OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.
kognitywistyka.net: forum Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

 Ogłoszenie 
OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.

Poprzedni temat «» Następny temat
Internet - czy "mózgowy" koń trojański?
Autor Wiadomość
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-22, 08:18   Internet - czy "mózgowy" koń trojański?

Witam,

czytanie magazynów (i bardzo nielicznych gazet) pogłębia życie umysłowe. Czy to samo można powiedzieć o surfowaniu po sieci?
Gdy rok z okładem temu zaproponowałem temat "Ciekawostki" pewien byłem, że jest potrzebny. Po 15 miesiącach, z ponad dwustu wpisami i z ponad 80 000 wejść (!!!) widać, że się nie myliłem.
Ale nie całkiem dokładnie to, co się w tym temacie dzieje miałem na myśli. Chyba z 80% (tak na oko) to linki do ciekawych informacji - gołe, bez refleksji. Czasami jakaś opinia o przywołanej informacji, a bardzo rzadko jakaś próba analizy, czy chociaż własne zdanie!
To jest, zauważalne już na łamach prasy, niepokojące zjawisko: internet, przeglądanie sieci i wyszukiwarki spłycają niestety nasz tok myślenia. Jest to nawet nieco szersze zjawisko, choćby na tym forum często cytowanie jest przywoływane jako argument, tak jakby uczestnik forum nie miał odwagi wyrazić swojego zdania.
Czy obecna niesłychana łatwość zdobycia informacji, czyli znalezienia odpowiedzi na nurtujące pytanie, nie powoduje jakże naturalnego dążenia do zmniejszenia wysiłku umysłowego - lenistwo jest zgodne z naturą.
Lista określająca status naukowy liczbą cytowań jest świetnym narzędziem określenia wartości pracy uczonego. Czy to samo można powiedzieć o osobie, która ma dużą listę postów w której cytuje, często, nie tyle twórców, co autorów artykułów?
Coś mi się wydaje, że internet i co raz bardziej prymitywna i komercyjna prasa dały sygnał zwalniający od myślenia (tego bardziej pogłębionego). To wygląda już tylko na konsumpcję.

Zapraszam do dyskusji, czy forum bardziej powinno być miejscem do wymiany poglądów i sądów. Czy twórcy forum sądzą, że osiągnęli zamierzony cel? Czy jest sukcesem?
I czy nie pora na jakąś refleksję?

Pozdrowienia

Ps1. Dlaczego dział recenzji książkowych nie cieszy się podobną popularnością?
Ps2. Gwoli uczciwości napisałem to pod wpływem artykułu Pawła Góreckiego "Mózg w sieci" w ostatnim Newsweeku.
Ps3. Prowokacyjny cytat z powyższego skierowany do Marii i Jacka z raportu "Information Behaviour of the Resercher of the future": ...Jednocześnie dzisiejsi poszukiwacze informacji często ściągają dokumenty na twarde dyski. Autorzy raportu określają to zachowanie mianem chomikowania, zauważając jednocześnie, że do zapisywanych na dyskach plików nikt nie powraca. Internauci tylko tworzą iluzję, że ściągnięte na twardy dysk dane w jakiś sposób przyswoili." ;;))
Ostatnio zmieniony przez janusz kamiński 2008-08-22, 08:53, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-08-22, 15:23   

Witam,

Januszu, zjawisko "chomikowania", o którym piszesz, występowało już zanim można było korzystać masowo z internetu i jest związane z innym szatańskim wynalazkiem, a mianowicie kserokopiarką :-) Wielu ludzi kserowało tyle różnych fragmentów, które wydawały im się potrzebne, że już nie dawali rady ich przeczytać ... bo kserowali kolejne ...

Forum, w jednym ze swoich znaczeń, to po prostu rynek. Na każdym rynku są sprzedający i kupujący. Jeśli chodzi o kupujących (czyli czytających), to, zdaje się, mamy ogromny sukces, jeśli chodzi o sprzedających (czyli piszących), no cóż, każdy widzi jak to na razie jest ...

