OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.
kognitywistyka.net: forum Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

 Ogłoszenie 
OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.

Poprzedni temat «» Następny temat
Religia
Autor Wiadomość
Tomasz Kąkol


Posty: 43
Skąd: 3C
Wysłany: 2007-10-26, 14:18   

Jarek Mazurek napisał/a:
Tomasz Kąkol napisał/a:
przekonania sprzeczne z doktryną KRK

Obserwując reakcje (ich brak) na wypowiedzi hierarchów katolickich od tych z miasta kognitywistów do Tishnero - podobnych, myślałem, że mają większą swobodę interpretacji wiary.



Przepraszam, może jestem mało domyślny, ale nie rozumiem zdania: do czego odnosi się 'mają' - do hierarchów czy "reagujących" (czy raczej "niereagujących", skoro mamy 'brak')? Jeśli to drugie, czy chodzi o naszego neuroteologa itp.? Jeśli tak, to przecież jest wprost przeciwnie: implicite lub explicite krytykują "oficjalną linię" KRK (i inaczej nie mogą, skoro wyrażają inne poglądy).

Poza tym: uważam, że mówienie o swobodzie interpretacji swojej wiary jest mylące. Jeśli uważam, że zdanie 'na końcu wszyscy zmartwychwstaną' jest prawdziwe tylko wtedy, jeśli rozumiem je jako 'powinniśmy dobrze pracować' (podobno niektórzy zawodowi teolodzy zgłaszali podobne propozycje), nie jest to wiara KRK (przykładowo, bo nie tylko).

Jarek Mazurek napisał/a:

więc ktoś mógłby oficjalnie i stanowczo stwierdzić, czy dana postawa jest czy nie jest zgodna z doktryną, bo wszystko się rozmywa i nie wiadomo jak daleko można się posunąć w interpretacji.


Ależ w wielu przypadkach mamy interwencje - choćby Kongregacji Nauki Wiary czy papieża (zaznaczone jako ex cathedra) (ograniczając się do KRK).
----------------------------------------------------------------------------------------

Leszku - jak na dłoni widać pewien trik psychologiczny - (nieświadoma, proszę mi wierzyć) modyfikacja treści wypowiedzi Sławka (jak widać, w oryginale zmodalizowanej).

PS Tymczasem kończę uwagi o religii, proszę dać mi szansę na przemyślenie arcyciekawego topicu ontologicznego. :)
_________________
http://tomaszkakol.blog.onet.pl/ :)
Ostatnio zmieniony przez Tomasz Kąkol 2007-10-26, 14:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-10-26, 18:39   jednoznacznie

Miałem na myśli, interpretujących dogmaty, hierarchów (przedstawicieli) kościoła katolickiego.
No cóż, muszę się skupić na jasnym i jednoznacznym wyrażaniu myśli.
Ze zrozumieniem chyba też mam problemy. ;;))
Akapit
Cytat:
Poza tym:uważam ...
...
... (przykładowo, bo nie tylko).
zrozumiałem po 3 czytaniu.
To chyba moje potygodniowe przemęczenie ::))
Ale profesorowi JT też się zdarzało
 
 
Wladymir Donatowicz

Posty: 5
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-11-16, 12:17   Wiara

Witajcie,

zauważcie pewną prawidłowość:

