OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.
kognitywistyka.net: forum Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

 Ogłoszenie 
OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.

Poprzedni temat «» Następny temat
Terminologia a interdyscyplinarność
Autor Wiadomość
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2006-11-11, 18:22   Terminologia a interdyscyplinarność

[[uwaga - kontynuując dyskusję proszę pamiętać o obowiązującej nowej formie nazwy użytkownika, jaką jest imię i nazwisko]]





*** LESZEK NOWACZYK

Witam,

kognitywistyka ma charakter interdyscyplinarny, ze wszystkimi tego blaskami (każda dyscyplina coś wnosi) i cieniami (czasem trudno się dogadać). Jeśli chodzi o trudności w komunikacji, powodowane różnymi aparatami pojęciowymi, to według jednego z uczestników naszego Forum(Homopiteka) "Interdyscyplinarność nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla takiego stanu rzeczy. Jeśli świat jest materialną jednością, to jego opis teoretyczny również taki być powinien."
Postulat chwalebny, ale czy możliwy do realizacji? Głos Homopiteka pojawił się przy okazji dyskusji na temat pojęcia celu i informacji. Z przyjęciem jednolitej definicji informacji jest kłopot już dla samej tylko informatyki, czy jest możliwe, żeby powstał "opis teoretyczny" świata skonstruowany w oparciu o terminologię wspólną dla wszystkich dyscyplin?

Pozdrawiam




*** OMNIKRON

Hexenmeister napisał/a:
Witam,

to według jednego z uczestników naszego Forum(Homopiteka) "Interdyscyplinarność nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla takiego stanu rzeczy. Jeśli świat jest materialną jednością, to jego opis teoretyczny również taki być powinien."


Ta "materialna jedność" nie jest dla mnie do końca jasna. Wg. mnie jedyne czym dysponujemy to nasze umysłowe reprezentacje świata, w którym żyjemy i nie konieczne muszą być takie same, żeby być poprawne. Nie wiem czy to dobry przykład, ale to jak z kompresją plików, wiele sposobów a efekt ten sam (prawie).

Poza tym to ludzie wymyslają pojęcia oraz relacje między nimi, nie są one nigdzie "zapisane" (Pogląd przeciwny pachnie mi mistycyzmem). Tak więc bez problemu możemy zmieniać znaczenie pewnych pojęć i nadawać im inne nazwy, kwestia tylko tego żeby wszystko trzymało się kupy i zgadzało z badaniami.

Poza tym przeróżne pojęcia mają swoją długą historię i opierają się na potocznym rozumieniu świata. Dopiero pp poddaniu ich pewnym zmianom nadają się do wykożystania

Poza tym zachęcam do lektury na temat pewnych rozważań z zakresu fizyki teoretycznej na temat ( o ile sie nie mylę) teorii holograficznej.

Cdn...

pozdrawiam,



*** GOSC

Bylem wczoraj na wykladzie prof. Ducha na SWPS, z poczatku wyklad byl dla mnie jasny i bardzo ciekawy, w koncu jednak zaczalem tracic watek, wlasnie dlatego, ze pojawily sie pojecia, ktore dla mnie - psychologa - byly terminami obcymi, w koncu z drugiej polowy wykladu pamietam tylko, ze profesor mowil o .... wannach, zlewach i atrakcji.
Mysle, ze kazda z dziedzin zajmujacych sie umyslem wyksztalcila jezyk, ktory nie nadaje sie do opisu tego samego umyslu w innej dziedzinie.
Umysl przecietnego naukowca nie jest w stanie zintegrowac tak roznych dyskursow (chyba ze jest sie Duchem :)



*** LESZEK NOWACZYK

Witam,

Gość napisał/a:
Mysle, ze kazda z dziedzin zajmujacych sie umyslem wyksztalcila jezyk, ktory nie nadaje sie do opisu tego samego umyslu w innej dziedzinie.