Przeciwstawianie czytania magazynów (jako pogłębiającego) surfowaniu po sieci (jako zwalniającemu od myślenia) jest, moim zdaniem, niewłaściwe. Można czytać idiotyczne magazyny i wchodzić na wartościowe strony, można i odwrotnie. Najgorzej jest, jak ktoś by czytał idiotyczne magazyny i wchodził na idiotyczne strony :-)

To na razie tyle ale z góry się zapisuję do ewentualnej, dalszej dyskusji :-)

Pozdrawiam
 
 
Artur Pilaciński


Posty: 194
Skąd: tü
Wysłany: 2008-08-22, 18:57   

Takie czasy, Januszu. Dziś nie ma szans, żeby dogłębnie poznać wszystkie dziedziny nauki, więc wyzwaniem jest trzymać w ręce jak najwięcej "sznurków" po których w razie potrzeby można dojść do danej informacji. W przeglądarce mam ze trzy RSS-y z wiadomościami: nie wystarczy mi czasu żeby wszystkie czytać, ale jeśli jakiś tytuł mnie zainteresuje, zawsze mogę otworzyć artykuł.

Podobnie z gromadzeniem pdf-ów czy książek. Oczywiście, że przeczytanie 5 GB ebooków jest niemożliwe, ale jeśli kiedyś zajdzie potrzeba żeby np. dowiedzieć się czegoś o schizofrenii, zawsze mogę sięgnąc do odpowiedniego źródła.


A że ciekawostki pojawiają się z niezbyt rozbudowanymi komentarzami? Taka jest chyba idea wątku: trudno przecież robić wielkiego offtopa i wieść pięćdziesięciopostową dyskusję nt. kontrolera do gier wideo?
Ostatnio zmieniony przez Artur Pilaciński 2008-08-23, 08:33, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-08-23, 08:08   

Świetnie.
Tuzy naszego forum przystępują do dyskusji, więc temat może nie padnie natychmiast ;) .
No, chyba, że trzeba będzie sprowokować jeszcze paru, np. Marka na temat, czy szybkie bieganie wzrokiem po stronie również nie degraduje?

Nie mniej, bardzo mocno wydaje mi się, a potwierdza to wielu, choćby Pinker, że pełzająco dokonuje się przełom i to chyba epokowy w odbiorze, selekcji i gromadzeniu informacji (mam oczywiście na myśli nasz mózg). Skutki będą brzemienne - te kulturowe i socjalne na pewno. Ale, czy również psychiczne i neuro-anatomiczne? Chyba tak.

Pozdrawiam
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-08-23, 13:14   

Witam,

Janusz Kamiński napisał/a:
[...]czy szybkie bieganie wzrokiem po stronie również nie degraduje?


Nie pamiętam, czy miałem już okazję opowiedzieć na Forum anegdotkę na ten temat?
(Autor - chyba Woody Allen)

- wziąłem kurs szybkiego czytania.
- i co, i co?
- wczoraj przeczytałem w godzinę "Wojnę i Pokój".
- no i ?
- chodziło o Rosję.

Jak dla mnie śmieszne ale wnioski można wyciągnąć jak najbardziej poważne.

Pozdrawiam
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-08-23, 20:15   

Cytat:
pełzająco dokonuje się przełom

paradoks, ale nad wyraz trafny :)

Faktycznie stajemy w obliczu eksplozji informacyjnej: nie tylko produkuje się coraz więcej tekstów, ale też są one coraz łatwiej dostępne. Możliwości przerobowe zostają natomiast takie same.
Po drugie media (w szczególności internet) faktycznie stają się coraz "szybsze", a informacja tak podana faktycznie jest spłycona. Widzę to nawet po sobie, że internet sprzyja włączaniu się myślowego trybu "powierzchownej konsumpcji".
Ale świat zmierza w tę stronę, czy chcemy, czy nie. To są fakty, a z faktami się nie dyskutuje, co najwyżej trzeba znaleźć sposób, by sobie z nimi radzić.