Człowiek wyposażony w intelekt rodzi się na Ziemi stanowiącej trzecią planetę układu Słonecznego w którym owa planeta przechodzi roczną wędrówkę wokół swojego słońca z precyzją atomową, którą owy człowiek, wyposażony w intelekt może zinterpretować w postaci kalendarza, zegarka itd. itp. Człowiek, jak i sama planeta i wszechświat, posiada wszystkie wykształcone mechanizmy potrzebne do życia na planecie. Wszystkie prawa i zasady tworzące wszechświat zawierający naszą planetę i człowieka są tak doskonałe i tak zaprojektowane, że ludzie piszą o tym wszystkim książki, rozmawiają, dyskutują, ekscytują się i przeżywają swoje własne życie dane im przez naturę, która wytworzyła je na tej planecie. Jak widać, wszystko jest już przygotowane i doskonale zaprojektowane. Wszelkie różnorodności istnień i wszystko to co jeszcze człowiekowi uda się odkryć to to, co KTOŚ zaprojektował i co stanowi potencjał odkrywczy istot wyposażonych w intelekt. Wszystko to jest zrobione. Człowiek, posiadający inteligencję jedynie podejrzewa, że pod kamieniem leżącym na plaży coś może być. Idzie więc i podnosi kamień i znajduje pod nim coś ciekawego. Ale robi to tylko dlatego, że został obdarowany tak złożonym mechanizmem.
Jest pewien poziom inteligencji, dużo wyższy i subtelniejszy, który osobie posiadającej go umożliwia dostrzeżenie tej prawidłowości z taką jasnością, że nie pozostaje już więcej wątpliwości co do tego że - jak chcesz tak go sobie nazwij - Bóg jest. Ale nie chodzi o bóstwo wychwalane przez dziki lud ale o formę najwyższego istnienia mówiąc jak najbardziej poważnie, która stworzyła wszechświat i nie wiadomo co jeszcze, w którym znajdują się różne poziomy istnienia. Nasz poziom, ten, na którym się znajdujemy nie pozwala przeciętnym żyjątkom na dostrzeżenie istnienia Najwyższej Formy Bytu i to nawet na przypuszczenie Jej istnienia, z powodu bardzo niskiego poziomu inteligencji. To nie sprawa wiary czy czegoś takiego. Wierz sobie w co chcesz, będzie Ci lepiej żyć. To jest jasne jak słońce i oczywiste i tylko mało inteligentne formy istnienia mają z tym problem i kłócą się jak świnie w chlewie o to, czy jest, czy Go nie ma i wypowiadają sobie wojny.
Problemy na świecie są tylko i wyłącznie problemem inteligencji gatunku ludzkiego.
_________________
Wladymir
 
 
Robert Różański


Posty: 34
Skąd: Elbląg/Gdańsk
Wysłany: 2007-11-16, 15:42   

Witam,

Tylko drobne wtrącenie, bo mam, niestety mało czasu na pisanie na forum.

Władymir Donatowicz napisał:

"Jest pewien poziom inteligencji, dużo wyższy i subtelniejszy, który osobie posiadającej go umożliwia dostrzeżenie tej prawidłowości z taką jasnością, że nie pozostaje już więcej wątpliwości co do tego że - jak chcesz tak go sobie nazwij - Bóg jest"

To chyba nie są zagadnienia, które poruszamy w tym wątku i na tym forum, ale znajdą się odpowiednie, właściwie to wybór jest duży.

Jeśli chcesz Władymirze, to mogę podyskutować o tym z tobą na PW, jak dasz mi znać, to odpiszę na powyższego posta (jak znajdę trochę czasu).

pozdrawiam
_________________
"to nie żarty, to poważna zabawa"
Ostatnio zmieniony przez Robert Różański 2007-11-16, 15:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-11-16, 19:29   Re: Wiara

Ja również bym się dołączył do rozmów - prywatnie.
Ale wydaje mi się, że jest pewna sprzeczność w Twoich wywodach, którą również popełniają wcześniej cytowani w tym wątku profesorowie.
Raz piszesz:
Wladymir Donatowicz napisał/a:
Nasz poziom, ten, na którym się znajdujemy nie pozwala przeciętnym żyjątkom na dostrzeżenie istnienia Najwyższej Formy Bytu i to nawet na przypuszczenie Jej istnienia, z powodu bardzo niskiego poziomu inteligencji.

A innym zakładasz (przepraszam za wycinanki):
Wladymir Donatowicz napisał/a:

Wszystkie prawa i zasady tworzące wszechświat zawierający naszą planetę i człowieka są tak doskonałe...
...
Jak widać, wszystko jest już przygotowane i doskonale zaprojektowane.
...
...co KTOŚ zaprojektował ...

Nie czepiam się Ciebie Wladymirze, ale stosowanej przez wielu ludzi zasady.
Dla kogoś, coś może być " jasne jak słońce i oczywiste" bez szukania potwierdzenia doświadczalnego, czy nawet teoretycznego dowodu (stosując logikę), ale dla innych nie jest.
I nie wiem czy słowo inteligencja nie zostało tu wielokrotnie nadużyte.
Również, wydaje mi się, że nie ma dowodów na bezpośrednią zależność inteligencji i wojowniczości.
Wladymir Donatowicz napisał/a:
...mało inteligentne formy istnienia mają z tym problem i kłócą się jak świnie w chlewie o to, czy jest, czy Go nie ma i wypowiadają sobie wojny.

