OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.
kognitywistyka.net: forum Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

 Ogłoszenie 
OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.

Poprzedni temat «» Następny temat
"Skąd bierze się agresja w internecie?"
Autor Wiadomość
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-03-07, 02:38   "Skąd bierze się agresja w internecie?"

I znowu z Gazety Wyborczej (Mikołaj będzie niepocieszony - choć tym razem oryginał zza oceanu); i znów wklejam całość ze względu na ew. przeniesienie do archiwum GW.
Artykuł jest lekko kognitywistyczny, ale wklejam głównie ku przestrodze i "ku wygodzie" - następnym razem tłumaczenie, czemu mamy rejestrację z imienia-nazwiska będę popierał linkiem tutaj...


Skąd bierze się agresja w internecie?

Daniel Goleman, The New York Times

Anonimowość w internecie sprawia, że ludzie zachowują się w sposób, w jaki nie zachowaliby się w sytuacji bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem. Najpierw obrażają, a dopiero później zastanawiają się nad tym, co zrobili. Staje się to zarzewiem internetowej agresji i wojen na obelgi. Znajomy czternastolatek, Jett Lucas, powiedział mi, że dzieciaki w gimnazjum ślą sobie nawzajem nieprzerwany strumień wiadomości za pomocą komunikatorów internetowych. W związku z tym pojawia się pewien problem.

- Uczniowie wysyłają w tych wiadomościach takie rzeczy, jakich nigdy by nie powiedzieli koledze lub koleżance stojąc z nimi twarzą w twarz - opowiadał Jett. - Potem, gdy spotykają się, wstydzą się wrócić do tego, co napisali w komunikatorze. Przez to psuje się atmosfera.

To, co martwiło Jetta, wydaje się być przejawem większej plagi, doskonale znanej od samych początków istnienia internetu - tak zwanego "flamingu" [od ang. flame - płomień], czyli kłótni internetowej lub inaczej wojny na obelgi polegającej na wysyłaniu do innych osób wiadomości odbieranych jako obraźliwe, zawstydzające lub wyjątkowo niegrzeczne.

Główną cechą kłótni internetowej jest dokładnie to, na co narzekał Jett, że myśli przenoszone są na klawiaturę komputera bez żadnych skrupułów. W sytuacji bezpośredniego kontaktu z rozmówcą zostałyby one ujęte w bardziej dyplomatyczny sposób, albo nie wypowiedziane w ogóle.

Zjawisko kłótni internetowej ma również fachową nazwę - internetowy efekt odhamowania - stosowaną przez psychologów do opisywania zachowań internautów. Polegają one na braku odczuwania ograniczeń - "hamulców" charakterystycznych dla kontaktów bezpośrednich.

Internetowy efekt odhamowania

W artykule zamieszczonym w czasopiśmie "CyberPsychology & Behavior", John Suler, psycholog z Rider University w Lawrenceville w stanie New Jersey, zasugerował, że do pojawienia się internetowego efektu odhamowania może doprowadzić kilka czynników: anonimowość pseudonimu sieciowego, bycie niewidocznym dla innych, odstęp czasowy między wysłaniem wiadomości a otrzymaniem odpowiedzi, zwiększone poczucie ego z racji samotnego przebywania przed ekranem komputera i wreszcie brak jakichkolwiek autorytetów w sieci. Dr Suler uważa, że odhamowanie może być pozytywne - gdy osoba nieśmiała otwiera się w internecie, albo toksyczne - tak jak w przypadku wojny na obelgi.

W ostatnich czasach pojawiła się nowa dziedzina nauki - neurobiologia społeczna - badająca to, co dzieje się w mózgach i ciałach w trakcie interakcji dwóch i więcej osób. Ujawnia ona mechanizmy nerwowe rządzące kłótnią internetową.

Praca Sulera zwraca uwagę na pewną wrodzoną słabość ludzkiego mózgu ujawniającą się wtedy, gdy jego części odpowiedzialne za funkcje społeczne muszą radzić sobie z nowym typem bodźców pojawiających się podczas aktywności w internecie. W czasie kontaktu twarzą w twarz, mózg odczytuje nieprzerwany strumień sygnałów emocjonalnych oraz społecznych i natychmiast wykorzystuje je do sterowania naszymi odpowiedziami w taki sposób, aby podtrzymać pozytywny przebieg spotkania. Duża część procesów związanych z zachowaniami społecznymi zachodzi w korze przedniej części podstawy płata czołowego, gdzie znajduje się centrum empatii. Właśnie te fragmenty kory mózgowej wykorzystują skanowanie bodźców społecznych, aby zapewnić ciągłość interakcji poprzez odpowiednie pokierowanie naszymi kolejnymi krokami.

Badania prowadzone przez Jennifer Beer, psycholog z University of California w Davis, dowodzą, że system nadzorujący nasze zachowanie w trakcie spotkania twarzą w twarz blokuje impulsy wywołujące działania, które mogłyby sprawić przykrość drugiej osobie lub przerwać interakcję. Pacjenci neurologiczni z uszkodzeniami kory przedniej części podstawy płata czołowego tracą zdolność do modulowania jądra migdałowatego będącego źródłem negatywnych lub niekontrolowanych impulsów. Podobnie do małych dzieci, popełniają zawstydzające gafy społeczne, jak na przykład beztroskie całowanie zupełnie obcej osoby, nie zdając sobie w ogóle sprawy z tego, że robią coś niestosownego.

