OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.
kognitywistyka.net: forum Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

 Ogłoszenie 
OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.

Poprzedni temat «» Następny temat
Religia
Autor Wiadomość
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-08-28, 12:55   

Właśnie ukazał się artykuł "Mroczne listy": Matka Teresa wątpiła w Boga w Wyborczej.
Nie była wprawdzie naukowcem ale na tyle dużo dla ludzi zrobiła, że warto o niej wspomnieć.
Okazuje się, że Ona też miała wątpliwości związane z religią (i nie dawała po sobie tego poznać).
Cytat:
nikt nawet nie przypuszczał, że mogła mieć jakiekolwiek wątpliwości - mówi ks. James Martin

Jeśli mają je naukowcy to tym lepiej dla naukowców.
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
Ostatnio zmieniony przez Jarek Mazurek. 2007-08-28, 12:59, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-08-30, 08:03   

Witam po krótkiej przerwie.

1. Oj chyba nie tak dużo daje się podciągnąć pod efekt "prania mózgu". Np. normy społecznie są bez oporów łamane powszechnie. Z religią jest ciężej. Stąd dylematy wielu profesorów.

2. Wpływy religii na życie ludzi, wg mnie są dlatego tak wielkie, gdyż starają się załagodzić odwieczny strach numer jeden człowieka - strach przed śmiercią.

3. Idealny, modelowy naukowiec po prostu nie może wierzyć w jakąkolwiek religię. Oczywiście nikt nie jest idealny, stąd przeróżne hybrydy wiary i rozumu. Chyba Dawkins jest najbliższy ideałowi.

4. Przytaczany tu wielokrotnie buddyzm nie jest dla mnie religią. Jest odrębnym nurtem filozoficznym, a kapłani - nauczyciele pokazują jak dążyć do szczęścia. A wydaje mi się, że dążenie do szczęścia jest nadrzędnym celem. Chyba byłbym dobrym buddystą.

Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony przez janusz kamiński 2007-08-30, 08:24, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-08-30, 09:08   

janusz kamiński napisał/a:
2. Wpływy religii na życie ludzi, wg mnie są dlatego tak wielkie, gdyż starają się załagodzić odwieczny strach numer jeden człowieka - strach przed śmiercią.

Myślę, że większość wierzących pogodziło się z koniecznością (jak do tej pory) umierania a i znając brutalne zasady życia w społeczeństwie nie mają wielkich nadziei na dobre "życie po śmierci". Dla mnie religijność większości ludzi jest potrzebą przestrzegania jeszcze jednej normy społecznej. Religijność naukowców "trzyma się kupy" jeśli: Bóg = natura + miłość do ludzi. A rytuały ? Noszenie krawata też jest niczym nie uzasadnione (za 20-50 lat zniknie jako śmieszna staroświecka moda).
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
Ostatnio zmieniony przez Jarek Mazurek. 2007-08-30, 09:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-08-30, 09:30   

Ależ Jarku, ten często nieuświadomiony strach, towarzyszy nam od najmłodszych lat, jak i również od prawieków. Większość potrzebuje protezy, by dać sobie z tym radę. Może tylko skrajni fanatycy godzą się na śmierć w dowolnej chwili.

Niedawno miałem traumatyczne zdarzenie. Musiałem uśpić mojego ukochanego, starego psa.
Po pierwszym, uspakajającym zastrzyku, patrzał na mnie pytająco - czy to już mój koniec?
Niech ktoś powie, że to moje fantazje.

Pozdrawiam
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-08-30, 09:47   

janusz kamiński napisał/a:
często nieuświadomiony strach, towarzyszy nam od najmłodszych lat, jak i również od prawieków


I bardzo dobrze - to jest efekt działania instynktu samozachowawczego, który każe nam przeżyć za (powiedzmy) wszelką cenę. Instynkty działają na podświadomość, a świadomy człowiek dorabia sobie ideologię.
I przypomniały mi się ostatnie słowa Papieża, którego już ten instynkt nie zmuszał do życia.

