OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.
kognitywistyka.net: forum Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

 Ogłoszenie 
OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.

Poprzedni temat «» Następny temat
Nadmierny stres - jak sobie radzić z tym problemem?
Autor Wiadomość
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-05-09, 22:39   Nadmierny stres - jak sobie radzić z tym problemem?

Witam,

na starym Forum był temat o stresie. Chciałbym do tego tematu wrócić (zainspirowany pytaniem Janusza Kamińskiego w innym wątku).

Proponuję, aby ten wątek służył do zamieszczania sposobów radzenia sobie z nadmiernym stresem. Stresem, który już szkodzi organizmowi, jest niepożądany.

Jest cały szereg metod i technik, które mogą nam w tym pomóc. Zapraszam do prezentowania tych sposobów i dyskusji nad nimi.

Szczególnie cenne będą wpisy, które będą zawierać własne doświadczenia, może ktoś praktykuje np. techniki relaksacyjne czy jakiś rodzaj medytacji.
Mile widziane, z uwagi na charakter Forum, będą również wpisy zawierające kognitywistyczne wyjaśnienia, dlaczego dana metoda może redukować stres - jakie są mechanizmy, które sprawiają, że metoda może być skuteczna.

Pozdrawiam
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-05-10, 07:29   

Witaj Leszku - telepatia istnieje!

Właśnie rozpocząłem lekturę książki Davida Allena "Getting Things Done. The Art of Stress-Free Productivity". Autor wprawdzie nie jest naukowcem ale praktykiem, który ponad 20 lat pełnił funkcję "menagement consultant" w wielu amerykańskich korporacjach.
Po wstępnym przekartkowaniu widać, że przykłada on dużą rolę do planowania, określania priorytetów i hierarchii zadań, zarówno w pracy, w złożonych projektach jak i "day by day" w codziennym życiu.
Po skończonej lekturze nie omieszkam podzielić się uwagami.

Pozdrawiam
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-05-10, 17:35   

Witam,

Janusz Kamiński napisał/a:
[...]telepatia istnieje!


Najwyraźniej :-)

Pozdrawiam
 
 
Marian Porwoł


Posty: 54
Skąd: Łomża
Wysłany: 2007-05-23, 16:16   

Witam,
Odświeżając wątek przytoczę parę sposobów na opanowanie stresu. Swego czasu miałem zdiagnozowaną chorobę niedokrwienną serca spowodowaną stresem, więc temat mnie ciekawi. A prasa nas uświadamia że praca nas stresuje.
Najbardziej interesujące wydają się metody "naturalne" opanowywania stresu, lista (na pewno niekompletna) poniżej:


Krótkie podsumowanie tematyki związanej z m.in. opanowaniem stresu można znaleźć
tutaj.

Pozdrawiam wyluzowany (emstresik spowodowany redakcją wpisu był całkiem przyjemny)
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-05-23, 20:16   

Witam,

no właśnie, trochę się dziwiłem, że temat "nie chwyta", ale może tylko Marian i ja się stresujemy, a reszta żyje na totalnym luzie ... :-)

Może kogoś to zainteresuje - w Kanadzie działa The Canadian Institute of Stress , którego jednym z założycieli był sam Hans Selye (człowiek, który wprowadził do nauki pojęcie stresu w tym znaczeniu, w jakim jest omawiane w tym wątku). Do osób ściśle związanych z Instytutem należy też Alvin Toffler.

Dla ciekawych - odpowiedzi dyrektora Instytutu, doktora Earle, na najczęściej zadawane pytania odnośnie stresu.

Pozdrawiam
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-05-24, 07:03   

Witam

Może temat nie chwyta, bo większość forumowiczów to ludzie młodzi, którzy jak na razie ze stresem radzą sobie świetnie ;;)) .

Jednakże ważnym elementem tutaj jeszcze nie omawianym, jest akumulacyjna właściwość stresu. Nie daje się to niestety "zresetować" i tak jak w wypadku Mariana może prowadzić do poważnych zaburzeń. Jestem np. przekonany, że lwia część przypadków depresji jest właśnie spowodowana zakumulowanym stresem i jest w pewnym sensie obroną organizmu.

Moim skromnym zdaniem istnieją tylko dwie poważne przyczyny długotrwałego, niszczącego stresu, są to: brak poczucia bezpieczeństwa oraz strach przed przyszłością (włączając w to strach przed śmiercią i przed starością). Towarzyszą one każdemu, ale niektórzy dobrze sobie z tym radzą a inni wogóle.

Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony przez janusz kamiński 2007-05-24, 07:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jan Wójcik

Posty: 100
Skąd: Kra
Wysłany: 2007-05-24, 12:16   

Jak na dyskusję kognitywistyczną na tym forum przystało, spróbujmy zacząć od zdefiniowania czym jest stres. A następnie może spróbujmy podyskutować, jak stres wpływa na poznanie? Albo jak poznanie i myślenie wpływa na stres? :) )
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-05-24, 19:20   

Witam,

wydawało się, że wiemy o czym mówimy, gdy powstał temat. Nie mniej, odwołując się do Selyes'a i jego GASu, możemy chyba mówić o stresie, gdy przez jakiś czynnik została zaburzona homeostaza. Tego już chyba nie będziemy definiować :-).

Wydaje mi się Janie, że zawężanie tylko do relacjii stres <-->poznanie jest dużym zubożaniem nauk kogniwistycznych.

Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony przez janusz kamiński 2007-05-24, 19:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Marek_Pietraszczyk


Posty: 103
Skąd: United Kingdom
Wysłany: 2007-05-24, 19:37   

Witam.
- mnie uczono tak, że ze stresem ( w potocznym, czyli negatywnym znaczeniu tego słowa) mamy do czynienia wtedy, gdy na skutek sytuacji trudnej na tyle przekroczony zostanie próg pobudzenia, że dezorganizuje zachowanie jednostki;
-patrząc na stres z punktu widzenia neuronauk, to wypadałoby odnieść się do neurochemii;
Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony przez Marek_Pietraszczyk 2007-05-24, 19:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-05-26, 17:38   

Witam,

Jan Wójcik napisał/a:
Jak na dyskusję kognitywistyczną na tym forum przystało, spróbujmy zacząć od zdefiniowania czym jest stres.


No cóż, szczerze mówiąc sądziłem, podobnie jak Janusz, że dla zaglądających na to Forum temat stresu nie jest całkiem nieznany i dlatego nie przytoczyłem żadnej definicji, nie chcąc zawężać dyskusji. Żeby jednak usatysfakcjonować Jana proponuję taką oto definicję stresu: a non-specific response of the body to any demands made upon it :-)

Jan Wójcik napisał/a:
A następnie może spróbujmy podyskutować, jak stres wpływa na poznanie? Albo jak poznanie i myślenie wpływa na stres? :)


No, to teraz Janie proszę o rewanż i podanie definicji poznania i myślenia - wtedy łatwiej będzie dyskutować :-)

Pozdrawiam
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-05-29, 08:16   

Witam

ZASTRZEŻENIE: to są moje przemyślenia i mogę się mylić :! ::DD

Wydaje mi się, że Leszek tym tematem stworzył coś bardzo ważnego. Nie będzie to już, że tak powiem "czysta", naukowa kognistywika, ALE jej element starający się pomóc wszystkim w zwykłym codziennym życiu.
Mnóstwo tu tematów nastawionych na zrozumienie poszczególnych aspektów działania mózgu, relacji z otoczeniem oraz samej aktywności wokół kognistywiki.
I tutaj oto chcemy się zająć radzeniem, czyli terapią. Być może są inne fora, psychologiczne lub psychiatryczne, zajmujące się tym tematem, ale warto by tutaj, z tak wieloma tęgimi i otwartymi głowami móc spróbować z daniem odpowiedzi - jak sobie radzić? Tym bardziej, iż podejrzewam, iż dotyczy to większości z nas.

Jest pewne definicyjne nieporozumienie: "nadmierny stres". To jeszcze nic groźnego, daje się z tym żyć i nad tym panować. Problem zaczyna się, gdy została przekroczona pewna granica i wpadamy w GAD - Generalized Anxiety Disorder (uogólnione stany lękowe ? - proszę psychiatrów o polską definicję). Teraz już nie trzeba wściekłego ataku stresorów, i bez nich nasza odpowiedź jest bardzo niedobra. Jak sobie z TYM radzić?

Jest wiele metod, już tutaj wspomnianych (joga, medytacja, ćwiczenia oddechowe), lecz najszerszą i najciekawszą wydaje się Cognitive Behavioural Therapy ([URL=www.rcpsych.ac.uk/mentalhealthinformation/therapies/cognitivebehaviouraltherapy/aspx/URL] .

Zapraszam wszystkich praktyków, terapeutów (lekarzy i psychologów) do podzielenia się z nami swoją wiedzą. Czy są u nas ośrodki pomocy? Czy działają prywatni terapeuci?