Sądzę, że to można uogólnić - według mnie każda dyscyplina wykształciła język, który najbardziej pasuje do tego czym się zajmuje i w pierwszym rzędzie ma służyć porozumieniu się uprawiających tę dyscyplinę, a nie komunikowaniu się z "zewnętrzem". Medycyna ma swój język, dzięki któremu lekarze na całym świecie (przynajmniej takie jest założenie) powinni się móc precyzyjnie porozumieć. Lekarz chcący precyzyjnie wytłumaczyć pacjentowi, który jest np. fizykiem, socjologiem czy historykiem, na czym będzie polegać i jak będzie przebiegał czekający pacjenta skomplikowany zabieg operacyjny, jeśli użyje specjalistycznej terminologii medycznej najprawdopodobniej nie będzie do końca zrozumiany. Postulat, żeby powstał jeden język, dzięki któremu lekarz wytłumaczy fizykowi szczegóły czekającej go operacji, fizyk lekarzowi istotę dokonań Maxwella, filozof swobodnie podyskutuje z inżynierem mechanikiem o poglądach Arystotelesa i Kanta, a potem przejdą na tematy związane z wytrzymałością materiałów użytych do budowy kół zębatych, jest postulatem chwalebnym - chyba jednak niemożliwym do realizacji.

Pozdrawiam



*** ADAM GARSTKA

To chyba niezupełnie tak. Owszem, lekarze używają słów nieznanych filozofom, ale tylko dlatego, że opisują one ten wycinek rzeczywistości, którym filozofowie na ogół się nie zajmują. Gdyby taki filozof chciał się czegoś dowiedzieć o funkcjonowaniu nadnerczy, po prostu przyswoiłby parę terminów, poczytał trochę literatury w tym "nowym języku" i po kłopocie. Nie ma potrzeby mówienia o gruczołach w języku filozofa.
W skrócie - mamy tu problem: różne słowa - różne przedmioty.
Kognitywistyka zaś boryka się z problemem: różne słowa - ten sam przedmiot.
I znowu - nie jest problemem zdobycie przez neurobiologa czy informatyka wiedzy zgromadzonej przez filozofów umysłu. Gorzej z sensowną integracją dorobku (niemałego) różnych nauk o umyśle - zagadnienie nie występujące w konfrontacji górnictwo-lingwistyka.

Hexenmeister napisał/a:
każda dyscyplina wykształciła język, który najbardziej pasuje do tego czym się zajmuje

Właśnie. I wszystko jest ok póki funkcja f: [Nauki] --> ["Zajęcia"] jest iniekcją - założenie naruszone przez nauki kognitywne.



*** HOMOPITEK

Ja swoje poglady w tej sprawie wyłożyłem wcześniej w innym wątku więc nie będę się powtarzał. Uważam, iż Madadam trafił w sedno problemu.
Trzeba tu też powiedzieć o przyszłych konsekwencjach takiego stanu rzeczy, jaki panuje obecnie. Popatrzcie na filozofię, która kiedyś odgrywała role takiego uniwersalnego spinacza różnych dziedzin wiedzy. Brak unifikacji terminologicznej w połączeniu z rozwojem różnych dziedzin wiedzy doprowadził do przekroczenia pewnego progu wytrzymałości i w efekcie rozpadu filozofii na mnóstwo szkół i nurtów praktycznie w każdej sferze jej zainteresowań. W efekcie, jako całość, przestała być postrzegana przez wielu jako dyscyplina naukowa. I może słusznie, bo czy możecie sobie wyobrazić np. 100 różnych matematyk - kilka dla fizyki, parę dla chemii itp.
Uwaga będą wieszczył!
Jeśli kognitywistyka nie dopracuje się unifikacji pojęciowej, to podzieli los filozofii. Tyle, że nastąpi to znacznie szybciej niż w wypadku tej ostatniej.
A dlaczego szybciej? Bo rozwój wiedzy (nagromadzenie w poszczególnych dyscyplinach) cały czas przyspiesza i będzie tak jeszcze zapewne długo. Istniejące dzisiaj różnice będą się samoczynnie pogłębiać i bez świadomej reakcji na to zjawisko będzie totalny klops.