Co do psa to współczuję. Miałem już kilka takich pożegnań. Lubię psy ze względu na ich społeczny / stadny (przywiązują się i dają się do siebie przywiązać) charakter, w odróżnieniu od wyrachowanych kotów indywidualistów.
Ale nie sądzę, żeby pies rozumiał pojecie "koniec życia" (własnego).
Moim zdaniem (skromnym) mógł wygenerować co najwyżej taką myśl: "Jest mi źle, dziwnie. Pomóż jeśli potrafisz !"
Wydaje się, że słonie mogą to rozumieć (zachowania na cmentarzyskach słoni) ale nie wiem czy ktoś to dokładniej badał.
I żeby nawiązać do tematu wątku, to zwierzęta chyba nie przejawiają religijności.
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
Ostatnio zmieniony przez Jarek Mazurek. 2007-08-30, 11:49, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
Robert Różański


Posty: 34
Skąd: Elbląg/Gdańsk
Wysłany: 2007-08-30, 15:16   

witam

Jarek Mazurek napisał/a:
to zwierzęta chyba nie przejawiają religijności.


Jak to przeczytałem to przypomniał mi się pewien wariant klatki skinnera, która podawała nagrodę gołębiom co jakiś czas bez względu na to co się w klatce działo. Po jakimś czasie gołębie kręciły się w kółko i robiły inne ciekawe rzeczy (piszę z pamięci, książkę w której to miałem opisane pożyczyłem) które można by nazwać rytuałami. Dla mnie rytuał to zaczątek religijności.

pozdrawiam
_________________
"to nie żarty, to poważna zabawa"
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-08-30, 18:11   

To ciekawe z tymi gołębiami. Gołębie mają taki taniec godowy (kręcony).
Może jak wyczuły, że są ustabilizowane materialnie (regularne posiłki bez wysiłku) to nabrały ochoty na amory ?
Gdyby książka mówiła o czymś innym to proszę o tytuł.
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
 
 
Maria Borkowska


Posty: 491
Skąd: jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie
Wysłany: 2007-08-30, 18:34   

janusz kamiński napisał/a:

Niedawno miałem traumatyczne zdarzenie. Musiałem uśpić mojego ukochanego, starego psa.
Po pierwszym, uspakajającym zastrzyku, patrzał na mnie pytająco - czy to już mój koniec?
Niech ktoś powie, że to moje fantazje.

Pozdrawiam


Przykro mi z powodu psa, tym bardziej, że niedawno sama byłam w podobnej sytuacji.
Jednak moim zdaniem psy nie mają przeczucia własnej śmierci, raczej reagują na stres właściciela. Psy to bardzo wrażliwe zwierzęta, wyspecjalizowane w wyczuwaniu nastrojów ludzi. Dlatego lękają się uśpienia i często straszliwie wyrywają się przed ostatnią wizytą u lekarza weterynarii - po prostu wyczuwają ogromny stres i smutek swojego pana.
Ponieważ jestem największym twardzielem w rodzinie, dlatego zdecydowałam, że sama zaprowadzę moją suczkę na uśpienie. Nie okazywałam stresu, byłam spokojna i zauważyłam, że moja psia ulubienica nie bała się ani nie wyczuwała, że ta wizyta lekarska jest jej ostatnią.

Co do gołębi to zgadzam się z przedmówcą.
pozdrawiam
_________________
"Knowledge is not information, it's transformation."
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-08-30, 18:44   

Maria Borkowska napisał/a:
raczej reagują na stres właściciela

Może rzeczywiście to był bardziej prawdopodobny powód smutku psa.
Czytałem o popisach psa umiejącego liczyć.
Pan mówił do psa: 2+3
a pies szczekał 5 razy itd.
Obserwujący to, nie mogąc uwierzyć w wyjątkowość psa, umieścili pana za zasłoną (aby pies nie widział twarzy pana) i skończyły się zdolności psa.
Prawdopodobnie właściciel psa nawet nie zdawał sobie sprawy, że daje sygnały wyrazem twarzy, kiedy pies ma skończyć szczekać.
Ale to nie ma nic wspólnego z religią i godzeniem jej z rozumem.
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
 
 
Robert Różański


Posty: 34
Skąd: Elbląg/Gdańsk
Wysłany: 2007-08-30, 22:06   

witam,

co do gołębi, to jak mówiłem nie mam teraz książki (a tyle ich popożyczałem, że sam nie wiem w której to było), ale to: http://pl.wikipedia.org/w...%C4%87_magiczna
może pomóc w pierwszym podpunkcie jest opisane co i jak.