Co do konwencji forum i samodzielnego myślenia. Jest jeszcze taki kruczek, że na naszym - było nie było akademickim terenie - często zdarza się, że nasze własne, oryginalne podejście do tematu tak naprawdę opracowano, przemyślano i odrzucono już sto lat temu. Innymi słowy, ktoś już na to wpadł i napisał o tym książkę albo kilka.

Dlatego moim zdaniem warto cytować źródła, aby wiedzieć, jak to co piszemy ma się do tego, co w tej materii już napisano. Czy to oznacza, że mamy zablokować myślową samodzielność? Rozwiązanie może być na przykład takie - proponując coś własnego zawsze zastanowić się, przeciwko czemu występujemy. Obojętnie - przeciwko autorom artykułu, przeciwko poglądom jakiegoś autorytetu, przeciwko obiegowej opinii, przeciwko postawie intuicyjnej. Byle był kontrast. Jeśli myślimy, myślimy i nic takiego nie możemy znaleźć to jest spore prawdopodobieństwo, że wyważamy otwarte drzwi.

Pozdrawiam
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2008-08-23, 21:13   za i przeciwko

Samodzielne dojście do dawno odkrytego rozwiązania też ma swoją wartość. Choćby taką, że uczymy się rozwiązywać problemy. A może się okazać, że nasze rozwiązanie będzie np. bardziej optymalne.
Ja tam lubię wyważać otwarte drzwi. Poznaję wtedy szczegóły wyważania. ::))

pzdr.
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
Ostatnio zmieniony przez Jarek Mazurek. 2008-08-23, 21:34, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Michał Fiedorczuk

Posty: 8
Skąd: Polska
Wysłany: 2008-08-24, 12:01   

Ale dlaczego ludzie w ten sposób wykorzystują Internet? Czy to wina tylko lenistwa?
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-08-24, 13:07   

Witam,

szczególnie serdecznie Michała Fiedorczuka, debiutującego pierwszym wpisem :-)

Wykorzystywanie, w taki, czy inny sposób internetu, to na pewno ciekawe zjawisko, warte dalszej dyskusji. Póki co chciałbym się jednak na chwilę zatrzymać przy dwóch innych, poruszonych na wstępie przez Janusza kwestiach:
1) "chomikowanie" informacji
2) cytowanie bez własnej "wartości dodanej"


Oba te zjawiska nie są ściśle powiązane z internetem - występują też w innych kontekstach. Sam mam na półce ładnych parę książek, które kupiłem, bo uznałem, że ich tematyka może mi się przydać w pracy. Nie przeczytałem ich od deski do deski, niektóre tylko przekartkowałem. Być może niektóre z nich postoją długo nieruszone. Ale za to mam ten komfort, że jak pojawi się "nagła potrzeba" mam do czego sięgnąć. Ktoś może powiedzieć: rozrzutność. Ja to traktuję jak inwestycję. Nie ma gwarancji, że inwestycja się zwróci albo przyniesie zysk. Sporo tu zależy od intuicji inwestora :-) W tym sensie bliskie jest mi stanowisko zaprezentowane przez Artura Pilacińskiego.

Cytowanie. Pomijam kwestię "Ciekawostek". Bardzo często cytowanie jest traktowane jako, znany od dawna w erystyce, argument powołania się na autorytet. O ileż łatwiej jest próbować zwyciężyć w dyskusji zasypując oponenta lawiną cytatów niż użyć jako argumetu jednego, własnego, celnego przemyślenia ... Nie dość, że łatwiej, to jeszcze bezpieczniej, a przy okazji jeszcze na oczytanego się wychodzi ;-)

Pozdrawiam
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2008-08-24, 13:27   