*** LESZEK NOWACZYK

Witam,

Madadam napisał/a:
To chyba niezupełnie tak. Owszem, lekarze używają słów nieznanych filozofom, ale tylko dlatego, że opisują one ten wycinek rzeczywistości, którym filozofowie na ogół się nie zajmują. Gdyby taki filozof chciał się czegoś dowiedzieć o funkcjonowaniu nadnerczy, po prostu przyswoiłby parę terminów, poczytał trochę literatury w tym "nowym języku" i po kłopocie. Nie ma potrzeby mówienia o gruczołach w języku filozofa.


Słówko wyjaśnienia, ponieważ popełniłem błąd w formułowaniu mojej wypowiedzi. Cały mój poprzedni wpis (o lekarzach, filozofach etc.), uogólniający wypowiedź Gościa, odnosił się do następującego fragmentu wypowiedzi Homopiteka:

Homopitek napisał/a:
Jeśli świat jest materialną jednością, to jego opis teoretyczny również taki być powinien.


Założyłem, być może błędnie, że jest to postulat opracowania jednej jedynej terminologii - opisującej cały świat, no, bo skoro jest on materialną jednością ... W tym sensie (JEŚLI to było postulowane) to lekarz i filozof mieliby właśnie problem: różne słowa (terminologia lekarska i terminologia filozofii) jeden przedmiot (świat, będący materialną jednością). Ten problem (JEŚLI występuje) uważam za nierozwiązywalny - taka jednolita terminologia nie ma szansy powstać - moim zdaniem.

Jeśli zaś ograniczymy się do kognitywistyki, O ILE zgodzimy się co do jej przedmiotu, to pozostaje już TYLKO dopracowanie się unifikacji pojęciowej. TYLKO używam z przekąsem. Zaś co do O ILE, pytanie kontrolne, jak zdefiniować zakres kognitywistyki, zwłaszcza chodzi mi o "rejony przygraniczne"?

Żeby było jasne, tak generalnie postulat powstania "języka kognitywistyki" popieram.

Pozdrawiam



*** HOMOPITEK

Hexenmeister podał chyba dobry przykład "zgodności". Obie dyscypliny nie wchodzą sobie w paradę, ponieważ operują na zupełnie innych poziomach ogólności - są różnymi elementami większej całości. Kłopoty pojawiłyby się zapewne, gdyby medycy "odkryli" zespół chorobowy determinizmu, a filozofowie - filozofię wyrostka robaczkowego. Póki co nie ma chyba takich "ambicji" po żadnej ze stron, więc nie grozi nam pojawienie się jakiegoś "wyrostka filozoficzno robaczkowego".

Mówiąc jeszcze inaczej: przedmiotem filozofii nie są (dla mnie) zagadnienia elementarne, lecz uogólnienia poczynione przez nauki szczegółowe. Nie uważam, że filozofia ma ingerować w etologiczne ustalenia nt. instynktów lub sprawdzać poprawność tabliczki mnożenia.

Pozdrowienia



*** SLAWOMIR WACEWICZ

Zdaje mi się, że problem, przynajmniej w postaci, w której najczęściej dawał nam się we znaki na Forum, jest odrobinę inny. Otóż terminologia to nie tylko nauczenie się kilku fachowych nazw. To także po części praktyka. Mogę nauczyć się na pamięć definicji, ale bez przeczytania X tekstów o danym pojęciu i bez użycia go w praktyce nie nabędę pewnego bagażu intuicji z nim związanych. [Jak to gdzieś napisał Popper - częścią praktyki naukowej jest wejście w pewną 'zażyłość' z problemem badawczym poprzez długoletnie z nim obcowanie.]
Bardzo trudno taki bagaż mozolnie nabytych intuicji po prostu odrzucić i z miejsca przrzucić się na nowe rozumienie tego samego ciągu liter (np. 'symbol', albo 'funkcja'), właściwe innej nauce - bez kolejnego mozolnego zgłębiania tejże nauki.
Pozdrawiam



*** HOMOPITEK

Myślę, Sławku, że poruszyłeś bardzo istotny problem - konieczność "wpasowania się" nowego terminu lub jego znaczenia w całość naszej wiedzy. To wymaga czasu i pewnego wysiłku, by osiągnąć taką "kompatybilność" i moim zdaniem nie dotyczy to tylko spraw naukowych, lecz generalnie całej naszej wiedzy i wszystkich terminów.