co do wiary i naukowców to napiszę to, o czym już wielokrotnie wspominałem wiedza opiera się na założeniach a w te się raczej wierzy. No chyba, że rozpatrujemy to z wyższego poziomu i mamy naukowca który zdaje sobie sprawę, że co inne założenia to inna wiedza ale to też musiałoby się opierać na czymś. Nawet jeśli powyższe trudności rozwiążemy to taki 'pure' naukowiec i tak nam nie wyjdzie (chyba żeby był AI specjalistycznym) bo stosowanie do wszystkiego metody naukowej (nawet w granicach jej stosowalności) jest niewykonalne dla człowieka w codziennych sytuacjach.

Inna sprawa:

Janusz Kamiński napisał:
>po prostu nie może wierzyć w jakąkolwiek religię.

Ciekawi mnie to czy i w jaki sposób wierzący uzasadniają to, że są wyznawcami danej religii (a nie innej). Wspomnieni przez nas już naukowcy nic o tym nie piszą (znaczy nie znalazłem).

pozdrawiam

pozdrawiam
_________________
"to nie żarty, to poważna zabawa"
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-08-31, 22:01   

Na KUL-u jest nawet: Katedra Relacji Między Nauką a Wiarą
Kierownik Katedry ks. abp prof. dr hab. Józef Życiński
Jeden z punktów problematyki badawczej:
Cytat:
Wykluczając klasyczne antropomorfizmy argumentacji W. Paleya oraz nowe ujęcia fundamentalizmu kreacjonistycznego, poszukuje się krytycznych modyfikacji argumentu uwzględniających poziom współczesnej metodologii.


Link do obszernych fragmentów książki [Boné Édouard]
Bóg, niepotrzebna hipoteza?
jeden z ciekawszych wycinków:
Cytat:
Nauki wraz z ich technologicznym zastosowaniem zapewniają niewątpliwie stopniowe panowanie nad przyrodą, materią i samym człowiekiem; mądrość miałaby stanowić rękojmię panowania nad tym panowaniem.

Szkoda tylko, że dla autora religia=chrześcijaństwo.

Robert Różański napisał/a:
Ciekawi mnie to czy i w jaki sposób wierzący uzasadniają to, że są wyznawcami danej religii (a nie innej)

Może w taki sam, jak się kibicuje swojemu klubowi, a innemu tylko wtedy jak nie gra z "naszym".
I miejsce jakie wyznaczył nauce i wierze prof. A.Myśliwski:
Cytat:
Wprawdzie nauka dzięki rozwojowi coraz bardziej zaawansowanych technik badawczych pozwala poznawać coraz dokładniej i głębiej otaczającą nas przyrodę, jednak nie jest w stanie odpowiedzieć na pytania - czy sposoby poznawania przyrody oraz zastosowania osiągnięć nauki są dobre czy złe z punktu widzenia moralnego?
......
Tak więc Naukę i Wiarę różni nie tylko przedmiot zainteresowania, ale i sposób jego poznawania. Świadomość tego stanu rzeczy, coraz powszechniejsza, prowadzi do bezkonfliktowej koegzystencji, przy czym obie strony mają sobie wiele do zaoferowania.

w prelekcji
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
Ostatnio zmieniony przez Jarek Mazurek. 2007-08-31, 23:05, w całości zmieniany 9 razy  
 
 
Robert Różański


Posty: 34
Skąd: Elbląg/Gdańsk
Wysłany: 2007-08-31, 23:43   

Witam

Jarek Mazurek napisał/a:
Szkoda tylko, że dla autora religia=chrześcijaństwo.

