. (…) Wybij mu to z głowy i co zostanie? Bosa, biedna, goła pustka i beznadziejna rozpacz.”
Ibidem
_________________
"Knowledge is not information, it's transformation."
 
 
Łukasz Ratz


Posty: 20
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-03-05, 10:38   

Witam:)

Osobiście znam dwóch fizyków, którzy zawsze zaskakiwali mnie swoją wiarą w róźne nieprawdopodobne cuda i wydaje mi się, że nie wpłynęło to znacząco na ich pracę badawczą ani ta wiara nie sprowokowała ich do prob udowodnienia sensownosci swoich dziwnych przekonan. Z pewnością wiedzą, że dowodów nie ma.
A moze te kuriozalne, metafizyczne historie napedzaja tylko ich wyobraznię i pozwalają bardziej zdystansowac sie do swojego scislego toku rozumowania? Bo napewno nie zwątpili w metodę, logikę, falsyfikacje etc...
Nie popieram rozpowszechniania żadnych zabobonów... Ale jesli do zabobonow ma się odpowiedni dystans, to mimo iż zabobon ma calkowicie groteskowy charakter, jest niedowodliwy itd. to pozwala on bawic sie w wyobrazni w niemozliwe...
Wszystko ok. poki nie popularyzuja tej zabawy jak Daniken! A tylko sie tym bawia w zaciszu domowym:) Kreacjonizm jest wlasnie brakiem rownowagi miedzy wyobraznia a logika i jesli popularyzowanie pseudonauki w stanach
jest mozliwe na taka skale to moze nalezy sie obawiac amerykanskich studentow, ktorzy wierza w horoskopy?
Nie sadze. Kazdy ma w sobie jakas dawke absurdu i sprzecznosci nawet najwybitniesi naukowcy...

Pozdrawiam:)
_________________
www.ratz.pl
http://procesy.socjum.pl
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-03-05, 11:18   

Witam,

jest taka anegdota, związana, zdaje się, z Nielsem Bohrem: miał on rzekomo przybitą na drzwiach wejściowych do swojego domu podkowę. Zapytany przez jednego z gości, po co podkowa wisi na jego drzwiach, wyjaśnił, że podkowa przynosi szczęście. Kiedy gość wyraził zdziwienie, że Bohr, wybitny naukowiec, wierzy w takie rzeczy, Bohr odparł: ja w to nie wierzę, ale to podobno działa niezależnie od tego, czy się w to wierzy, czy nie :-)

Łukasz nie widzi wielkiego zagrożenia ze strony pseudonauki, dopóki jest traktowana jako prywatne hobby. OK, można tak na to patrzeć. Osobiście obawiam się, że jeśli mniej wykształceni ludzie dowiedzą się, że np. wybitny pan, czy pani profesor, rozmawia w wolnych chwilach z duchami, to uznają rozmawianie z duchami za naukowe i nie będą rozważać niuansów, czy jest to tylko zabawa i czy profesor ma do tego dystans.

Po drugie: rzecz jest bardziej skomplikowana. Według jakich kryteriów osądzać, czy coś jest nauką, czy pseudonauką?

Marek Pietraszczyk napisał/a:
Z drugiej strony nigdy nie zastanawiałem się nad lekami homeopatycznymi. Nie mogę się więc wypowiadać. Wierzę lekarzowi. Czy homeopatia ma coś wspólnego z wróżeniem z fusów ? Tego nie mnie osądzać ( nie znam dowodów ani za, ani przeciw). Jeśli leczenie sposobami homeopatycznymi nie jest naukowo udowodnione, to byłbym wielce zdziwiony, gdyby lekarze się tym zajmowali.