*** LESZEK NOWACZYK

Witam,

to może tak konkretnie, przyjmijmy, za naszą stroną macierzystą :-), że u podstaw kognitywistyki są neuronauki, filozofia, psychologia i informatyka - sztuczna inteligencja.

Czy jeśli informatyk-kognitywista będzie wypracowywał wspólnie z przedstawicielami pozostałych dyscyplin definicję informacji na potrzeby kognitywistyki, to jak już ją wypracują, to informatyka miałaby się posługiwać już jedną, właśnie wypracowaną definicją, czy też na "swoje własne" potrzeby mieć inne definicje i jedną na potrzeby kognitywistyki?

Pozdrawiam



*** HOMOPITEK

A czy informatyka i kognitywistyka interesują się informacją w tamik samym zakresie? (Czy kognitywistykę interesuje wszystko, co je związane z informacją, czy tylko niektóre zagadnienia?)



*** LESZEK NOWACZYK

Witam,

Homopitek napisał/a:
A czy informatyka i kognitywistyka interesują się informacją w tamik samym zakresie? (Czy kognitywistykę interesuje wszystko, co je związane z informacją, czy tylko niektóre zagadnienia?)


No coż, gdybym zakładał, że usiłujesz zwabić mnie w pułapkę, to odpowiedziałbym tak: skąd mam wiedzieć, czy informatyka i kognitywistyka interesują się informacją w tym samym zakresie, skoro nie wiem, co kognitywistyka uważa za informację? ;-)

Ponieważ jednak tak nie zakładam, odpowiadam w sposób następujący: uważam, że zakres zainteresowań kognitywistyki informacją całkowicie zawiera się w zakresie, w którym informacją zajmuje się informatyka, a zakres zainteresowań informatyki informacją jest jeszcze szerszy.

Pozdrawiam



*** HOMOPITEK

Pułapka była w tym, że sam udzieliłeś odpowiedzi, którą znałeś zanim jeszcze postawiłeś własne pytanie. Jest chyba jasne, że w takiej sytuacji (z zakresami zainteresowań) kognitywistyka nie może "narzucać" swojego pojmowania informacji informatyce. Informatyka musi z kolei zdawać sobie sprawę, że próba przyłożenia "pełnej" definicji informacji do kognitywistyki jest niecelowa.


*** MAREK PIETRASZCZYK

Moim zdaniem, problem jest nieco szerszy: dotyczy całych dziedzin,
( a nie tylko terminologii) a może nawet całej nauki. Mamy bowiem na dwóch krańcach pewnego kontinuum - z jednej strony wąską specjalizację, z drugiej multidyscyplinarne podejście.
Oczywiście ograniczeniem jest czynnik ludzki. Nie macie podobnych odczuć ?
Pozdrawiam.



*** LESZEK NOWACZYK

Witam,

Homopitek napisał/a:
Pułapka była w tym, że sam udzieliłeś odpowiedzi, którą znałeś zanim jeszcze postawiłeś własne pytanie. Jest chyba jasne, że w takiej sytuacji (z zakresami zainteresowań) kognitywistyka nie może "narzucać" swojego pojmowania informacji informatyce. Informatyka musi z kolei zdawać sobie sprawę, że próba przyłożenia "pełnej" definicji informacji do kognitywistyki jest niecelowa.


No cóż, nie będę udawał, że zadając moje pytanie, nie byłem (na swój użytek) przekonany, co do właściwej odpowiedzi :-)
Jeśli jednak Twój wpis, Homopiteku, był pułapką, to teraz obaj w niej siedzimy, bo wyszło na to, że to, co z punktu widzenia kognitywistyki, byłoby uproszczeniem (unifikacją), z punktu widzenia informatyki byłoby komplikacją (tworzeniem dodatkowych bytów). Ponieważ "informacja" (jako pojęcie) i "informatyka" (jako ogół dyscyplin zajmujących się informacją) były tylko przykładem, to czarno widzę powstanie jednolitego "języka kognitywistyki", spójnego z językami dyscyplin "składowych" kognitywistyki.