Około roku temu w mediach przetoczyła się dyskusja o tym co by dała komputeryzacja i "uinternetowienie" wsi i pewnych zaniedbanych środowisk. Otóż niewiele. Ci którzy wcześniej czytali np. wyłącznie plotki, nadal będą je czytali ale na stronach internetowych. Tyle, że dostęp będzie łatwiejszy. Znam wielu ludzi, którzy przed epoką komputerów niczym ciekawym (z mojego punktu widzenia) się nie zajmowali. Po zakupie (standardowego =za 4000 zł) komputera robią to samo. Uważają, że komputer to maszyna do pisania, a internet służy do ściągania filmów. Mentalność ludzka nie zmienia się tak szybko jak postęp technologiczny.
Oczywiście dla tych, którzy chcą, internet jest nieocenionym narzędziem dostępu do informacji a nawet narzędziem pracy.
Niestety (albo stety) coraz bardziej wyrafinowane narzędzia nie tworzą coraz bardziej wyrafinowanych ludzi.

Druga sprawa to konieczność specjalizacji z powodu natłoku informacji. Za czasów greckich czy może jeszcze czasów tego pana jeden człowiek mógł posiąść dużą część całej ówczesnej wiedzy. Dzisiaj wiele dziedzin możemy poznać jedynie "po łebkach", a w jednym fragmencie dziedziny dobrze jest być specjalistą.
Zauważyłem też, że w ostatnich kilku latach narodziła się nowa jakość: umiejętność (wręcz wymóg) szybkiego odnajdywania informacji. Jak ktoś w "środowisku" w ciągu 20 sekund nie dowie się co znaczy(ogólnikowo) dane pojęcie to uważa się go za opóźnionego.

I trzeci problem to wiedza teoretyczna i umiejętności praktyczne.
Miałem na studiach profesora elektroniki, który mówił, że dokładnie zna budowę telewizora, ale nie potrafiłby go sam naprawić. Oddałby go człowiekowi po zawodówce z warsztatu RTV.
Miałem również innego wykładowcę, który posiadał bardzo dużą bazę teoretyczną ze swojego przedmiotu, umiał ją przekazać, a jednocześnie pracował w kilku międzynarodowych firmach elektronicznych. Z tego powodu ceniłem go sobie najbardziej.

To by było tyle wynurzeń na temat powierzchowności.
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
Ostatnio zmieniony przez Jarek Mazurek. 2008-08-25, 14:18, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Tomasz Jamroszczak

Posty: 2
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-08-29, 11:05   

Bezruch fizyczny przekłada się na bezruch umysłowy. Mam wrażenie, że od kiedy Rzeczpospolita i Tygodnik Powszechny zmniejszyły swój format, kiedy nie trzeba już gimnastykować się, aby przeczytać wpierw ten artykuł, potem pogiąć kartkę i tamten, a potem znów dać sobie czas na przetrawienie treści podczas przerzucania strony - jakoś mniej poruszające są artykuły. Stąd mój wniosek, że jeśli człowiek podczas czytania z monitora porusza się minimalnie, wykonuje mikroruchy, wówczas trzeba świadomie chcieć uruchomić umysł.

Taka teza może być słabo poparta "zdrowym rozsądkiem", ale jeśli przypomnieć sobie, że dzieciom podczas cięcia nożyczkami papieru pomaga ruszanie szczękami, a podczas malowania - wytykanie języka - teza staje się bardziej namacalna, widać bowiem, że istnieje głęboki związek ciała z umysłem.
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2008-10-29, 13:09   Internet

Internet niekoniecznie ogłupia.
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-10-29, 15:06   

Mi się bardziej podobają ostrożniejsze wnioski z tego artykułu: Internet pozytywnie wpływa na mózg (starszych osób)

A zupełnie nie podoba mi się opowiadanie o "zmianach ewolucyjnych", o "ewolucji gatunku", itd. Ktoś to albo źle zraportował, albo sam autor używa pojęcia, którego nie rozumie - opisany mechanizm ma niewiele wspólnego z ewolucją w sensie ścisłym.
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2008-12-04, 07:56   

Następny artykuł na ten sam temat.
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-12-04, 08:31   

Bardzo ciekawy artykuł!