Chyba, że Cię źle zrozumiałem.
Pozdrawiam w duchu ZEN.
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-11-19, 12:20   Bóg mieszka w całym mózgu

Badania rezonansem magnetycznym mózgów zakonnic w poszukiwaniu "miejsca zamieszkania" boga.
Newsweek.pl
Scientific American
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-11-19, 15:02   

Dzięki dwóm linkom mamy powrót do stricte kognitywistycznego podejścia do tematu :) .

Artykuł ze SciAm bardzo dobry. Mniej więcej w połowie jest coś co oddaje moje myśli:

Cytat:
The brain mediates every human experience from breathing to contemplating the existence of God. And whereas activity in neural networks is what gives rise to these experiences, neuroimaging cannot yet pinpoint such activity at the level of individual neurons. Instead it provides far cruder anatomical information, highlighting the broad swaths of brain tissue that appear to be unusually dynamic or dormant. But using such vague structural clues to explain human feelings and behaviors may be a fool’s errand. “You list a bunch of places in the brain as if naming something lets you understand it,” opines neuropsychologist Seth Horowitz of Brown University.


W żadnym razie nie kwestionuję takich badań - przeciwnie, uważam, że to jedyna sensowna droga. Trzeba jednać przyznać się do słabości dostępnych obecnie danych. A druga strona, to nasza chęć wyjaśniania pojęć makro - religia, świadomość, język. Są to pojęcia za szerokie i zdecydowanie zbyt mgliste, by można je było "wyjaśnić" - jedyna droga to rozbicie na komponenty:

Cytat:
Rather than attempting to define religious experience to understand it, some say we should be boiling it down to its essential components. “When we talk about phenomena like a mystical experience, we need to be a lot more specific about what we are referring to as far as changes in attention, memory and perception,” Davidson says. “Our only hope is to specify what is going on in each of those subsystems,” as has been done in studies of cognition and emotion.


Pozdrawiam
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-12-24, 15:25   

Kiedyś Leszek pytał jak można być wierzącym naukowcem,
ja teraz pytam przed chrześcijańskim Bożym Narodzeniem:
Jak większość z nas łączy to świętowanie i składanie życzeń z brakiem wiary w Boga a więc i jego narodzenia.
Ja się przyznaję do konformizmu i nagięcia swojej ideologii do lokalnych oczekiwań społecznych. Mam nadzieję, że stawianie takich pytań nikogo nie urazi.
To pytanie może pozostać retoryczne.
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-12-24, 22:39   

Witam,

Jarku, nie sądzę, żeby tak postawione pytanie kogoś obrażało.
Czy pytanie pozostanie retoryczne - okaże się.
Jedna drobna uwaga techniczna
Jarek Mazurek napisał/a:
Jak większość z nas łączy to świętowanie i składanie życzeń z brakiem wiary w Boga a więc i jego narodzenia.

nie robiliśmy i raczej nie będziemy robić badań statystycznych na temat tego ilu z nas w ogóle i w co, ewentualnie, wierzy. Przyjmijmy więc, że pytanie brzmi:
Jak Ci, którzy nie wierzą w Boga łączą świętowanie i składanie życzeń z brakiem wiary.

Pozdrawiam
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-12-24, 22:59   

Choć kilkoro z nas się wcześniej określiło, to w związku z drażliwością tematu, niech pozostanie bezpieczniejsza wersja Leszka.
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
Ostatnio zmieniony przez Jarek Mazurek. 2007-12-24, 23:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Paweł Piątkowski


Posty: 218
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Wysłany: 2007-12-25, 20:00   

Miałem dzisiaj nie pisać, aaaale co tam... ;)
Jako agnostyk (deista?) nie świętuję uroczystości kościelnych, nie wiem co oznacza data 15 sierpnia (oprócz tego że dzień wolny :) ), nie celebruję adwentu ani postu. Boże Narodzenie jest dla mnie rocznicą narodzin Jezusa Chrystusa - postaci bezspornie autentycznej, dla której czuję podziw i szacunek. Ze względu na charakter święta, jest to również okazja do scementowania więzi rodzinnych, nadszarpniętych przez cały rok.
Tyle z jednej strony. Z drugiej, nie oszukujmy się - mało mamy równie pogańskich uroczystości w naszym kalendarzu świąt :) A to jest mi szczególnie bliskie jako moment przesilenia zimowego, "przekręcenie zegara Natury" i zapowiedź zbliżającej się wiosny.
A bożkowi Mamonie czci nie oddaję - w grudniu omijam hipermarkety, nie podniecam się "świątecznym nastrojem" w Tesco ani kolędami Edyty Górniak z Auchana. I to jest chyba najważniejsze.
Ech, świąteczny nastrój zadziałał, rozpisałem się na bardzo osobiste tematy. Mam nadzieję, że mi wybaczycie ;)
Wesołych!
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-12-25, 20:33   