Omówmy ten temat tak, by wielu mogłoby sobie pomóc samemu.
I niech dopiero na końcu pozostanie Prozac, Zolft i Xanax.

Pozdrawiam

ps. w mojej, bądź co bądź, ciężkiej pracy mamy kursy - Stress Menagement.
Ostatnio zmieniony przez janusz kamiński 2007-05-29, 08:57, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-05-29, 21:40   

Witam,

Janusz Kamiński napisał/a:
I tutaj oto chcemy się zająć radzeniem, czyli terapią. Być może są inne fora, psychologiczne lub psychiatryczne, zajmujące się tym tematem, ale warto by tutaj, z tak wieloma tęgimi i otwartymi głowami móc spróbować z daniem odpowiedzi - jak sobie radzić? Tym bardziej, iż podejrzewam, iż dotyczy to większości z nas.


Czuję się w obowiązku doprecyzować pewną kwestię.

Zakładając ten wątek zachęcałem do zamieszczania znanych Forumowiczom sposobów radzenia sobie ze stresem i opisu mechanizmów za nimi się kryjących z punktu widzenia kognitywistyki (np. relaksacja - w skrócie: poprzez obniżenie napięcia mięśniowego redukujemy leżące u jego podłoża napięcie psychiczne). Nadal gorąco do tego zachęcam. Mile widziane będą też linki do interesujących stron w tym obszarze.

Natomiast nie wyobrażam sobie prowadzenia na naszym Forum jakiejkolwiek terapii, czy nawet poradnictwa na zasadzie zamieszczania wpisów o swoich konkretnych problemach ze zdrowiem (w tym przypadku psychicznym) i udzielania porad lekarskich czy psychologicznych.

Janusz Kamiński napisał/a:
Jest pewne definicyjne nieporozumienie: "nadmierny stres". To jeszcze nic groźnego, daje się z tym żyć i nad tym panować.


We wpisie inicjującym wątek napisałem, że rozumiem "nadmierny stres" jako stres "który już szkodzi organizmowi, jest niepożądany", nie bardzo wiem na czym może polegać nieporozumienie. Natomiast jeśli atrofia w hipokampie, przedłużone reakcje depresyjne czy trwałe zmiany osobowości to "nic groźnego", to rodzi się pytanie co jest groźne ... a już z całą pewnością panować nad tym nie zawsze się da ...

Pozdrawiam
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-05-30, 07:48   

Witam

popatrz Leszku, jak "komunikacyjne procenty" Mehrabiana dały tutaj znać o sobie.
To samo mamy na myśli, lecz inaczej to nazywamy i w końcu trzeba to doprecyzować.
Nie odważyłbym się sugerować tutaj jakiejś terapii czy poradnika sensu stricte. Po prostu wymiana doświadczeń, jak np. twoje techniki relaksacyjne. Ja na przykład lubię metodę oddechową: powoli, przez nos, wciągamy powietrze, uważając, by pracowała głównie przepona, aż zrobi nam się "duży brzuch". Następnie czekamy chwilę i również powoli wypuszczamy powietrze ustami, starająć się całkowicie opróżnić płuca. Powtarzamy to wielokrotnie, a napewno odczujemy poprawę, łącznie ze zwolnieniem tętna.
Jest to też jakaś terapia :-).
Natomiast ciekawi mnie, kiedy twoje określenie nadmierny stres (zły czy dobry, czy obojętnie ?) daje przemijające efekty a kiedy prowadzi do choroby, np. GAD.
Czy mógłbyś przybliżyć, co za defekt stres powoduje w hipokampie?

Serdecznie pozdrawiam

Dodatek

Dwie, uważam bardzo dobre, brytyjskie strony: helpguide.org , oraz Królewskiego Koledżu Psychiatrycznego rcpsych.ac.uk podają wiele ciekawych informacji na nasz temat.
Szczególnie istotne jest CBT - Cognitive Behavioral Therapy, obejmująca pięć komponentów: Education, Monitoring, Physical control strategies, Cognitive control straregies i Behavioral strategies.
Ciekawym też jest (o co pyta Leszek) CAM - Complementary and Alternative Medicines.
Obejmuje m.in. akupunkturę, TENS, aromatoterapię, akupunkturę uszu, homeopatię, jogę, biofeedback, relaksację, medytację, hipnozę, Reiki i refleksologię.

Dodatkowo znajduje się tam mnóstwo poważnych linków na interesujące tematy.