Dwa krótkie komentarze:
Cytat:
Prof. Small opisuje przepaść między mózgami Cyfrowych Imigrantów, do których należy większość dorosłych, a młodym pokoleniem Cyfrowych Tubylców, którzy od małego wychowują się w otoczeniu gadżetów i mediów elektronicznych z internetem na czele. Ci pierwsi rozwinęli się "po staremu", tymczasem dziecko wychowujące się przed komputerem dopiero wykształca sobie poszczególne ośrodki w mózgu. Proces ten kończy się zwykle u dwudziestokilkulatka. - Cyfrowi Tubylcy spędzają mnóstwo czasu, wzmacniając połączenia nerwowe związane z obsługą nowoczesnego sprzętu, ale odbywa się to kosztem komunikacji interpersonalnej. Nastoletni maniacy komputerów (zwłaszcza chłopcy) mają często problem z rozmową twarzą w twarz i uważają ją za nieefektywną formę komunikacji. Unikają też kontaktu wzrokowego, a ich mózg nie radzi sobie z odczytywaniem mimiki i gestów rozmówcy. Wszelkie tego typu sytuacje są źródłem stresu - mówi Small.


To by miało sporo sensu również z perspektywy ewolucyjnej. Wiodące hipotezy rozwoju inteligencji u hominidów (i w ogóle naczelnych) kładą nacisk na sferę społeczną. w największym skrócie: konkurencję reprodukcyjną wygrywały te osobniki, które miały największe zdolności społeczne. A do najlepszego rozwoju tych zdolności potrzebny był a) duży mózg (zwłaszcza płaty czołowe), b) długi okres dzieciństwa, w którym osobnik mógł się poświęcić tylko temu (nie musząc jeszcze zdobywać pokarmu ani rywalizować o partnerów/ki). Tym sensowniej to brzmi, że taka "deprywacja społeczna" (komputer zamiast ludzi) w tym okresie może mieć rozległe skutki.

I dwa. Naukowcy i dziennikarze bardzo chętnie nawiązują do ewolucji nie zawsze starając się precyzować kontekst.
Często pojawia się sugestia (raz dosłownie, raz implicite), że technologia może stanowić nową presję selekcyjną, tj. tak jak np. narzędzia w paleolicie mogły selekcyjnie kształtować nasz mózg (lepiej posługujący się narzędziami zostawiali więcej potomstwa), tak teraz może być selekcja na 'mózgi' lepiej radzące sobie z elektroniką. Tak, tylko paleolit trwał 2,5 miliona lat!!! A my nie wiemy, jak będzie wyglądać technologia za lat 20!
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-12-05, 11:27   

Witam,

Sławomir Wacewicz napisał/a:
Często pojawia się sugestia (raz dosłownie, raz implicite), że technologia może stanowić nową presję selekcyjną, tj. tak jak np. narzędzia w paleolicie mogły selekcyjnie kształtować nasz mózg (lepiej posługujący się narzędziami zostawiali więcej potomstwa), tak teraz może być selekcja na 'mózgi' lepiej radzące sobie z elektroniką.


jeśli weźmiemy pod uwagę, że osoby "lepiej radzące sobie z elektroniką" już spędzają większość swojego czasu w cyberświecie i pewnie coraz dłużej będą w nim przebywać, mają problemy w "tradycyjnych" kontaktach międzyludzkich itp., to trudno tu mówić o "presji selekcyjnej", bo te osobniki nie będą miały żadnego potomstwa, dość szybko wyginą, a rozmnażać się będą elektroniczne beztalencia :-)

Pozdrawiam
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-12-14, 13:56   

I kolejny tekst. Tym razem nie internet, co gry strategiczne. Ale kto broni grać przez internet? :)

"Neurolodzy ciężko pracują, żeby przeciwdziałać problemom starzejących się mózgów w starzejącym się świecie. Do..."
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2008-12-15, 07:40   

Powyższy link nie działa z powodu podwójnego "http//"
Poprawny
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
Ostatnio zmieniony przez Jarek Mazurek. 2008-12-15, 10:57, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Piotr Cękiel