W warsztacie pracować głośno nie mogę, w TV nic ambitnego, to piszę.
Właśnie sobie Pawle utrudniłeś drogę do najwyższych urzędów w Polsce. ;;))
Gratuluję odwagi. ::))
Swoją drogą ateiści też mają prawo do swoich, choćby nawiązujących do pogaństwa świąt (Święto Godowe)
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
 
 
Paweł Piątkowski


Posty: 218
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Wysłany: 2007-12-26, 12:41   

Jarek Mazurek napisał/a:
Właśnie sobie Pawle utrudniłeś drogę do najwyższych urzędów w Polsce. ;;))

Jakoś mnie nigdy nie ciągnęło. Jestem śpiochem, a specsłużby lubią wchodzić do domów wysokich urzędników o szóstej rano ;)
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-12-26, 14:46   

Przywódcy państw nie odcinają się od religii. :)
To się nazywa "mądrość" władzy.
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
Ostatnio zmieniony przez Jarek Mazurek. 2007-12-26, 19:42, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Jacek Podgórski


Posty: 226
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-26, 16:24   

No Panowie - ładnie pojechaliście sobie w tym wątku (Paweł i Jarek) - zwłaszcza w tym topicu o dość kontrowersyjnym charakterze, Ja jak widzę wzajemne obietnice i deklaracje typu: "Ja jako ..." to czuję się odpowiedzialny do postawienia jednej diagnozy:
:! albo wątek się wypalił, temat wyczerpany dawno dawno dawno temu,
:! albo e-community naszego forum potrzebuje off-topic aby pożartowac itd.

Utrzymuje dwie powyzsze przesłanki w sile, i podejmę stosowne kroki:

Po pierwsze: można mówić o religii i nauce (wpływie i inspiracjach) np. z perspektywy antropologicznej i kognitywnej wg schematów prezentowanych w teorii rozproszenia komunikacji itd. Tak analizuję się teorie naukowe i produkty komercyjne wytwarzane przez niezależenie badające i opracowujące grupy społeczne (tak w skrócie). Jesli dogmat kontroluje to wypacza i niszczy idee jakiegokolwiek ducha naukowości.
Dam wam kilka linków może ktoś nie widział, a może ktoś widział - a nóż widelec coś się znajdzie i wątek odżyje:

Beyond Belief 2006 - Dawkins
Beyond Belief 2006 - Ramachandran pt. 1
Beyond Belief 2006 - Ramachandran pt. 2
Beyond Belief 2006 - Ramachandran pt. 3
Beyond Belief jest świetną serią dyskusyjna, więc polecam bo w sieci krąży.
Posłuchajcie Dennetta, jak facet wymiękł bo jednak jego nowa książka "Breaking The Spell" naprawde jest delikatną krytyka kwestii pojęcia dogmatu
Dennett, mrówki, memy i fanatyzm

No i wolałbym zadać pytanie: w jaki sposób osadza się przekaz i tradycja (nie samo pojęcie wiary) np. dominującej religii w naszym kraju. Czy sam przekaz można postrzegać już jako artefakt - w psychologicznym sensie czy w etnograficznym sensie (Normanowskim)?
Nie sądze iż pojęcie inteligencji miało kluczowy wpływ na charakter społeczności religijnych, każde społeczeństwo to usytuowane i ucieleśnione grupy a zarazem emergentne systemy fizyczne.

Po drugie: rozważam opcje założenia offtopicu - coś na styl HydeParku - bo wszyscy zgodzą się, że trzeba pożartować i tym samym rozładować nerw (zakładam, że wszyscy na forum mają poczucie humoru). Muszę przedyskutować tą kwestię z adminami.
_________________
End of philosophy of mind is near ...
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-12-26, 18:14   

No cóż trzeba sie będzie poddać woli/wyrokom Adminów
bo z założenia mają rację. ::))
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
 
 
Paweł Piątkowski


Posty: 218
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Wysłany: 2007-12-26, 21:26   

Jacek Podgórski napisał/a:
:! albo e-community naszego forum potrzebuje off-topic aby pożartowac itd.