No właśnie. Wierzę lekarzowi. Ale jakiemu? Homeopacie? Homeopatia (leczenie podobnego podobnym, czyli podawanie w celach leczniczych, w niezwykle małym stężeniu, dawek substancji, które w większych dawkach wywołałyby chorobę, którą chcemy wyleczyć) jest w Polsce zgodna z prawem i praktykowana przez lekarzy. Nie brak naukowych badań, które dowodzą, że stężenia stosowane w homeopatii są tak małe, że nie mogą wywierać żadnego skutku, poza, ewentualnie, efektem placebo. No i co powiemy o homeopatii, jest to pseudonauka czy nie?

Pozdrawiam
 
 
Maria Borkowska


Posty: 491
Skąd: jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie
Wysłany: 2007-03-05, 11:30   

Łukaszu,
Dobrze mówisz. Czekałam aż wreszcie ktoś to powie.
Nie jesteśmy istotami w pełni racjonalnymi.
Co do Danikena, to niektóre jego koncepcje są po prostu bezmyślne (chociażby ta jakoby starożytne kultury znały promienie Roentgena, ponieważ we wczesnych malowidłach uwieczniano ludzkie szkielety... )
Przypomina mi sie jednak obrona Danikena autorstwa jego przyjaciela- Waldemara Łysiaka:
Cytat:
"Żyjemy w epoce straszliwie pragmatycznej. Ta epoka w przeciwieństwie do minionych, znalazła lekarstwa na wiele chorób, natomiast choruje na dolegliwość największą - na brak mitu. i oto pojawia się człowiek, który ofiarowuje nam taki wielki romantyczny mit, budząc jednocześnie zainteresowanie ludzi archeologią, historią sztuki i dziejami naszego gatunku w ogole."

Jeśli ktoś czytał "Folwark zwierzęcy" Orwella, pamięta zapewne postać kruka (chyba był to kruk, w każdym razie jakieś ptaszysko) który przylatywał do zwierząt, opowiadając im o lepszym świecie i zaspokajając tym samym potrzebę mitu. Świnie (rząd) zaakceptowały kruka.
Ma to pewien związek z cytatami z Lema, które wkleiłam powyżej. Jeśli odrzemy się z mitów, to co nam zostanie? Nawet najbardziej zatwardziali racjonaliści potrzebują czasem jakiegoś Danikena czy innego kruka, który zaspokoi naszą potrzebę mitu. Nawet jeśli tych historii nie traktujemy szczególnie poważnie.
_________________
"Knowledge is not information, it's transformation."
Ostatnio zmieniony przez Maria Borkowska 2007-03-05, 11:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Marek_Pietraszczyk


Posty: 103
Skąd: United Kingdom
Wysłany: 2007-03-05, 13:08   

Leszku.
Gdyby nie było to forum kognitywistyczne, poprosiłbym Ciebie Leszku o podanie danych bibliograficznych artykułu o który Twoim zdaniem dowodzi iż homeopatia nie ma żadnych podstaw naukowych. Wtedy mógłbym się do tego w jakiś sposób odnieść. Nie chciałbym oczerniać lekarzy, którzy się tym zajmują. Po prostu myślałem, że jak idzie się do lekarza, pracującego w narodowej instytucji opieki zdrowotnej, to idzie się do specjalisty z zakresu nauk medycznych, a nie do wróżbity... Moim zdaniem to kwesta prawna: prasa jest wolna, może publikować co chce, a zadaniem czytelnika jest osądzić, czy treści są zgodne, czy niezgodne z prawdą. Idąc zaś do instytucji publicznej, która z założenia ma się opierać na nauce, obywatel nie powinien mieć nakazu zastanawiania się, czy dany lekarz, to lekarz, czy wróżka Samara. Rozumiem, że Ty Leszku masz inne zdanie, czy tak ?

Pozdrawiam.
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-03-05, 13:11   

Witam,

chciałbym zwrócić uwagę, że w niniejszym wątku pojawiły się już (przynajmniej) dwa aspekty:

1) prawo do "odskoku" od codzienności w sferę mitów - na swój prywatny użytek (vide Łukasz i Maria - "Nawet najbardziej zatwardziali racjonaliści potrzebują czasem jakiegoś Danikena czy innego kruka, który zaspokoi naszą potrzebę mitu. Nawet jeśli tych historii nie traktujemy szczególnie poważnie.")