Pozdrawiam ponownie
Ostatnio zmieniony przez janusz kamiński 2007-05-30, 10:28, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-05-30, 20:43   

Witam,

Janusz Kamiński napisał/a:
popatrz Leszku, jak "komunikacyjne procenty" Mehrabiana dały tutaj znać o sobie. To samo mamy na myśli, lecz inaczej to nazywamy i w końcu trzeba to doprecyzować.


Januszu, nie potęgujmy sami chaosu! Obaj przecież wiemy, że "komunikacyjne procenty" Mehrabiana nie mają nic wspólnego z takiego typu nieporozumieniami jak nasze :-)

Oddychanie przeponowe (fachowcy zdaje się nazywają to oddychaniem torem przeponowym), o którym piszesz jest generalnie dobre, nie tylko przypadku występowania stresu, początkujący muszą tylko uważać na ryzyko hiperwentylacji jak im za dobrze pójdzie ;-) Oddychanie przeponowe odgrywa też pewną rolę przy porodzie, co akurat dla Ciebie i dla mnie nie ma większego znaczenia :-), ale dla Pań - Forumowiczek może mieć, więc na pewno warto się tym tematem zainteresować.

Już po raz kolejny wspominasz o GAD i tu mam pewien problem, bo nie jestem specjalistą i nie chcę wprowadzać zamieszania - mi znane jest coś takiego jak Uogólnione Zaburzenie Lękowe - problem z nim polega na tym, że nie jest dokładnie odgraniczone od innych zaburzeń i niekoniecznie nadmierny stres musi być jego przyczyną. Może poczekajmy, aż ktoś lepiej znający temat się wypowie.

Z tym dobrym i złym stresem to ciekawa historia (vide jedno z FAQ na kóre odpowiada dr. Earle - link w moim wpisie z 23 maja). Obiektywnie rzecz biorąc stres to stres, a reszta to już interpretacja danego delikwenta, jeden wyjdzie z rollercoaster'a szczęśliwy i nie będzie się mógł doczekać następnej jazdy, a drugi umrze ze strachu ... wiem, wiem, mówi się, że zły stres jest związany z negatywnymi emocjami, ale negatywne emocje to też kwestia interpretacji ...

Hipokamp - uszkodzenie może powstać w wyniku działania neurohormonów (hormony stresu), w przypadku długotrwałego silnego stresu uszkodzenia mogą być nieodwracalne. Jeśli pytasz, jaki stres jest nadmierny, to odpowiedź brzmi: taki, który przekracza możliwości adaptacyjne/obronne danego organizmu, jest to więc kwestia osobnicza/subiektywna.

Pozdrawiam
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-05-31, 05:35   

Witam

Problem jest taki, że zauważyłem, iż anglojęzyczni kogniwiści, psychologowie i psychiatrzy, starają się teraz unikać słowa stress, ze względu na jego dwuznaczność - określenie przyczyny jak również efektu. U nas wymyślono słowo stresor i wszystko jasne.
Podobnie jest ze słowem lęk vs. anxiety. Mamy taki polski zestaw jak niepokój, strach, lęk. I mamy też słowa angielskie anxiety, fear, dread. Ciężko być ścisłym przy tłumaczeniu, gdyż mają nieco inne zabarwienie i poziom emocjonalny.
Pięknie, co jest budowane w innym Temacie, gdyby powstał dobry słownik terminów. Do tego czasu bardziej mi "leży" Generalized Anxiety Disorder niż Uogólnione Zaburzenie Lękowe. Dodatkowo, jak czytam powyżej jest to coś dosyć nieprecyzyjnego, podczas gdy GAD jest wyjątkowo dokładnie zdefiniowany i różny od depresji,ataków paniki, fobii, zespołu obsesyjno-kompulsywnego itd, itd.
Dodatkowo, po pewnej analizie, jestem mocno przekonany, że tylko nadmierny stres prowadzi do Generalized Anxiety Disorder i jest jego chorobowym zwieńczeniem.

Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony przez janusz kamiński 2007-05-31, 05:46, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-06-01, 15:20   

Witam,

Januszu, widzę, że problem GAD jest dla Ciebie istotny - dla mnie nieco mniej, ale jako jeden z administratorów Forum postanowiłem wykonać pewną pracę - w końcu "nasz Forumowicz - nasz Pan" :-)

Otóż istnieje coś takiego jak ICD-10 (international classification of diseases) gdzie pod kodem F41.1 ujęto Generalized Anxiety Disorder. W przyrodzie występuje też coś takiego jak amerykański DSM-IV (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders) :-), gdzie z kolei Generalized Anxiety Disorder ujęto pod kodem 300.02.