Maroń napisał/a:
Moim zdaniem, problem jest nieco szerszy: dotyczy całych dziedzin,
( a nie tylko terminologii) a może nawet całej nauki. Mamy bowiem na dwóch krańcach pewnego kontinuum - z jednej strony wąską specjalizację, z drugiej multidyscyplinarne podejście.
Oczywiście ograniczeniem jest czynnik ludzki. Nie macie podobnych odczuć ?


Być może, gdybyśmy zaczęli na ten temat rozmawiać, to wyszłoby na to, że są między nami jakieś różnice, ale póki co, na podstawie tego, co napisałeś, mogę powiedzieć, że mam odczucia w 100% takie same.

Pozdrawiam



*** HOMOPITEK

Ja to widzę trochę inaczej, Hexenmeisterze. Ale być może dlatego, że ja myślałem o kognitywistyce i informatyce bez cudzysłowów. Jak je dołożyłeś, to sytuacja zmieniła się radykalnie, bo dokładasz np. termodynamikę i gazetologię (jeśli takowa istnieje).


*** LESZEK NOWACZYK

Witam,

Homopitek napisał/a:
Ja to widzę trochę inaczej, Hexenmeisterze. Ale być może dlatego, że ja myślałem o kognitywistyce i informatyce bez cudzysłowów. Jak je dołożyłeś, to sytuacja zmieniła się radykalnie, bo dokładasz np. termodynamikę i gazetologię (jeśli takowa istnieje).


No cóż, zawsze byłem kiepski z interpunkcji, informatykę włożyłem w cudzysłowy, bo chciałem w ten sposób wyrazić, że jest to, za przeproszeniem, przytoczenie wcześniej używanej nazwy. Nie chciałem bynajmniej sugerować, że pisząc "informatyka" mam na myśli coś innego niż informatyka. Oczywiście masz prawo do innego punktu widzenia, ale nie chciałbym aby takie znaczki "" (być może niezbyt szczęśliwie przeze mnie użyte) ustawiały nam dyskusję. W związku z tym przerabiam niniejszym swoją wcześniejszą wypowiedź, oto jej brzmienie:

No cóż, nie będę udawał, że zadając moje pytanie, nie byłem (na swój użytek) przekonany, co do właściwej odpowiedzi :-)
Jeśli jednak Twój wpis, Homopiteku, był pułapką, to teraz obaj w niej siedzimy, bo wyszło na to, że to, co z punktu widzenia kognitywistyki, byłoby uproszczeniem (unifikacją), z punktu widzenia informatyki byłoby komplikacją (tworzeniem dodatkowych bytów). Ponieważ informacja (jako pojęcie) i informatyka (jako ogół dyscyplin zajmujących się informacją) były tylko przykładem, to czarno widzę powstanie jednolitego języka kognitywistyki, spójnego z językami dyscyplin składających się na kognitywistykę.

Pozdrawiam



*** HOMOPITEK

Rzeczywiście odczytałem w tych "" jakieś ukryte znaczenie, ale skoro to było tylko przywidzenie, to cieszę się. Zmylił mnie ten "ogół dyscyplin zajmujących się informacją".
Nie twierdzę, że ogólnie rzecz biorąc nie masz racji. Jednakże w tym konkretnym przypadku (informacji) nie zgadzam się z Tobą, ponieważ nie widzę "konfliktu interesów" między oboma dyscyplinami w kwestii informacji. Domyślam się, że masz na myśli problemy powstałe na styku syntaktyki i semantyki, ale niezależnie od nich nadal jest to ta sama informacja. Kognitywistyka ma, moim zdaniem, tę specyficzną cechę, że kładzie nacisk na stronę znaczeniową, a informatyka też (a może nawet bardziej) interesuje się składnią. Kłopot też w tym, iż z gruntu niesłusznie uznaje się (chyba wślad za teorią informacji Shannona) informację za pojęcie pierwotne, przez co nabiera ona cech "ulotności" (by nie rzec, że staje się eteryczna). Moim zdaniem daje się ona zdefiniować i zrozumieć jako zjawisko jak najbardziej materialne - do tego jest jednak konieczna pewna zmiana w podejściu. Na razie tyle na ten temat - może coś się wykluje w wątku o "wszystkobytności informacji".
Powtórzę jeszcze raz, że nie widzę konfliktu między informatyką a kognitywistyką w tym punkcie, a wręcz uważam, iż nieźle się uzupełniają.



