OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.
kognitywistyka.net: forum Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

 Ogłoszenie 
OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.

Poprzedni temat «» Następny temat
Związek psychika - ciało
Autor Wiadomość
Jan Wójcik

Posty: 100
Skąd: Kra
Wysłany: 2007-04-28, 16:20   

Maria Borkowska napisał/a:
Slawomir Wacewicz napisał/a:
Ja uważam, że zawsze warto śledzić prasę popularną - choćby żeby wiedzieć o czym się pisze i jak to się przedstawia. A jesli tekst jest dobry - to żeby się czegoś dowiedzieć. A jeśli słaby - jak to często z "nauką" w Gazecie Wyborczej bywa - żeby wynotować i sprostować błędy
Mądre słowa. Popieram. ....

Oczywiście, jak wspominałem, liczy się trafność tekstu, nie zaś to, kto, gdzie i dla kogo publikował, choć ze względu na te ostatnie czynniki często też trafność tekstu się zmienia. Ja tam uważam, że warto przede wszystkim czytać spisy treści i abstrakty nowych numerów czasopism z danej działki na bieżąco, jaką się interesujemy. Przede wszystkim. A co do tekstów popularnych, to zależy. Dla mnie np. wiadomości z fizyki jądrowej, czy astrofizyki, które to dziedziny bardzo lubię, są jednak dostępne tylko na poziomie popularnonaukowym. Nie znaczy to jednak abym szukał takich informacji po tygodnikach telewizyjnych, poradnikach z przepisami kulinarnymi, w "Gazecie Wyborczej", "Fakcie", "Życiu Warszawy", "Głosie Toruńskim" itd., ponieważ w takich czasopismach zazwyczaj wiadomości popularnonaukowe stanowią "zapchajdziurę", formę ciekawostki, którą się przyjemnie czyta i rodzi ona stosowne subiektywne odczucia, ale zazwyczaj faktycznej wiedzy jest tam nie wiele. Najlepsze opracowania popularne, jak dotąd, spotkałem w "Świecie Nauki", "Wiedzy i Życiu", książkach popularnonaukowych, czy na stronach instytutów badawczych, albo nawet... nauczycieli. Ostatnio nawet jestem skłonny przyznać, że podręczniki do gimnazjum i liceum, jakich jest tysiące, zawierają lepsze, bądź gorsze popularne przedstawienie wiedzy, a w najnowszych takich opracowaniach często znajdują się wzmianki o najnowszych badaniach. Niemniej jednak myślę, że jak się znajdzie dobry artykuł gdziekolwiek, czy to w "Pani domu", czy w "Świecie Nauki", czy w "Gazecie Wyborczej", warto się nim podzielić. To tyle, odnośnie uściślenia swojego stanowiska w tej kwestii, co stało się przyczyną dyfundowania postów w stronę dla tematu wątku beznadziejną ;-)
Ostatnio zmieniony przez Jan Wójcik 2007-04-28, 16:27, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Marian Porwoł


Posty: 54
Skąd: Łomża
Wysłany: 2007-04-30, 13:15   

Witam,
podchodząc do tematu z innej strony, przesyłam poniżej linka do (popularnonaukowego, ale z odniesieniem do źródła) artykułu nt. wpływu pierwotniaków na stan umysłu.
http://www.newscientist.c...-precision.html

Gdzieś indziej czytałem wzmiankę o wpływie T.Gondi na funkcjonowanie umysłu ludzkiego. Może ktoś z czytających dotarł do tekstów _bardziej_ źródłowych ...

Pozdrawiam
 
 
Wladymir Donatowicz

Posty: 5
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-11-15, 19:57   

Witam,
chciałbym wnieść coś do tego działu i posłużyć się poniższym przykładem, jako przykładem rozterek współczesnego człowieka zachodu, nie mającego zbyt wiele do czynienia z praktyką medytacji buddyjskich mnichów:

Jan Wójcik napisał/a:
Witam.
Ja też dorzucę swoje trzy grosze. Powyżej była mowa o tym, że medytacje modyfikują mózg strukturalnie. O ile się nie mylę, mózg modyfikuje się strukturalnie po prostu, tak więc nie trzeba medytować, aby zaszły tego typu zmiany. Poza tym, skanując mózgi osób medytujących, nie wiadomo, czy są to osoby, które po prostu mają "lepsze" mózgi z powodów genetycznych, socjalnych, zdrowotnych, oraz ze względu na wykształcenie, zaś sama praktyka medytacji nie jest tu przypadkiem efektem ubocznym. Ktoś kto medytuje, nie jest magikiem, który w magiczny sposób zsyła na siebie zdrowie, lecz osobą, która od wielu lat interesuje się buddyzmem, nieustannie czyta przeróżne materiały na ten temat, być może też nieustannie rozważa różne zagadnienia i prowadzi na ich temat intelektualne dyskusje. Inaczej mówiąc, jest to osoba, która aktywnie stymulujue swoje szare komórki.