No i właśnie dla mnie tez jest to problem, bo trudniej jest znaleźć jakieś materiały bardziej 'obiektywne', tj. podejmujące problem z szerszej perspektywy a nie stawiające znaku równości między wyznaniem autora a pojęciem religia. Nawet jeśli autor się stara to często jest mu trudno pozbyć się pewnych ukrytych założeń dotyczących danego wyznania. Dla mnie na przykład wcale nie jest obligatoryjne łączenie spraw etycznych z religią, a taka praktyka leży u podstaw wielu religii.
Muszę się jednak chyba przejść z powrotem do biblioteki po książkę Andrzeja Zachariasza, on dość obszernie wypowiadał się o relacji religia a filozofia, chyba przyda mi się ponowna lektura.

pozdrawiam
_________________
"to nie żarty, to poważna zabawa"
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-09-01, 00:24   

Marzyłaby mi się dyskusja o religii "z zewnątrz". Bez wartościowania - za to z próbą obiektywnego podejścia do takich spraw jak "dlaczego człowiek (jako gatunek) jest religijny", "czy kibicowanie <naszym> (vide wpisy wyżej) ma coś wspólnego z religią", itd.

Obawiam się niestety, że osobom patrzącym na religię "z wewnątrz" będzie ciężko o odpowiedni dystans. Natomiast osoby patrzące "z zewnątrz" mogą popaść w pułapkę łatwej i szybkiej krytyki religii jako zjawiska, zamiast podejść po niej jako do problemu badawczego.

Pozdrawiam
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Robert Różański


Posty: 34
Skąd: Elbląg/Gdańsk
Wysłany: 2007-09-01, 01:04   

witam

Slawomir Wacewicz napisał/a:
Marzyłaby mi się dyskusja o religii "z zewnątrz". Bez wartościowania - za to z próbą obiektywnego podejścia do (...)


Nie tylko tobie Sławku :) Choć jest to trudne to traktuję właśnie takie rozważania jako swego rodzaju hobby, poniekąd ze względów oczywistych, religie znajdują się w ludzkich kulturach na dość szczególnej pozycji i wymaga się od ludzi aby określili się jakoś względem nich. Poza emocjonalnym stosunkiem trudności sprawiają też rozmyte znaczenia pojęć i to, że ciężko przy religiach wyłączyć coś przed nawias (to podobnie jak z rodziną, jak sądzę). Pokuszę się pewnie o dłuższą wypowiedź na powyższy temat, ale raczej nie o pierwszej w nocy.

ps: przekroczyliśmy już symboliczne 100 postów w tym temacie :)

pozdrawiam
_________________
"to nie żarty, to poważna zabawa"
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-09-01, 08:37   

Witam

Praktycznie nie jest możliwa uczciwa i obiektywna dyskusja pomiędzy "zewnątrz" i "wewnątrz".
Poza tym Sławku taka dyskusja tylko z "zewnątrz" natychmiast będzie zaatakowana.

Natomiast dziwi mnie coś innego. Praktycznie zjechałem cały świat. A w nim z tuzin różnych religii. Wszyscy ci ludzi święcie wierzą. I gdy jesteś z "zewnątrz", to nie jesteś w stanie, tak na sucho, bez emocji, postawić jedną religię przed drugą. Natomiast każdy będący wewnątrz porównuje swoją religię z resztą, czyli innymi religiami oraz nie-religią. Nigdy taka osoba nie może się wyzbyć silnego ładunku emocjonalnego, który będzie zmieniał kolor i perspektywę odbieranych zdarzeń realnych oraz procesów myślowych.

Pozdrawiam

ps. skądinąd interesujące, jak dyskusje "przy wódce" potrafią być gorące i głębokie...
 
 
Robert Różański


Posty: 34
Skąd: Elbląg/Gdańsk
Wysłany: 2007-09-01, 21:54   

Witam,

oto link do artykułu: What Buddhist Meditation has to Tell Psychology About the Mind:

http://71.18.123.59/ojs-2...article/view/22

jest to właściwie link do wstępu, ale można go ściągnąć w całości w pdf'ie.

pozdrawiam
_________________
"to nie żarty, to poważna zabawa"
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-09-06, 07:51   Nie wierzący psychiatrzy

Okazuje się, że 17 proc. psychiatrów nie wierzy (dla porównania wśród innych specjalności jest 10 proc. ateistów). Ci, którzy wierzą, są najczęściej żydami (u innych lekarzy przeważają protestanci i katolicy).
Dlaczego psychiatrzy rzadziej wierzą w Boga?
Cytat:
Jest coś takiego w psychiatrii, co kłóci się z wiarą, może to historyczne korzenie psychoanalizy i osoba Zygmunta Freuda?
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
Ostatnio zmieniony przez Jarek Mazurek. 2007-09-11, 09:23, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Maria Borkowska