*** LESZEK NOWACZYK

Witam,

Homopitek napisał/a:
Kognitywistyka ma, moim zdaniem, tę specyficzną cechę, że kładzie nacisk na stronę znaczeniową, a informatyka też (a może nawet bardziej) interesuje się składnią. Kłopot też w tym, iż z gruntu niesłusznie uznaje się (chyba wślad za teorią informacji Shannona) informację za pojęcie pierwotne, przez co nabiera ona cech "ulotności" (by nie rzec, że staje się eteryczna). Moim zdaniem daje się ona zdefiniować i zrozumieć jako zjawisko jak najbardziej materialne - do tego jest jednak konieczna pewna zmiana w podejściu. Na razie tyle na ten temat - może coś się wykluje w wątku o "wszystkobytności informacji".


Wobec tego, jak tylko się wygrzebię spod zawalającej mnie roboty, postaram się na poważniej udzielić w wątku o "wszystkobytności".

Pozdrawiam



*** PAWEŁ

Witam,

w natloku sesji jedzac sniadanie zajrzalem na forum i co nastepuje ;) ..

homopitek napisał/a:
Jeśli kognitywistyka nie dopracuje się unifikacji pojęciowej, to podzieli los filozofii. Tyle, że nastąpi to znacznie szybciej niż w wypadku tej ostatniej.
A dlaczego szybciej? Bo rozwój wiedzy (nagromadzenie w poszczególnych dyscyplinach) cały czas przyspiesza i będzie tak jeszcze zapewne długo. Istniejące dzisiaj różnice będą się samoczynnie pogłębiać i bez świadomej reakcji na to zjawisko będzie totalny klops.


Moim zdaniem takie rozbicie i tak jest nieuniknione, tak dlugo jak jak kognitywistyka bedzie sie rozwijac (a zapewne nikt na tym forum nie watpi ze tak bedzie), i zapewne powstana waskie jej specjalizacje.
A nielad pojeciowy w jakims stopniu jest nam rowniez potrzebny ze wzgledu na fakt, ze kilka roznych terminow opisujacych to samo zjawisko wynika zwykle z roznych kontekstow stosowania tychze i nawet wyjete z tego kontekstu i przeniesione do innego niejako "ciagna" go za soba.

W nawet tak wydawaloby sie uporzadkowanej dziedzinie jak matematyka istnieje wiele podzialow, i terminow opisujacych ten sam obiekt (przyklad: algebra mowi o "ciele liczb rzeczywistych", natomiast analiza o "wektorowej przestrzeni rzeczywistej". Chodzi tak naprawde o to samo, ale te dwie dziedziny definiuja ta przestrzen przez odmienne sformulowanie tych samych aksjomatów).

Mozemy starac sie ustalac, w jakim znaczeniu kognitywistyka uzywa konkretnych pojec (w zdecydowanej wiekszosci zapozyczonych), ale i tak w pewnym momencie okaze sie, ze komus potrzebne bedzie inne znaczenie danego slowa no i nie mozemy nikomu zabronic go uzyc.

Tak wiec ostatecznie nie pozostaje nam nic innego jak precyzyjne wyslawianie sie (o czym swiadczy zreszta koncowka watku ;) ).

Maroń napisał/a:
Moim zdaniem, problem jest nieco szerszy: dotyczy całych dziedzin,
( a nie tylko terminologii) a może nawet całej nauki. Mamy bowiem na dwóch krańcach pewnego kontinuum - z jednej strony wąską specjalizację, z drugiej multidyscyplinarne podejście.


Dokładnie :) .



*** LESZEK NOWACZYK

Witam,

P@we3 napisał/a:
A nielad pojeciowy w jakims stopniu jest nam rowniez potrzebny ze wzgledu na fakt, ze kilka roznych terminow opisujacych to samo zjawisko wynika zwykle z roznych kontekstow stosowania tychze i nawet wyjete z tego kontekstu i przeniesione do innego niejako "ciagna" go za soba.