"Kompendium Psychiatrii Psychoterapii Medycyny Psychosomatycznej", PZWL 2005, Tłumaczenie z języka niemieckiego: dr med. Bernadetta Olszyńska i lek. Michał Lew-Starowicz, redakcja naukowa tłumaczenia: Adam Bilikiewicz, zawiera tabelę, gdzie pod oboma kodami (z ICD-10 i DSM-IV) znajduje się polskie określenie Uogólnione Zaburzenie Lękowe.

Generalized Anxiety Disorder uważa się za "often related to chronic environmental stress". Nie jestem językoznawcą ale often chyba nie można tłumaczyć jako "zawsze".

Czy GAD jest "wyjątkowo dokładnie zdefiniowany i różny od depresji,ataków paniki, fobii, zespołu obsesyjno-kompulsywnego itd" jak piszesz? Może dla Ciebie tak, masz prawo tak twierdzić. W podanym przeze mnie "Kompendium ..." są inne zdania.

Twoje stwierdzenie, że "anglojęzyczni kogniwiści, psychologowie i psychiatrzy, starają się teraz unikać słowa stress" przyjmuję do wiadomości, nie są mi znane statystyki na temat używania słowa "stress" kiedyś i teraz, więc, jeśli takowe są Ci znane, to pewnie masz rację.

Pozdrawiam
 
 
Jan Wójcik

Posty: 100
Skąd: Kra
Wysłany: 2007-06-03, 13:53   

janusz kamiński napisał/a:
Jest pewne definicyjne nieporozumienie: "nadmierny stres". To jeszcze nic groźnego, daje się z tym żyć i nad tym panować. Problem zaczyna się, gdy została przekroczona pewna granica i wpadamy w GAD - Generalized Anxiety Disorder (uogólnione stany lękowe ? - proszę psychiatrów o polską definicję). Teraz już nie trzeba wściekłego ataku stresorów, i bez nich nasza odpowiedź jest bardzo niedobra. Jak sobie z TYM radzić?
Obawiam się, że najlepszą radą jaka może paść na to pytanie, to sugestia, aby problemy związane z radzeniem sobie z konkretnymi problemami dyskutować na żywo w cztery oczy ze specjalistą zarówno od radzenia sobie, jak i od konkretnego problemu.

Nie ma złotych środków, cudów i innych takich. Najpierw trzeba dokładnie ustalić tysiące indywidualnych czynników decydujących o tym, kto kim i jak jest, aby móc znaleźć i wspólnie ustalić optymalną, i skuteczną strategię postępowania.

Poza tym, jako moderator - choć nie od tego forum, ale mimo wszystko - pragnę zauważyć, że takie zapytanie nie dotyczy w ogóle kognitywistyki, wykracza daleko poza kompetencje i zdolności większości osób na tym forum; porusza tematy delikatne, gdzie jedna nieprzemyślana i głupia odpowiedź może więcej zaszkodzić niż przynieść korzyści. Poza tym, jak polecimy z tym, to dlaczego nie deliberować na inne podobne zapytania, np. jak sobie radzić z bólem głowy, jak zinterpretować wynik badania krwi itd. To nie to forum.

Jestem też zdania, choć być może to będzie najbardziej "fanatyczna" część mojej wypowiedzi, abyśmy nie włączali w dyskusje żadnych informacji z zakresu medycyny wyrwanych z kontekstu, takich jak np. dane z ICD czy DSM. Moim zdaniem, nic to do naszej dyskusji nie wniesie, jedynie zamąci temat. Kognitywistyka interesuje się przypadłościami psychiatrycznymi, owszem, ale raczej jako ciekawostki, coś, co ilustruje takie, a nie inne objaśnienie mechanizmów związanych z ludzkim zachowaniem.

No, ale to moje zdanie...
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-06-03, 21:09   

Witam,

Temat brzmi " Nadmierny stres - jak sobie radzić z tym problemem"
Czyli co, nie dyskutujemy na temat przeżyć i odczuć?
Słusznie Janie, jestem mało precyzyjny i często niezbyt jasny. Nie interesują mnie poszczególne przypadki chorobowe, ale całoścowe zaburzenie homeostazy, przy pomocy dosyć lekkich zakłóceń, prowadzące docelowo do układu nie w pełni sprawnego.
.

Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony przez janusz kamiński 2007-06-04, 11:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Damian Zalewski

Posty: 30
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2007-06-07, 22:32   

Co się tyczy stresu:

1. Najlepszą formą przeciwdziałania stresowi jest jogging (badania dowiodły, że prawie dwukrotnie bardziej skuteczną niż ćwiczenia relaksacyjne).

2. Szklanka mleka przed snem (ze względu na tryptofan zawarty w mleku)

3. W przypadku bardzo wysokiej reaktywności emocjonalnej i zaburzeniach produkcji serotoniny najlepsze są leki podwyższające poziom tego neuroprzekaźnika.

Odnośnie niskiego poziomu serotoniny to skorelowany jest on również z agresją (wewnętrzną=depresja, zewnętrzna=agresja wobec innych) oraz wysoką pobudliwością seksualną.
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-06-08, 00:22   

No proszę, a tego o serotoninie nie wiedziałem.

W takim razie jestem ciekaw, jakie leki podnoszą poziom serotoniny? Oprócz SSRI-ów, bo te są zdaje się na receptę i jak znam życie mają pewnie efekty uboczne?

Pozdrawiam
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Marian Porwoł


Posty: 54
Skąd: Łomża
Wysłany: 2007-06-08, 07:15   

Slawomir Wacewicz napisał/a:
...jakie leki podnoszą poziom serotoniny? ...

Dziurawiec zwyczajny - dostępny np. w sklepie spożywczym.
Ostatnio zmieniony przez Marian Porwoł 2007-06-08, 07:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-06-08, 08:51   

Witam

Ja bym się poważnie zastaniwił, nawet nad dziurawcem. O jego toksyczności wiele napisano. A latem na słońcu - nie daj Boże.
Co innego wychwyt zwrotny serotoniny, startując od przysłowiwego już prozacu.

Ale zatrucie, że tak powiem serotoniną, to naprawdę koszmar.
(nie w sensie zażycia z zewnątrz :-) ).

Pozdrawiam
 
 
Marian Porwoł


Posty: 54
Skąd: Łomża
Wysłany: 2007-06-08, 09:31   

janusz kamiński napisał/a:
Ja bym się poważnie zastaniwił, nawet nad dziurawcem. O jego toksyczności wiele napisano.
Co innego wychwyt zwrotny serotoniny, startując od przysłowiwego już prozacu.

1. Prozac (fluoksetyna) ma liczne niepożądane działania
2. Wydawany jest z przepisu lekarza.
3. Jakiekokolwiek działanie "lecznicze" powinno być poprzedzone zastanowieniem i rozpoznaniem, w przypadku problemów psychicznych które choć trochę przypominają depresję należy zasięgnąć porady psychiatry. I psychiatra przepisując to czy owo bierze odpowiedzialność za ewentulanie złą diagnozę i efekty proponowanej terapii.

Pozdrawiam
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-06-08, 10:02   

Witaj

Jasne Marianie, masz rację. Są to silne i czasami niebezpieczne leki (szczególnie gdy jest się za młodym). Psychiatra, podkreślam dobry psychiatra powinien je ordynować i monitorować proces leczenia.
Natomias dziurawiec, ot niewinne ziele, wespół z chmielem, melisą składnik setek preparatów uspakajająco nasennych, bądź też jako samistny lek, jak donoszą nie tak najnowsze badania, może być niebezpieczny dla pacjenta. I to bardzo. Jako, że są to leki OTC (bez recepty) a samoleczenie jest u nas bardzo popularne, raczej przestrzegałbym przed samodzielnymi kuracjami.

Pozdrawiam

ps. nieco o kłopotach z dziurawcem można znaleźć na www.medsafe.govt.nz
Ostatnio zmieniony przez janusz kamiński 2007-06-08, 12:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Marian Porwoł


Posty: 54
Skąd: Łomża
Wysłany: 2007-06-08, 12:37   

janusz kamiński napisał/a:

ps. nieco o kłopotach z dziurawcem można znaleźć na www.medsafe.govt.nz


Po zajrzeniu jak wyżej znalazłem (po chwili) pasujący kawałek:

"Preparations containing St John's wort (Hypericum perforatum) are used for a variety of conditions including the symptoms of depression. Taken at the recommended dose, St John's wort has few adverse effects (for example nausea, rash). However, it can interfere with the action of some other medicines making them less effective. It does this by causing enzymes in the liver and gut to breakdown some medicines faster than usual."