2) szkodliwość pseudonauki - np. szarlatani stosujący pseudomedyczne praktyki, mogący je stosować tylko dlatego, że społeczeństwo jest niedouczone lub niedoinformowane (choćby z uwagi na zbyt hermetyczny język naukowców).

Pierwszy aspekt jest na pewno niezykle interesujący, ale chyba ważniejszy (bo groźny w skutkach) jest aspekt drugi. Dlatego, nie zamykając dyskusji na temat pierwszego aspektu, prosiłbym też o głosy na temat drugi: jak przeciwdziałać tytułowemu "nadchodzeniu wieku głupoty". Nie zakładam bowiem, że nikt, poza mną ;-) nie dostrzega takiego niebezpieczeństwa. A może się mylę?

Pozdrawiam

P.S. Marku, Twój wpis pojawił się, kiedy już wysłałem mój, dlatego odpowiadam w PS. Nie jest moją intencją krytykowanie, a już na pewno nie "oczernianie" homeopatii. Jeśli chcesz znaleźć wskazania na źródła, to, w dobie internetu, nie powinno to być trudne ;-) Nie chcę jednak, aby sprawa homeopatii właśnie zdominowała ten wątek. Podałem to tylko jako przykład ilustrujący tezę, że może być problem z oddzieleniem nauki i pseudonauki w sytuacjach, gdy sama nauka nie ma jednakowego zdania w pewnych kwestiach. A tak się dzieje właśnie na przykład w przypadku homeopatii.
Ostatnio zmieniony przez Leszek Nowaczyk 2007-03-05, 13:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Maria Borkowska


Posty: 491
Skąd: jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie
Wysłany: 2007-03-05, 14:13   

Niestety często 1) --> 2)
Dopóki mamy swoje mity na własny użytek, jest ok. Gorzej, jeśli dana osoba zaczyna zarażać swoimi przesądami innych. Miałam wątpliwą przyjemność poznać paru szarlatanów i zastanawiałam się czy oni naprawdę wierzą w to, co robią. Z tego co stwierdziłam, u różnych wróżek i innych szamanów występują rodzaj "dwójmyślenia" (znowu ten Orwell) Z jednej strony wierzą, że pomagają swoimi "zaklęciami", z drugiej - ściągają z ludzi ogromne ilości pieniędzy. (Uwierzcie mi, słowo "ogromne" nie jest tu przesadą). Dla przykładu inicjacja pierwszego stopnia reiki (jest to metoda bioterapii) kosztuje od 200 do 400 złotych, zazwyczaj przystępuje do niej naraz po kilkanaście osób. Jednocześnie - co moim zdaniem bardzo ważne- wróżki i bioterapeuci zawsze bardzo starannie uzasadniają fakt pobierania dużej ilości pieniędzy (np "jeśli się nie zapłaci, pozostaje się dłużnikiem, a to źle wpływa na rozwój duchowy")
Jak może w tej sytuacji pomóc nauka? Zaszczepiać racjonalne myślenie tym, którym jeszcze można je zaszczepić zanim zostaną skażeni zabobonami. Powinno się popularyzować racjonalizm wśród młodzieży, pokazywać że nauka jest ciekawa, a nie szara i posępna w przeciwieństwie do słodkiej i kolorowej parapsychologii. Problem jest jeden i zasadniczy. Pseudonauka mówi nam to, co chcemy usłyszeć. Prawdziwa nauka- niekoniecznie.
Więcej nie zabieram głosu w tym wątku, gdyż myślenie o epidemii szarlatanerii źle wpływa na mój rozwój duchowy.
_________________
"Knowledge is not information, it's transformation."
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-03-05, 14:45   

Witam,

Maria Borkowska napisał/a:
Więcej nie zabieram głosu w tym wątku, gdyż myślenie o epidemii szarlatanerii źle wpływa na mój rozwój duchowy.