Wydaje mi się, że to, co jest potrzebne kognitywistyce (a w szczególności na tym Forum) to taka sytuacja, żeby odbiorcy wiedzieli co miał na myśli nadawca komunikatu (jest to zresztą potrzebne nie tylko kognitywistyce :-)

W obecnej sytuacji nawet niezwykle precyzyjne używanie terminów z jednej dyscypliny składowej nic nie da, bo odbiorcy z innych dyscyplin mogą zrozumieć komunikat podkładając sobie pod dany termin (przyjmowane przez nich jako naturalne) inne znaczenie.

Sądzę, że kognitywistyka boryka się obecnie zarówno z problemem "jedna nazwa - inne znaczenia" (np. informacja) jak też "różne nazwy - jedno znaczenie", niekiedy z niuansami w zakresie (np. pamięć operacyjna, pamięć krótkotrwała - UWAGA nie chodzi tu o informatyczne znaczenie tych pamięci, bo to jeszcze co innego :-).

Tak więc obecnie można się chyba tylko zastanowić co jest trudniejsze: przyswojenie sobie przez kognitywistów terminologii (przynajmniej w podstawowym zakresie) używanej we wszystkich dyscyplinach składowych kognitywistyki (po to aby wszędzie tam, gdzie dany termin może być inaczej rozumiany podawać jego znaczenie przyjęte przez nadawcę komunikatu) czy też opracowanie "Słownika języka kognitywistycznego".

Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony przez Slawomir Wacewicz 2006-11-11, 20:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Marek_Pietraszczyk


Posty: 103
Skąd: United Kingdom
Wysłany: 2006-11-12, 16:08   

Witam.

Chciałem powiedzieć, że tak w ogóle, to ja nie wiem, czy ta kognitywistyka, jest nauką multidyscyplinarną, jak twierdzą jedni, czy interdysyplinarną, jak twierdzą inni. ;)

Pozdrawiam.
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2006-11-12, 18:39   

Witam,

Marek Pietraszczyk napisał/a:
Chciałem powiedzieć, że tak w ogóle, to ja nie wiem, czy ta kognitywistyka, jest nauką multidyscyplinarną, jak twierdzą jedni, czy interdysyplinarną, jak twierdzą inni. ;)


Wszystko jest, oczywiście, kwestią definicji :-)

Niektórzy przyjmują, że interdyscyplinarność to to samo co multidyscyplinarność, niektórzy z kolei odróżniają jedno określenie od drugiego, z tym, że nie ma już pełnej zgody na czym polega różnica ;-)

Jedną z interpretacji jest np. używanie multidyscyplinarności na określenie sytuacji, gdy, żeby rozwiązać jakieś problemy, konieczne jest połączenie wiedzy z przynajmniej dwóch dyscyplin, ale połączenie na zasadzie prostego sumowania tejże wiedzy (czyli najpierw stosuję wiedzę z A, rozwiązuję część problemu, dzięki wiedzy z B rozwiązuję go do końca). Interdyscyplinarność zaś, to, według tej interpretacji, połączenie wiedzy z przynajmniej dwóch dyscyplin, w taki sposób, że powstaje nowa jakość, umożliwiająca rozwiązanie problemu (czyli spotyka się fachowiec z A, z fachowcem B, wspólnie opracowują jakąś metodę, która już nie jest ani z A ani z B - i oto problem rozwiązany :-)

Według powyższej interpretacji, Marku, nie masz problemu - kognitywistyka może być i multidyscyplinarna i interdyscyplinarna, w zależności od konkretnego zastosowania :-)

Pozdrawiam
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2006-11-12, 19:48   "Inter" vs "Multi"

Przyznam się, że mam dokładnie takie same intuicje.
I w tym sensie kognitywistyka wydaje mi się "inter" bardziej niż "multi".
Problem w tym, że prof. Klawiter, a więc autorytet, ma intuicje dokładnie odwrotne, a przynajmniej tak wynika z jego tekstu.