Posty: 172
Skąd: Puławy, Leźnica Wielka, Łódź
Wysłany: 2008-12-15, 11:29   

Osoby starsze (to zależy o jakim wieku jeszcze "mówimy") są często upośledzone słuchowo (nawet przy włożonym aparacie w jedno ucho), przeważnie ruchowo, dlatego stąd również może wynikać ich mała szybkość procesów myślowych, zniechęcanie się w kontaktach po pierwszych niepowodzeniach, lub niemiłych uwagach. Wolą się trzymać na uboczu w swoim świecie- a świat (czytaj młodzi ludzie)- pędzą przed siebie z coraz większą szybkością.
W grach strategicznych refleks nie odgrywa dużej roli, czas od zadziałania bodźca wzrokowego na monitorze do jego analizy i podjęcia decyzji nie jest limitowany, dlatego starsi ludzie wolniej, ale jednak podejmują dobre decyzje i potrafią osiągnąć pewną "skończoną" progresję.
Ponadto, ustosunkowując się do wcześniejszych postów o korzystaniu z sieci jak z kolorowych magazynów, nie jest ważne co się czyta (plotki, literaturę, odkrywa tajemnice sudoku, nauki ścisłe lub biologiczne)- ważne że się czyta. To już wzbogaca nasz mózg i nie pozostawia go w bezruchu.
Według mnie internet nie ma w ogóle wpływu na ewolucję i to obojętnie czy np. ukł. mięsniowo szkieletowego, czy tym bardziej nerwowego.
_________________
W to co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże chciałbyś dowodami obalić!
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-12-15, 19:39   

Witam,

szczególnie Piotra, debiutującego na Forum :-)

Piotr Cękiel napisał/a:
Osoby starsze (to zależy o jakim wieku jeszcze "mówimy") ...


No właśnie, dla przeciętnego szesnastolatka trzydziestopięciolatek to zapewne dinozaur, ale większość trzydziestopięciolatków raczej nie pomyśli o sobie, jako o ludziach "starszych", nie mówiąc już o "starych" (?).

Barack Obama ma 48 lat i został wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych jako "młody polityk".
Pewnie miałby gorszy czas reakcji w naciskaniu przycisku w odpowiedzi na bodziec na ekranie niż dwudziestolatek, ale jak widać został uznany za wystarczająco szybkiego w myśleniu, żeby kierować supermocarstwem i decydować, czy nacisnąć guzik atomowy :-)

Przydałoby się, gdyby ktoś przytoczył badania w konkretnych grupach wiekowych, nad konkretnymi problemami ...

Pozdrawiam
 
 
Marek Goliasz

Posty: 13
Skąd: Kalisz/Poznań
Wysłany: 2008-12-16, 15:21   Z toruńskiego podwórka

W wielu definicjach Internetu pojawia się informacja, że opiera się on na hiperłączach. Surfowanie po Sieci to, myślę, że nie tylko w moim przypadku, przypomina pracę Googlebota. Zapraszam do lektury artykułu dot. wykorzystania hiperłącza jako narzędzia poznawczego.
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2009-01-06, 07:42   

I następny artykuł .
Cytat:
Telewizja i komputery podnoszą nam co prawda inteligencję, ale równocześnie zubażają słownictwo i zmniejszają czytelnictwo książek, co odbija się na gorszych wynikach w szkole.
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
 
 
Artur Pilaciński


Posty: 194
Skąd: tü
Wysłany: 2009-06-01, 23:55   

Ostatnio natknąłem się na KOMIKS , którego nie mogłem tu nie zalinkować.
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2009-06-02, 04:41   

Świetne i smutne.
Coś mi się wydaje, że to się już dzieje - vide polityka miłości ekipy Tuska. Czytali czy nie czytali Huxleya - oto jest pytanie.
Pozdrawiam przerażony
_________________
"Gdy zastanawiam się nad sobą i swoimi sposobami myślenia, jestem bliski wniosku, że dar fantazjowania znaczył dla mnie więcej niż mój talent przyswajania wiedzy."
ALBERT EINSTEIN
Ostatnio zmieniony przez janusz kamiński 2009-06-02, 04:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Artur Pilaciński