Posty: 491
Skąd: jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie
Wysłany: 2007-09-10, 23:33   

Pewien student uniwersytetu jadący pociągiem z Dijon do Paryża zajął miejsce obok skromnie ubranego mężczyzny, który odmawiał różaniec, wolno przesuwając paciorki w palcach. Młodzieniec wdał się z nim w rozmowę, w której dowodził, iż różaniec to zabobon i tylko niedouczeni ludzie wierzą w takie brednie. Na koniec zaproponował, że jeżeli podróżny chce poznać naukową prawdę o świecie, to prześle mu odpowiednie materiały. Wtedy jego rozmówca wyciągnął wizytówkę, na której widniał napis: Ludwik Pasteur prof. chemii Uniwersytet w Strasburgu
_________________
"Knowledge is not information, it's transformation."
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-09-11, 22:10   

Witam,

Mario, fajna anegdota, ale ... co chciałaś tym wyrazić?

Pozdrawiam
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-09-12, 07:34   

Jeśli to nie anegdota to nie wymaga komentarza moim zdaniem.
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-09-12, 08:07   

Witam,

Jarek Mazurek napisał/a:
Jeśli to nie anegdota to nie wymaga komentarza moim zdaniem.


Na początek: uwspólnijmy pojęcia, do czego zawsze namawia Sławek :-)

Anegdota = zwięzłe opowiadanie o charakterystycznym epizodzie z życia hist. lub, rzadziej, fikcyjnej osoby, zakończone zaskakującą, dowcipną pointą (Nowa encyklopedia powszechna PWN).

W tym znaczeniu można chyba śmiało zakwalifikować wpis Marii jako anegdotę - co nie jest zarzutem :-)

Podtrzymuję moje pytanie. To, że można być wierzącym naukowcem wiemy, czy chodziło tylko o umocnienie tej wiedzy ;-) ?

Pozdrawiam
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-09-12, 08:43   

Leszek Nowaczyk napisał/a:
z życia hist. lub, rzadziej, fikcyjnej osoby

Widocznie moje potoczne rozumienie anegdoty było błędne. ::((
Pasteur twierdził,że :"Trochę wiedzy oddala od Boga. Dużo wiedzy sprowadza do niego z powrotem". Kościół katolicki często to cytuje. Nie wiadomo dokładnie co uczony miał na myśli, a można wyciągnąć różne wnioski. Gorzej, że zbyt łatwo nasuwa się jeden.

I przy okazji zbierania aforyzmów do WU znalazłem:
- Nawet najsprytniejszy człowiek uwierzy w to, w co pragnie wierzyć, wbrew wszelkim faktom i wszelkim podręcznikom świata.(George Bernard Shaw)
- Pamiętajcie, że i niewiara może być czyimś najświętszym uczuciem. Nie szargajcie jej. (Stanisław Jerzy Lec)
- Religia przyszłości będzie religią kosmiczną. Przekroczy ona osobowego Boga i odrzuci dogmaty i teologię. Będzie opierać się na religijnym zrozumieniu.(Albert Einstein) - przyznam, że nie rozumiem (nie czuję).
- Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją.(Woody Allen)
- Pragnąłem widzieć siłami umysłu to, w co uwierzyłem.(św. Augustyn)
- Wiara jest w gruncie rzeczy smutną koniecznością. Gdybyśmy mogli mieć wiedzę, nie potrzebowalibyśmy mieć wiary. Rzecz w tym, że nie możemy mieć wiedzy. Są rzeczy, które przerastają możliwości ludzkiego rozumu. Jest światło, które oślepia. Tak jest z Bogiem. (Józef Stanisław Tischner)
- Wiara jest miłością do tego, co niewidoczne; ufnością w to, co niemożliwe i nieprawdopodobne.(Johann Wolfgang Goethe)
- Jestem głęboko wierzącym ateistą.(Albert Einstein)
- Religia jest szczepionką wyobraźni; chroni ją ona przed niebezpiecznymi i absurdalnymi wierzeniami. (Napoleon Bonaparte)
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
Ostatnio zmieniony przez Jarek Mazurek. 2007-09-12, 11:22, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-09-12, 12:06   