Pozdrawiam
 
 
Marek_Pietraszczyk


Posty: 103
Skąd: United Kingdom
Wysłany: 2006-11-12, 20:03   inter vs multi

Witam.

Nie mam 100% pewności, czy autor nie używa obu terminów zamiennie.
Wg mnie, ważnym „tropem” jest korelat czasowy. To znaczy, A. Klawiter podkreśla, że są w ramach kognitywistyki prowadzone projekty interdyscyplinarne, gdzie wielu specjalistów pracuje razem, nad jednym projektem, ale mówi też, że najczęściej tak nie jest i wskazuje (chyba świadomie) na multidyscylinarny charakter kognitywistyki. Rozumiecie mnie, o co mi chodzi z tym korelatem czasowym ?

Pozdrawiam.
 
 
Adam Garstka


Posty: 30
Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-11-12, 20:27   Re: inter vs multi

Marek_Pietraszczyk napisał/a:
Rozumiecie mnie, o co mi chodzi z tym korelatem czasowym ?
To może być podchwytliwe pytanie, ale wydaje mi się, że tak :) .
Jest jeszcze jeden aspekt czasowy tej sprawy. Wygląda na to, że kognitywistyka będzie (a na pewno chce) ewoluować - od pierwotnej multidyscyplinarności do (wciąż) przyszłej interdyscyplinarności.
I trzeba pomyśleć nad nazewnictwem, bo "multidyscyplinarna dyscyplina" (kognitywistyka jest przecież dyscypliną) to pleonazm.
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2006-11-12, 20:34   Re: inter vs multi

Marek_Pietraszczyk napisał/a:
Rozumiecie mnie, o co mi chodzi z tym korelatem czasowym ?

Nie jestem pewien :) .

Adam Garstka napisał/a:
... bo "multidyscyplinarna dyscyplina" (kognitywistyka jest przecież dyscypliną) to pleonazm.


Raczej oksymoron :) .

Pozdrawiam
 
 
Adam Garstka


Posty: 30
Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-11-12, 20:49   Re: inter vs multi

Slawomir Wacewicz napisał/a:
Raczej oksymoron :) .
nie "raczej", a "zarazem" :)
Z tym, że pierwsze to błąd, a drugie niekoniecznie.
 
 
Marek_Pietraszczyk


Posty: 103
Skąd: United Kingdom
Wysłany: 2006-11-12, 20:54   

Cytat:
Cytat:
Marek_Pietraszczyk napisał/a:
Rozumiecie mnie, o co mi chodzi z tym korelatem czasowym ?



Nie jestem pewien :)


-Ostatnio byłem na jednym wykładzie, gdzie była mowa o tym, że to właśnie „synchronizacja czasowa” jest tym co odróżnia model multidyscylinarny, od interdyscyplinarnego. I tak w modelu multidyscyplinarnym nie zachodzi synchronizacja treści w czasie, może ona być dokonywana w późniejszym czasie (np. za pół wieku). W modelu interdyscyplinarnym – przeciwnie. (np. my teraz korzystamy wspólnie z dydaktyki, lingwistyki i co tam kto chce; wspólnie rozwiązujemy jeden problem)

Adam Garstka
Cytat:
Jest jeszcze jeden aspekt czasowy tej sprawy. Wygląda na to, że kognitywistyka będzie (a na pewno chce) ewoluować - od pierwotnej multidyscyplinarności do (wciąż) przyszłej interdyscyplinarności.

- wydaje się, że na początku (czyli kiedy nie istniało formalnie coś takiego jak kognitywistyka) w zaczeli ją tworzyć specjaliści w różnych dziedzin w multidyscyplinarnych zespołach. (wiem jest tu logiczna sprzeczność) ale w momencie kiedy pojawili się pierwsi absolwenci kognitywistyki posiadali już oni interdyscyplinarną wiedzę, umiejętności etc.
Ostatnio zmieniony przez Marek_Pietraszczyk 2006-11-12, 20:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Support forum phpbb by phpBB Assistant
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna

CogNews.net




Patronat Medialny kognitywistyka.net

patronat medialny

patronat medialny


Dni Mózgu 4

patronat medialny


Ways to protolanguage