"E-community" prawie każdego forum potrzebuje czasem pożartować albo napisać coś bardziej osobistego, żeby tchnąć w nie odrobinę "ludzkiego ducha". Ba, wydaje mi się, że zwłaszcza na forach naukowych niezbędna jest odrobinka humoru, żeby całość nie stwarzała zbioru abstraktów z jakiejś konferencji.
Ja również jestem za Hyde Parkiem, a tego wątku obiecuję już nie zaśmiecać.
Pozdrawiam.
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-12-29, 04:04   

::))

Ja jako hardcorowy ateista... najchętniej ogłosiłbym ten temat jako zakazany :) . Jak uczy mnie doświadczenie forumowe (z innych for [forumów? ;) ]), z dyskusji o religii nigdy nic dobrego nie wynika, często zaś wynika wiele niedobrego. Stąd może pewna moja 'elektryczność' w tym temacie.
Z drugiej strony, może to po prostu przewrażliwienie.
Hyde Park jest potrzebny, choć i tu praktyka podpowiada, że nie jest lekko - taka już uroda dyskusji, że jest to proces spontaniczny i często dryfujący - ciężko zamknąć wszystkie 'tropy poboczne' w jednym ściśle wyodrębnionym wątku. A "off-topiki" to rzecz naturalna, byle tylko nie pogrzebały tematu zasadniczego.

Pozdrawiam
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
Ostatnio zmieniony przez Slawomir Wacewicz 2007-12-29, 04:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-12-29, 09:45   

Witam.

Cytat:
z dyskusji o religii nigdy nic dobrego nie wynika, często zaś wynika wiele niedobrego

Jednak uważam, że lepiej dyskutować nawet na drażliwe tematy (trzymając się pewnych zasad). A że każdy może myślami zbłądzić lub nie wyczuć ducha forum to ludzka rzecz.
Jeśli ze swoich błędów wyciągamy konstruktywne wnioski to jest ok.
Zakazy dyskusji trącą mi Swiętą Inkwizycją albo innym totalitaryzmem.
Podoba mi się słówko "forumów". ::))
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
 
 
Maria Borkowska


Posty: 491
Skąd: jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie
Wysłany: 2007-12-29, 10:32   

Slawomir Wacewicz napisał/a:
::))
z dyskusji o religii nigdy nic dobrego nie wynika, często zaś wynika wiele niedobrego.


Ja, jako hardkorowa chrześcijanka, zgadzam się w stu procentach z przedmówcą.
Istnieją dwa rodzaje dyskusji na drażliwe tematy: produktywne i bezproduktywne. Religia zalicza się moim skromnym zdaniem do tej drugiej grupy. W rozmowach na tematy religijne jest przeważnie wiele niepotrzebnych emocji a mało treści.
_________________
"Knowledge is not information, it's transformation."
Ostatnio zmieniony przez Maria Borkowska 2007-12-29, 10:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-12-29, 12:47   

Maria Borkowska napisał/a:
jako hardkorowa...

Też chciałbym się podobnie dookreślić, ale nie potrafię.
Moje poglądy na Boga są takie same jak mojego psa (bez urazy).
Jest to ciekawy temat do dyskusji ale nierealny-nie mający wpływu na ważne aspekty mojego życia. Nie "pachnie" mi niczym konkretnym.
W religii doceniam plusy - niektóre wartościowe przykazania, dostrzegam też minusy - nietolerancja, wyłączność na prawdę.
Nie dotyczy to wszystkich religii (np. Buddyzm) ani wszystkich wierzących (np. Ramon M. Rogues).
Większość ludzi nie będzie planowała, analizowała logicznie każdego posunięcia w życiu.
Zresztą nawet ludzie najbardziej wykalkulowani i logiczni nie zastanawiają się jakie czynności musi wykonać ciało by chodzić (stawiać kroki). Umysł pozwala wykonywać podprogramy (odruchy) bo tak jest efektywniej. Zaczynamy się zastanawiać nad chodzeniem dopiero np. podczas nauki tańca lub na śliskim podłożu.
Dla kilku moich znajomych łatwiej było zakuć odpowiedzi z testu na prawo jazdy niż zrozumieć sens zakazów i nakazów. Nad naszymi poglądami zastanawiamy się po traumatycznych przeżyciach (lub zawodowo - filozofowie).
Taką rolę (zasad postępowania bez konieczności zastanawiania się) pełniła kiedyś religia i moim zdaniem zawsze będzie pełniła. Duże religie oczywiście ewaluują i dostosowują interpretacje dogmatów do np. niepodważalnych odkryć naukowych, wykształcenia "owieczek". Nowym religiom takim jak stosowana filozofia religijna łatwiej jest się dostosować do współczesności. I będą powstawały nowe nurty bazujące na ludzkiej potrzebie wiary w gotowe przepisy (patrz "wiara" w naukę).