Nikogo nie zmuszam :-) Z drugiej strony, jeśli nikt z przeciwników szarlatanerii nie będzie o tym pisał, mówił i przeciwdziałał, to słychać będzie tylko głos szarlatanów ... Tak więc mam nadzieję, że będą jednak inne wypowiedzi (w tym także, może nieco później, Twoje).

Pozdrawiam
P.S. Marku, mam nadzieję, że zauważyłeś mój P.S. w poprzednim wpisie. Piszę to na wszelki wypadek, bo edycja postu chyba nie jest widoczna jako "nowy wpis" i można ją przeoczyć.
 
 
Mikolaj Pawlak


Posty: 130
Skąd: Poznań/Filadelfia
Wysłany: 2007-03-06, 01:42   Re: "Nadchodzi wiek głupoty?"

Slawomir Wacewicz napisał/a:

Połowa studentów w USA twierdzi, że teoria ewolucji to bajka. Wierzą za to w astrologię. Kończą się dobre czasy dla nauki - ostrzegają uczeni. Nadchodzi era pseudonauki i wiary w cuda

(...) O co chodzi? Uczeni w USA obawiają się, że upada zaufanie do badań naukowych.
(...)

Co sądzicie?


Z zaciekawieniem przeczytalem ten watek i musze przyznac, ze wiecej komentarzy mam do komentarzy, niz do tekstu pierwotnego, ktory pochodzi z tego czasopisma czerpiacego wykladnie prawdy z badan opinii publicznej wg. ktorych obecnie w Polsce powinna rzadzic Platforma Obywatelska. Mowiac krótko wszystko pochodzace z tego czasopisma to bzdura until proven otherwise. Skad zatem takie zaufanie czytelnikow do tego tekstu?

Teraz dwa slowa komentarza na temat akcji w US. W tym roku fundusze na nauke osiagna najwiekszy niz od kilkunastu lat. To przeklada sie na ograniczona ilosc grantow i projektow badawczych, co w efekcie daje mniej miejsc pracy dla badaczy. Mowiac krotko, jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze (Jestem z Poznania, takze wiem co mowie :-))).

Jesli chodzi o przekonanie amerykanskiego podatnika to nic tak dobrze nie dziala jak zwariowane i przemawiajace do wyobrazni zestawienia, ktore dobrze sprzedaja sie w prasie (nawet w polskiej). I juz machina dziala... za 10 lat beda wykazywac jak to zwiekszenie funduszy na nauke w 2008 spowodowalo spadek ilosci nastolatkow wierzacych w UFO, albo myslacych ze przez calowanie mozna zajsc w ciaze. Po prostu udowodnia, ze za dolary kupiono racjonalne myslenie dla setek tysiecy mlodych amerykanow.

A propos naukowego podejscia do leczenia i homeopatii. To ze homeopatia nie jest wrozeniem z fusow wie kazdy kto probowal... tam po prostu nie ma fusow :-), nie ma tam nic oprocz wody (statystycznie rzecz ujmujac ilosc atomow substancji obcej we fiolce miesci sie w granicach bledu pomiaru). Problem w tym, ze to czasem dziala. I co z tego?
To z tego, ze wedlug pragmatycznego podejscia to wystarczy. Do tego dolacza sie cala gama Alternative Medicine Mind-body interventions (tak fachowo nalezy zakwalifikowac wrozbiarstwo i inne modalnosci). Roznica miedzy systemem leczenia w US i EU jest taka, ze w US pacjent placi wlasnymi pieniedzmi a w EU "niewlasnymi" (w zasadzie trudno powiedziec czyimi).