Posty: 194
Skąd: tü
Wysłany: 2009-06-02, 14:28   

Myslę, że Huxley miał na myśli coś innego, niż socjotechniki wyborcze :-)


Mam też wrażenie, że proces naszego radosnego ogłupiania nie jest świadomie kierowany - trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której wyrastające jak grzyby po deszczu idiotyczne portale rozrywkowe, byłyby efektem zpalanowanego działania jakiejś osoby/grupy.
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2009-06-02, 19:48   

Gdyby nawet były takie grupy/osoby to nie musiałyby się specjalnie napracować.
Zapotrzebowanie społeczne jest wystarczająco duże. ::))
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2009-06-02, 21:19   

Trochę się boję off-topiku, ale co tam...

...no więc ja kompletnie i stanowczo nie zgadzam się z 'obowiązującą' interpretacją "Nowego wspaniałego świata". Uważam, że to nie jest żadna przerażająca wizja, tylko właśnie idealna utopia, tj. świetnie funkcjonujący, wręcz optymalny system społeczno-technologiczny. Dla mnie pytanie jest proste - czy mieszkańcy NWŚ są szczęśliwi? Są szczęśliwi. Moim zdaniem ten drobny szczegół - moim zdaniem rozstrzygający wszelkie wątpliwości - zupełnie umknął krytykom.

Pozdrawiam
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
Ostatnio zmieniony przez Slawomir Wacewicz 2009-06-02, 21:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2009-06-02, 21:51   

Witam,

Sławomir Wacewicz napisał/a:
Dla mnie pytanie jest proste - czy mieszkańcy NWŚ są szczęśliwi? Są szczęśliwi. Moim zdaniem ten drobny szczegół - moim zdaniem rozstrzygający wszelkie wątpliwości - zupełnie umknął krytykom.


Sławku, czyżbyś właśnie odkrył swoją naturę - skrajnego hedonisty? ;-)

Pozdrawiam
 
 
Artur Pilaciński


Posty: 194
Skąd: tü
Wysłany: 2009-06-02, 22:12   

I ja też z pytaniem: są szczęśliwi, czy jest im przyjemnie?
 
 
Maria Borkowska


Posty: 491
Skąd: jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie
Wysłany: 2009-06-03, 08:44   

Jeśli o mnie chodzi to nie chciałabym żyć w NWŚ, ponieważ zgadzam się z rozróżnieniem Artura. To, że komuś jest przyjemnie, nie znaczy, że ten ktoś jest szczęśliwy.
W NWŚ jest taki cytat, przytaczam z pamięci więc pewnie niedokładnie: "pomiędzy pragnieniem, a jego spełnieniem rodzi się uczucie". Generalnie chodziło o to, że w ich świecie każde pragnienie było natychmiast spełniane i dzięki temu nie było czasu na to aby powstało jakikolwiek głębsze uczucie.

Największe szczęście daje zdobycie czegoś o co człowiek się długo starał, niezależnie od tego czy jest to wiedza, doktorat, narzeczona czy wycieczka do Argentyny na którą zbieraliśmy kasę przez 3 lata. Duża inwestycja - duża satysfakcja. I nie chodzi mi o inwestycję pieniężną tylko włożony wysiłek. Redukując naturalny interwał pomiędzy potrzebą a spełnieniem redukujemy uczucia i szczęście. Taka redukcja miała miejsce w NWŚ a czasami wydaje mi się, że i u nas jest jej coraz więcej.
_________________
"Knowledge is not information, it's transformation."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Support forum phpbb by phpBB Assistant
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna

CogNews.net




Patronat Medialny kognitywistyka.net

patronat medialny

patronat medialny


Dni Mózgu 4

patronat medialny


Ways to protolanguage