Było jeszcze coś z opium ::))
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-09-12, 12:55   

Trudno by mi było znaleźć (dla zachowania obiektywizmu) przeciwwagi do cytatów z Mao Zedong'a i pana Джугашвили'ja (nie umiem odmienić). Musiałbym postawić na szali np. jakiegoś eurodeputowanego i profesora w jednym.
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
Ostatnio zmieniony przez Jarek Mazurek. 2007-09-12, 13:26, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-09-12, 16:52   

Jeśli chodzi konkretnie o to z opium, to nie Dżugaszwili i nawet nie Lenin (jak mi się wydawało), tylko okazuje się, że Marx...
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Robert Różański


Posty: 34
Skąd: Elbląg/Gdańsk
Wysłany: 2007-09-12, 17:33   

Witam,

Przyłączę się do budowania listy aforyzmów :) (nie wiem jak daleko na tym zajedziemy, ale kto wie, poza tym ząb mnie boli i aktualnie na więcej mnie przez to nie stać ;) )

Wszystkie poniższe teksty są autorstwa Stanisława Jerzego Leca, którego cytuję ze względu na sympatię :)

"A może Bóg sobie mnie upatrzył na ateistę?"

"Bogowie dziedziczą po sobie przymioty i wiernych."

"Cała rozpiętość natury! Od Kreatora do kreatury."

"Czasem mnie diabeł kusi, by uwierzyć w Boga."

"Czy jestem ateistą? Bóg jeden raczy wiedzieć."

"Czy za karę, że nie wierzę w duszę, nie mam duszy?"

"Można zmienić wiarę, nie zmieniając Boga. I odwrotnie."

"Nie pytaj Boga o drogę do nieba, bo wskaże ci najtrudniejszą."

"Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka, dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy, że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie, jaki uczynił, powołując nas na ten świat." <-- to jest świetne

"Szkoda, że do raju jedzie się karawanem."

"Ślepej wierze źle z oczu patrzy."

"Twórzcie o sobie mity, bogowie nie zaczynali inaczej."

"Tym samym mózgiem myśleć i wierzyć?"

"Wszyscy Bogowie byli nieśmiertelni!"

starałem się wybrać te najbardziej powiązane z tematem.

pozdrawiam
_________________
"to nie żarty, to poważna zabawa"
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-09-23, 21:10   

W związku z brakiem ruchu na forum, zacytuję św.Augustyna:
Intellige, ut credas, crede, ut intelligas. (Zrozum, abyś uwierzył, uwierz, abyś zrozumiał)

ale kiedy indziej mówi:

W sprawach, które dotyczą Boga, wierzymy, żeby móc zrozumieć, bo gdybyśmy chcieli najpierw zrozumieć, aby uwierzyć, nie udałoby się nam ani uwierzyć, ani zrozumieć.

W takim razie nie wiem co u niego oznacza :" Zrozum, abyś uwierzył".
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
Ostatnio zmieniony przez Jarek Mazurek. 2007-09-23, 21:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-09-26, 09:45   

Witam,

zgłębiam właśnie i polecam wszystkim zainteresowanym:
Richard Dawkins "Bóg urojony"

pozdrowienia
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-09-26, 10:06   

A następnie proponuję przeczytać "Bóg nie jest urojeniem. Złudzenie Dawkinsa" [Joanna Collicutt McGrath,Alister McGrath]
Ciekawe, że jeden i drugi tytuł ma skrajne recenzje.
Od "to znakomita polemika" do "Książka nie przedstawia żadnej wartości. Nikogo nie przekona. Tezy Dawkinsa są grubymi nićmi szyte, ale nie zmienia to faktu, że krytyka musi być staranna."
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
Ostatnio zmieniony przez Jarek Mazurek. 2007-09-26, 10:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-09-26, 10:25   

rozumiem Jarku, że przeczytałeś Dawkinsa. Ciekaw jestem czy osiągnął swój cel, który założył w tej publikacji. Oczywiście w stosunku do ciebie.

pozdrawiam
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Support forum phpbb by phpBB Assistant
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna

CogNews.net




Patronat Medialny kognitywistyka.net

patronat medialny

patronat medialny


Dni Mózgu 4

patronat medialny


Ways to protolanguage