Podsumowujac, cytowane czasopismo caly czas probuje doprowadzic czytelnikow do stanu zbiorowego amoku, ktory kiedys w koncu skonczy sie pewnie spaleniem kogos na stosie (jak za dawnych czasow). Poki co wiadomo, ze rzetelnych danych na temat ilosci studentow kognitywistyki i psychologii wierzacych w Swietego Mikolaja w Polsce nie ma. Do tego czasu uzyskania tych danych i kompetentnego przeanalizowania wstrzymajmy sie w wydawaniem opinii. :-)
_________________
pozdrawiam,

Mikolaj Pawlak
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-03-06, 02:18   

Nie ryzykowałbym komentarzy na temat GW jako całości, bo inaczej nasze forum upodobni się do forum GW, a tego byśmy nie chcieli :) .
Mam natomiast swoje zdanie na temat działu "Nauka" w GW, które czasami tu wyrażam...

Co do tekstu, to owszem - jest w nim dawka medialnego alarmizmu, ale (wbrew tytułowi) nie wynika z niego, że jest coraz gorzej. Natomiast i z tekstu, i z codziennych obserwacji wynika jedno - na pewno nie jest dobrze. Warto się zastanowić dlaczego nie jest dobrze (co już częściowo zrobiliśmy) i co zrobić, żeby było lepiej.
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Mikolaj Pawlak


Posty: 130
Skąd: Poznań/Filadelfia
Wysłany: 2007-03-06, 18:57   

Slawomir Wacewicz napisał/a:
Nie ryzykowałbym komentarzy na temat GW jako całości, bo inaczej nasze forum upodobni się do forum GW, a tego byśmy nie chcieli :) .
(..)
Co do tekstu, to owszem - jest w nim dawka medialnego alarmizmu, ale (wbrew tytułowi) nie wynika z niego, że jest coraz gorzej. Natomiast i z tekstu, i z codziennych obserwacji wynika jedno - na pewno nie jest dobrze. Warto się zastanowić dlaczego nie jest dobrze (co już częściowo zrobiliśmy) i co zrobić, żeby było lepiej.


Zgadzam sie, ze dyskusja na temat wyzszosci GW nad innymi dziennikami nie ma sensu, poniewaz przypomina to rozmowe o preferencjach wszelkiego typu, co zwykle do konkluzji nie prowadzi. Chcialem jedynie zwrocic uwage, na cel GW, ktory jest daleki od poznania w klasycznym tego slowa znaczeniu. GW to narzedzie agencji, ktora ma swoj cel i konsekwentnie go realizuje, nie mylmy tego z merytoryczna prezentacja istoty problemu zlego wyksztalcenia.

Co do tego czy jest gorzej, czy lepiej - brak danych z badan na populacji polskiej praktycznie uniemozliwia merytoryczna dyskusje na ten temat. Badania opinii publicznej w PL to w wiekszosci farsa, a na sensownych badan socjologicznych brak ze wzgledu na brak funduszy i konceptu... i znowu wrocilismy do tych funduszy. :-)
_________________
pozdrawiam,

Mikolaj Pawlak
Ostatnio zmieniony przez Mikolaj Pawlak 2007-03-06, 19:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Marek_Pietraszczyk


Posty: 103
Skąd: United Kingdom
Wysłany: 2007-03-06, 22:06   

Slawomir Wacewicz napisał/a:

[...] z tekstu, i z codziennych obserwacji wynika jedno - na pewno nie jest dobrze. [jeśli chodzi o jakość kształcenia przyp. M]


- Sławku, mógłbyś to ukonkretnić ? Co to znaczy, że nie jest "dobrze" ? Część czytelników/użytkowników forum chętnie by też poznała Twoje obserwacje w tym względzie...

Pozdrawiam.Z prof. Janem Jerschiną, socjologiem, o wykształceniu Polaków rozmawia Andrzej Brzeziecki
Ostatnio zmieniony przez Marek_Pietraszczyk 2007-03-06, 22:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Support forum phpbb by phpBB Assistant
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna

CogNews.net




Patronat Medialny kognitywistyka.net

patronat medialny

patronat medialny


Dni Mózgu 4

patronat medialny


Ways to protolanguage