Temat błyskawicznie dryfuje, a (to) forum chyba jest niewłaściwym miejscem do dyskusji o stosowaniu albo i nie leków, o ich interakcjach z innymi (a właśnie interakcje z innymi są wskazówką do nie stosownai dziurawca). Przypuszczam że neuropsychofarmakolodzy mają w zapasie nie jeden preparat syntetyczny, ale ... [nie tutaj]. Przypomnę że zaczynaliśmy od metod zapobiegania skutkom nadmiernego stresu.
Wskazany dziurawiec, wbrew temu co piszesz, jest zielem stosowanym od wieków i stosunkowo bezpiecznym. Ma szerokie działanie o którym warto wiedzieć (i można się dowiedzieć zapewne gdzie indziej więcej i kompetentniej).

Pozdrawiam
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-06-08, 15:11   

Ja myślę, że forum ma naturę na tyle swobodną, że jest tu miejsce na off-topiki - o ile można się z nich dowiedzieć czegoś ciekawego. Mnie akurat zainteresowała wzmianka o serotoninie, no i odesłanie do dziurawca (nb. spokojnie, nie mam depresji :) ).
Ale zgoda, że należy się dyscyplinować, aby off-topik nie uprowadził tematu w jakieś odeległe rejony ;) .

Pozdrawiam
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-06-08, 18:05   

Witam ...

... po dłuższej przerwie i przystępuję do odrabiania zaległości Forumowych :-)

1) Muszę powiedzieć, że wątek "poszedł" w kierunku zupełnie przeze mnie nieprzewidywanym - co nie jest złe! W końcu nie można zadekretować aktywności na Forum, ludzie wypowiadają się tam gdzie chcą i na tematy takie, jakie ich interesują.

2) Wszystkim purystom doradzam więcej luzu :-) To, co nie jest zabronione (i nie szkodzi) - jest dozwolone.

3) Do jednej rzeczy chciałbym się odnieść konkretnie, bo chyba była do mnie adresowana:
Jan Wójcik napisał/a:
Jestem też zdania, choć być może to będzie najbardziej "fanatyczna" część mojej wypowiedzi, abyśmy nie włączali w dyskusje żadnych informacji z zakresu medycyny wyrwanych z kontekstu, takich jak np. dane z ICD czy DSM. Moim zdaniem, nic to do naszej dyskusji nie wniesie, jedynie zamąci temat.

W jednym z moich wpisów przytoczyłem dane z ICD i DSM, żeby rozstrzygnąć kwestię polskiego tłumaczenia Generalized Anxiety Disorder, co interesowało Janusza. Przytoczenie polegało na podaniu kodu, pod którym kryje się to zaburzenie i jego nazwy. Wydaje mi się, że trudno mówić tu o wyrywaniu z kontekstu, bo jakiż kontekst należałoby w tym przypadku jeszcze uwzględnić? Tematu też to chyba nie zamąciło, bo ... się skończył, czyli rzecz została wyjaśniona :-)

A teraz ważna rzecz natury ogólnej:

Jan Wójcik napisał/a:
Poza tym, jako moderator - choć nie od tego forum, ale mimo wszystko - pragnę zauważyć, że takie zapytanie nie dotyczy w ogóle kognitywistyki, wykracza daleko poza kompetencje i zdolności większości osób na tym forum; porusza tematy delikatne, gdzie jedna nieprzemyślana i głupia odpowiedź może więcej zaszkodzić niż przynieść korzyści.


Janie, jako administrator tego forum jestem wdzięczny za każdą formę pomocy. Zwłaszcza jeśli zgadza się z moim zdaniem :-))) Żadnego poradnika medycznego na zasadzie "leczyć każdy może" na pewno na naszym Forum nie będzie (na innej zasadzie też zresztą nie). Pisałem o tym już wcześniej. Ja jednak kilku infomacji o serotonince, które szczególnie zainteresowały Sławka ;-) za takowe bym nie uważał - generalnie, mam tu zaufanie do rozsądku Forumowiczów.