Sam praktykuję medytację zen codziennie, od około 3 lat.
Tekst będący wynikiem rezultatów badań naukowców z Harvardu nad różnicą grubości poszczególnych partii mózgu na skutek medytacji mówi sam, że jest to kwestia dosyć kontrowersyjna ponieważ zazwyczaj u osób potocznie nazywanych przeciętnymi zjadaczami chleba ta część, która wzrasta na skutek medytacji z wiekiem u praktykujących, u nich z wiekiem zanika i słabnie. "I tu jest pies pogrzebany"
Udowadnia to, że na skutek pobudzania pewnych mechanizmów możliwy jest rozrost mózgu. U osób spędzających życie przed telewizorem zachodzi to tak, że jeżeli dana część mózgu jest nie używana, to ona sama zanika, lub jest jak sflaczały mięsień.
Kiedyś ktoś przeprowadzał badania na noworodkach. Nie wiem czy był to szalony naukowiec czy nie, ale rzecz polegała na tym, by nie zajmować się dziećmi zupełnie, poza tym, co było konieczne i ważne dla bezpieczeństwa ich życia. Nie zajmować się oznaczało by nie mówić do nich i jakby, nie pozwolić na to, by mogły zachodzić w nich procesy, które w rezultacie zajmowania się nimi pobudzają odpowiednie rejony mózgu i powodują jego wzrost. Dać jeść, przewinąć i zostawić na pastwę losu. Brak tej tak koniecznej aktywności w tym tak wrażliwym i delikatnym początku życia ma tragiczne skutki. Kilka dzieci zmarło...
Mechanizmy społeczne i samo życie pobudza nas do działania. Pozwala na swobodny rozrost mózgu. Szkoła, boisko, znajomi, rodzina - wszystkie te elementy są ważne dla rozwoju młodego człowieka. Sam z siebie nie przetrwałby nawet doby.
_________________
Wladymir
 
 
Maria Borkowska


Posty: 491
Skąd: jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie
Wysłany: 2007-11-16, 11:26   

witaj,
to o czym piszesz jest pewnym przedłużeniem treści zawartych w tym wątku
Faktem jest, że nasz mózg jest kształtowany nie tylko przez ewolucję, ale też przez nasze działania w życiu osobniczym.
Wstrząsające badania o których piszesz to badania Spitza, przeprowadzone w meksykańskim sierocińcu.
Cytat:
W jednym z przytułków w Meksyku poddano obserwacji dzieci, które do trzech miesięcy karmione były przez matki. Po zerwaniu kontaktów z matką, mimo zapewnienia pełnej opieki lekarskiej, pielęgnacji, racjonalnego żywienia, rozwój psychosomatyczny dzieci uległy istotnemu obniżeniu. Ilorazy inteligencji początkowo normalne, bardzo gwałtownie zmniejszały się, aby pod koniec drugiego roku życia dojść do ilorazu znamiennego dla głębokiego upośledzenia rozwoju. Łączyło się to z bardzo małą odpornością na infekcje. To w sumie doprowadziło do zgonu ponad 30% dzieci. U pozostałych przy życiu Spitz stwierdził formę zachowań, którą określił jako depresję anaklityczną, charakteryzującą się całkowitą biernością, maskowatą mimiką, przybieraniem bezwładnej pozycji ciała itp.

W następnych pracach Spitz wyodrębnił kolejne fazy depresji - od zachowania „wymagającego” i przejawów lepkości wobec wszystkich osób z otoczenia, poprzez fazę „rozpaczy” wyrażaną głośnym krzykiem, aż do utraty kontaktu z ludźmi. Kontynuację badań Spitza stanowią m.in. badania W. Goldfarba, który wnikliwie analizował rozwój dwóch grup dzieci 10-14 letnich, które w wieku 9 mies. zostały rozłączone z matkami.

Pierwsza grupa składała się z dzieci adoptowanych wkrótce po rozstaniu, druga przebywała w „sterylnym przytułku ”do lat 3. Dzieci z grupy II były mniej inteligentne, niedojrzałe społecznie, agresywne, nie potrafiły również odwzajemnić uczuć. Zadnych z wymienionych zaburzeń nie przejawiały dzieci adoptowane zaraz po rozstaniu z rodzoną matką. Kolejne już opracowania były ujmowane całościowo. Podano w nich, że właśnie ukształtowanie osobowości chłodnej, niezdolnej do nawiązywania trwałego kontaktu emocjonalnego z innymi, następuje wtedy, gdy:

* dziecko nie ma możliwości przywiązania się do osoby matki w pierwszych trzech latach życia.
* zostaje opuszczone przez matkę na 3 do 6 mies. pierwszych trzech lat życia,
* przechodzi od jednej do do drugiej osoby matki w ciągu tego okresu.



Są to badania stosunkowo rzadko cytowane, mimo iż wskazują na wagę udziału czynników społecznych i nazwijmy to - uczuciowych w kształtowaniu się mózgu, a także tworzeniu się odporności organizmu.
Na przykładzie badań widać, że "psychika" nie tylko oddziałuje na ciało, ale może nawet doprowadzić do jego śmierci.
_________________
"Knowledge is not information, it's transformation."
Ostatnio zmieniony przez Maria Borkowska 2007-11-16, 11:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Support forum phpbb by phpBB Assistant
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna

CogNews.net




Patronat Medialny kognitywistyka.net

patronat medialny

patronat medialny


Dni Mózgu 4

patronat medialny


Ways to protolanguage