W tematyce religijno-światopoglądowej najważniejsza jest dla mnie:
- wolność słowa (o wszystkim można dyskutować - brak tabu)
- wolność wyznania (wierzcie sobie w co chcecie-nie walczę z religią, możecie zachęcać ale nie zmuszajcie innych i pozwólcie im wierzyć w co chcą)
- otwartość na poglądy innych (w nawet, wydawałoby się, najgłupszej wypowiedzi próbuję odnaleźć coś wartościowego, przymykając oko na elementy w tym momencie wyglądające na nic nie warte = wyłuskiwanie ziaren)
- poprawialność/ulepszalność własnego światopoglądu (nie zamroziłem go)

Myślę, że to był mój ostatni wpis w tym wątku (dlatego taki długi - za co przepraszam).
Pozdrawiam.

PS. Nie widzę nic złego w dobrowolnym, publicznym przyznaniu się do wyznawania jakiejś ideologii, szczególnie jeśli nie przeszkadza w próbach obiektywnego spojrzenia na rzeczywistość.
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
Ostatnio zmieniony przez Jarek Mazurek. 2007-12-29, 18:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Tomasz Kąkol


Posty: 43
Skąd: 3C
Wysłany: 2007-12-29, 16:33   

Jacek Podgórski napisał/a:
Ja jak widzę wzajemne obietnice i deklaracje typu: "Ja jako ..."


Właśnie, już dawno miałem napisać, że mi JAKO staremu ultrasowi rzymskokatolickiemu otwiera się nożyk pamiętający czasy inkwizycji (do cięcia wątku), dzięki Bogu jednak nie mam stosownych uprawnień. ::))

PS Jeśli już miałbym dawać link do scjentologów, nie pisałbym 'stosowana filozofia religijna' (nawet cudzysłów to chyba zbyt mało). Doktryna ich nie ma wiele wspólnego z filozofią, a może i z religią.
_________________
http://tomaszkakol.blog.onet.pl/ :)
Ostatnio zmieniony przez Tomasz Kąkol 2007-12-29, 17:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-12-29, 19:18   

Witam,

Szanowni Forowicze, kiedy blisko rok temu zakładałem ten wątek, sugerowałem pewne przykładowe zagadnienia, które mogłyby być w nim poruszane.

Leszek Nowaczyk napisał/a:
W tym wątku jest miejsce na dyskusje związane z religią w kontekście obszarów, którymi zajmuje się kognitywistyka. W szczególności, przykładowo tylko, mogą to być rozważania na temat:

.roli religii w rozwoju społeczeństw
.oddziaływaniu religii (a nawet ogólniej: wiary) na umysł (w warstwie świadomej i nieświadomej)
.roli pewnych obszarów mózgu w przeżyciach o charakterze religijnym.


Czasem byliśmy bliżej tych zagadnień, czasem dalej, a czasem baaardzo daleko, poruszając inne, mniej czy bardziej zapalne tematy.

Sądzę, że po blisko roku funkcjonowania, 172 wpisach i ponad 70 000 odsłonach czas zamknąć ten wątek, jako wyczerpany. Dziękuję wszystkim, którzy zabrali w nim głos. Nie wykluczam, że temat religii będzie powracał od czasu do czasu w innych wątkach, ale wtedy niech będzie już (ewentualnym) kontekstem do kolejnych, kognitywistycznych rozważań, nie zaś tematem przewodnim.

Pozdrawiam
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Support forum phpbb by phpBB Assistant
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna

CogNews.net




Patronat Medialny kognitywistyka.net

patronat medialny

patronat medialny


Dni Mózgu 4

patronat medialny


Ways to protolanguage