Pozdrawiam
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-06-09, 08:43   

Witam

Wracajmy do naszych baranów. Zostawmy "ziółka" i serotoninkę" (GABA jest chyba ważniejsza).
Pisałem już o relaksujących technikach oddychania. (Zostałem za to skarcony jako, że jest to podstawowa lekcja przed porodem). Hmm... stres, poród ciężkie sprawy. A oddychać trzeba prawidłowo. Wnioskuję zatem, że większość Forumowiczów tak jak ja nie rodziło, ale w odróżnieniu ode mnie nie przebywało długotrwale w ciężkiej, fizycznej sytuacji kryzysowej (mole książkowe :-( ). Takie naprzykład uwolnienie się i wyjście z zatopionego do góry nogami helikoptera od razu zwróciłoby uwagę na potrzebę panowania nad oddechem (rutynowe ćwiczenia na kursie Helicopter Landing Officer - Sotra, Norwegia).
No dobra zostawmy więc oddech, a właściwie aż trzy sposoby odstresowania oddechem.

Innym niezłym "antystresorem", o czym już wspominała Ewa, jest kontrolowana wyobraźnia (Guided Imaginery). Jest to technika kontrolowania swoich myśli w taki sposób by poprzez przyjemne wyobrażenia i koncentrację na nich doprowadzać do obniżenia poziomu stresu.

Następną techniką, opracowaną już w 1939 przez Jacobsona jest następujące po sobie rozluźnianie zespołów mięśni - PMR Progressive Muscle Relaxation. Trzeba by sobie więcej poczytać o tej technice, ale generalnie jest to sekwencja : prawa stopa - prawe podudzie - cała prawa noga - lewa stopa - lewe podudzie - cała lewa noga - prawa dłoń - prawe przedramię - prawa ręka - lewa dłoń - lewe przedramię - lewa ręka - brzuch - klatka piersiowa - szyja i ramiona - twarz. Odpowiednio najpierw napinając grupę mięśni a następnie rozluźniając, po całej sekwencji uzyskujemy niezłe rezultaty.

To tylko pobieżne omówienie, ale każdy może znaleźć szczegółowe opisy tych prostych ćwiczeń. I naprawdę, uwierzcie, one działają.

Pozdrawiam i do zobaczenia w sierpniu.
Ostatnio zmieniony przez janusz kamiński 2007-06-09, 09:02, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-06-09, 16:46   

Witam,

Janusz Kamiński napisał/a:
Pisałem już o relaksujących technikach oddychania. (Zostałem za to skarcony jako, że jest to podstawowa lekcja przed porodem). Hmm... stres, poród ciężkie sprawy. A oddychać trzeba prawidłowo.


Zaiste niezbadana jest natura ludzka ... Poniżej owo "skarcenie":

Leszek Nowaczyk napisał/a:

Oddychanie przeponowe (fachowcy zdaje się nazywają to oddychaniem torem przeponowym), o którym piszesz jest generalnie dobre, nie tylko przypadku występowania stresu, początkujący muszą tylko uważać na ryzyko hiperwentylacji jak im za dobrze pójdzie ;-) Oddychanie przeponowe odgrywa też pewną rolę przy porodzie, co akurat dla Ciebie i dla mnie nie ma większego znaczenia :-), ale dla Pań - Forumowiczek może mieć, więc na pewno warto się tym tematem zainteresować.


Mogę więc tylko jeszcze raz - wyraźniej - powiedzieć: prawidłowe odychanie jest ważne!
Prawidłowe oddychanie jest ważne NIE TYLKO w przypadku występowania stresu! Choćby dla prawidłowej emisji głosu, co jest szczególnie ważne dla osób głosem pracujących. Jest ważne TAKŻE przy porodzie.

Pozdrawiam
 
 
Igor Zakrzewski

Posty: 3
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: 2007-07-19, 14:45   

Witam,

Bardzo "nienaukowym" sposobem radzenia sobie ze stresem jest wydzielanie endorfin, albo mówiąc jeszcze bardziej pospolicie "tarzanie się ze śmiechu". Endorfiny są silniejsze niż kortyzol. Do tego nie trzeba inteligencji emocjonalnej na zaawansowanym poziomie.

Wystarczy dobra komedia albo częste praktykowanie opowiadania dowcipów. Śmianie się z samego siebie również bardzo pomaga.

Z "naturalnych" wspomagaczy świetnie działają też na wydzielanie endorfin papryczki chili, tabasco, czekolada i seks. Od wyobraźni działającego zależy do którego wspomagacza odwołać się w jakim kontekście...

Pozdrawiam,
Igor
_________________
Igor Zakrzewski
http://www.igorzakrzewski.pl
http://www.nlp.net.pl
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Support forum phpbb by phpBB Assistant
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna

CogNews.net




Patronat Medialny kognitywistyka.net

patronat medialny

patronat medialny


Dni Mózgu 4

patronat medialny


Ways to protolanguage