Odpowiedzi właściwe pod względem społecznym powstają podczas neuronowego dialogu między korą mózgową przedniej części podstawy płata czołowego a centrami emocjonalnymi, takimi jak jądro migdałowate odpowiedzialne za impulsywność. Jednak aby móc wyselekcjonować nasze impulsy i stworzyć dla nich odpowiednie kanały, kora potrzebuje informacji związanych z interakcjami natury społecznej, na przykład zmian tonu głosu lub wyrazu twarzy. A w mailu nie ma miejsca na tego rodzaju wskazówki. Możemy je otrzymać tylko podczas bezpośredniego kontaktu z odbiorcą naszej wypowiedzi.

Web rage

Owszem, istnieją ładne, choć trochę nieudolne emotikony, stworzone ze sprytnie zaaranżowanych znaków przestankowych. Chociaż ich zadaniem jest wyrażanie uczuć, nie są w stanie dorównać oddziaływaniu prawdziwego uśmiechu lub grymasu. Kora mózgowa przedniej części podstawy płata czołowego niewiele może zrobić bez uniesionej brwi sygnalizującej ironię lub pełnego zachwytu tonu głosu słuchacza. Nie otrzymując takich podpowiedzi w czasie rzeczywistym, łatwo możemy źle odczytać słowa pojawiające się na ekranie komputera.

A jeżeli pisząc jesteśmy zdenerwowani, nieobecność sygnałów informujących o tym, jak druga osoba reaguje, zwiększa prawdopodobieństwo, że część przedczołowa naszego mózgu, odpowiadająca za osąd sytuacji, zawiedzie. Nasze emocje ulegają odhamowaniu i wystukujemy niefortunną wiadomość na klawiaturze, po czym naciskamy klawisz "Wyślij", zanim kolejna, bardziej trzeźwa myśl zdąży przynieść refleksję i powstrzymać nas od wysłania wiadomości. Tak właśnie zaczyna się kłótnia internetowa.

Niektórym rozpętanie wojny na obelgi przychodzi z przerażającą łatwością. Warto przyjrzeć się eksperymentowi opisanemu w czasopiśmie "The Journal of Language and Social Psychology" w 2002 roku. Nie znających się wcześniej studentów połączono w pary, następnie osoby z każdej pary rozdzielono, umieszczono w oddzielnych budkach i poproszono, żeby poznały się lepiej wysyłając do siebie nawzajem wiadomości za pośrednictwem symulowanego czatu internetowego.

Początkowo, wchodząc do budek, studenci zachowywali się kulturalnie. Jednak w chwilę później wiadomości wysyłane przez wielu z nich wprawiły w osłupienie koordynatora badania. Około 20 proc. wszystkich czatów błyskawicznie przerodziło się w rozmowy wyjątkowo sprośne lub po prostu niegrzeczne.

W ostatnich czasach do listy zagrożeń, jakie niesie ze sobą sieć, dołączył internetowy odpowiednik "road-rage", czyli agresji na drodze. W październiku zeszłego roku brytyjski "The Times" opisał wydarzenie, które nazwał "pierwszym atakiem 'web-rage' w Wielkiej Brytanii". Czterdziestosiedmioletni londyńczyk został oskarżony o czynną napaść na mężczyznę, z którym wymieniał obelgi na jednym z czatów internetowych. Wraz z przyjacielem namierzyli adwersarza i złożyli mu wizytę osobiście, zaopatrzywszy się uprzednio w trzonek od kilofa i nóż.

Jednym z proponowanych sposobów na to, by poradzić sobie z internetowymi wojnami na obelgi, może być zastąpienie wiadomości tekstowych zapisem wideo. Pomysł opiera się na założeniu, że poprzez wzbogacenie przekazu słownego obrazem twarzy rozmówcy, z którego można by odczytać jego emocje, uda się osłabić bodźce wywołujące kłótnię internetową.

Wszystko to przypomina mi plakaty na ścianach w szkołach państwowych w New Haven. Były one częścią programu rozwoju wrażliwości społecznej mającego zmniejszyć poziom przemocy wśród uczniów. Umieszczono na nich wizerunki świateł drogowych - czerwone, żółte i zielone. Przy pierwszym z nich widniał napis głoszący, że gdy coś uczniów złości, powinni zatrzymać się, ochłonąć i pomyśleć, zanim podejmą jakiekolwiek działanie. Światło żółte podpowiadało im, by świadomie przeanalizowali wszystkie możliwe reakcje i ich konsekwencje, a zielone zachęcało do wybrania i wypróbowania najlepszej ich zdaniem odpowiedzi.

(C) 2007 The New York Times
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
Ostatnio zmieniony przez Slawomir Wacewicz 2007-03-07, 02:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Marcin Ciesielski

Posty: 29
Skąd: Kutno, Warszawa
Wysłany: 2007-04-09, 21:26   Re: "Skąd bierze się agresja w internecie?"

Slawomir Wacewicz napisał/a:

Internetowy efekt odhamowania
W artykule zamieszczonym w czasopiśmie "CyberPsychology & Behavior", John Suler, psycholog z Rider University w Lawrenceville w stanie New Jersey, zasugerował, że do pojawienia się internetowego efektu odhamowania


A tutaj - oryginalny artykuł Sulera, udostępniony bezpłatnie przez to czasopismo.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Support forum phpbb by phpBB Assistant
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna

CogNews.net




Patronat Medialny kognitywistyka.net

patronat medialny

patronat medialny


Dni Mózgu 4

patronat medialny


Ways to protolanguage