kognitywistyka.net: forum
Umysł - Mózg - Sztuczna Inteligencja

Kognitywistyka - Psychologia ludowa (folk psychology) - mity czy fakty?

janusz kamiński - 2008-01-03, 08:40

Szanowni koledzy,

moje ostatnie lektury, bardziej raczej związane z filozofią, ale nie mniej jak najbardziej kogniwistyczne, przekonują mnie, że albo znajdujemy się w przededniu sporej rewolucji pojęciowej albo ona się już toczy. Chciałbym zaproponować nowy temat, ale nie mam dobrej nazwy - chodzi mianowicie o "folk psychology". Psychologia popularna chyba nie jest dobrym odpowiednikiem.
Otóż wytworzone i utrwalone, nawet przez tysiąclecia, pojęcia ulegają transformacji. Niektóre prawdopodobnie znikną albo zostaną tylko w poezji.
Chciałbym byśmy mogli się tutaj zająć określeniem co z tej "ludowej psychologii" ma sens naukowy a co nadaje się tylko do popularnej literatury.
Może ktoś to zgrabnie sformułuje?

Pozdrawiam

Tomasz Kąkol - 2008-01-05, 17:18

Tomasz Kąkol

Spór o istnienie umysłu. Baker i mit psychologii ludowej

Spór o istnienie umysłu z pewnością wydałby się szokujący nie tylko dla Kartezjusza i filozofów związanych z tradycją Kartezjańską (R. Ingarden też do niej w pewnym sensie należy), ale i wielu materialistów znanych z historii filozofii. W niniejszym komunikacie chciałbym przedstawić polemikę współczesnej amerykańskiej filozof L. R. Baker z tzw. materialistami eliminacyjnymi w odniesieniu do znanej debaty mind-body.

Standardowy pogląd we współczesnej filozofii umysłu reprezentują materialiści-nieeliminatywiści, którzy twierdzą, że przekonania są identyczne z/realizowane/konstytuowane itp. przez pewne stany mózgu, i eliminatywiści, którzy przeczą, że istnieją przekonania lub inne postawy propozycjonalne (sic). Argumenty za materializmem eliminacyjnym opierają się na pomyśle potraktowania psychologii zdroworozsądkowej (PZ) jako teorii ludowej – ‘psychologii ludowej’ – będącej w rywalizacji z psychologią naukową.

Oto typowy argument za materializmem eliminacyjnym:

(M) Jeśli istnieją przekonania i pozostałe postawy propozycjonalne, to będą zrehabilitowane (vindicated)[1] przez poważną psychologię naukową.

(S) Przekonania i pozostałe postawy propozycjonalne (przypisywane za pomocą zdań podrzędnych zaczynających się od ‘że’) nie będą zrehabilitowane (vindicated) przez poważną psychologię naukową.

Zatem, nie istnieją przekonania lub inne postawy propozycjonalne [2].

Przesłanką (S) nie będziemy się zajmować. O wiele ciekawsza moim zdaniem jest (M).

Materialiści eliminacyjni zakładają (M), ponieważ uważają dyskurs o przekonaniach i pozostałych postawach propozycjonalnych za charakterystyczny dla pewnego rodzaju teorii ludowej. Teoria taka podlegałaby zastąpieniu przez lepszą teorię. Gdyby istotnie miała być ona zastąpiona, i gdyby teoria naukowa, która miałaby ją zastąpić, nie zakładała żadnych stanów, które mogłyby być zidentyfikowane jako stany przekonaniowe, wtedy – jak twierdzą – musielibyśmy wywnioskować, że nie istnieją żadne przekonania. Jeśli bowiem przekonania są teoretycznymi założeniami fałszywej teorii, a poprawna teoria nie odwołuje się do przekonań, nie mamy powodu przypuszczać, że istnieją przekonania.

Skąd tak ostra ocena? Oczywiście z powodu relatywnie spektakularnych sukcesów sieci neuronowych. Patricia S. Churchland pisze, że uogólnienia PZ „mają wartość plotek przy kawie” (Churchland 1986, s. 301). Lub, jak mówi Paul M. Churchland, „co trzeba podkreślić, to fakt, że ‘prawa’ teorii ludowych są, ogólnie rzecz biorąc, niechlujne, nieostre i upstrzone zastrzeżeniami i klauzulami ceteris paribus” (Churchland 1988, s. 215). Zarazem jednak pisze, że „sieć zasad i założeń konstytutywnych dla naszego zdroworozsądkowego schematu pojęciowego może być postrzegana jako tak spekulatywna i tak sztuczna, jak każdego innego jawnie teoretycznego systemu” (Churchland 1979, s. 2).

Co na to Baker? Po pierwsze, usiłuje ona argumentować, że PZ nie jest teorią empiryczną, ale argumenty, jakie udało mi się zrekonstruować (co nie było rzeczą łatwą z uwagi na jej styl pisarski) [3], wyglądają dość podejrzanie. Otóż

1. Jeśli T jest teorią empiryczną, zakładającą istnienie obiektów O, to może zostać wymieniona w całości na teorię T’ nie zakładającej istnienia obiektów O.
2. PZ, zakładająca istnienie przekonań, nie może być wymieniona w całości na teorię T’ nie zakładającej istnienia przekonań.
Zatem, PZ nie jest teorią empiryczną.

Pytanie, co znaczy ‘może’? Jeśli oznacza możliwość logiczną, to (1) jest oczywiste, choć zarazem nieciekawe, ale (2) jest wówczas fałszywe. Z kolei im silniejszą możliwość ma się na myśli, tym bardziej (2) wydaje się prawdziwe, ale zarazem (1) fałszywe, przynajmniej realistom naukowym, które to stanowisko jest mi bliskie [4].

Inny argument Baker mający prowadzić do tej samej konkluzji brzmi:

1. Zdroworozsądkowe uogólnienia są potwierdzane lub nie w przeciągu życia codziennego.
2. Teorioempiryczne uogólnienia nie są potwierdzane lub nie w przeciągu życia codziennego.
Zatem, zdroworozsądkowe uogólnienia nie są teorioempirycznymi uogólnieniami.

(2) jest w oczywisty sposób fałszywe [5], a sugestywny przykład Baker, jaki przytacza na poparcie swoich poglądów, jest mylący:

Kiedy Dawid wyszedł, by zabić Goliata, nie potrzebował czekać na dojrzałą fizykę, aby uzasadnić wybranie raczej kamieni niż gałązek do swojej procy. Uzasadnienie dostępne Dawidowi było tak zupełne, jak byłoby dziś: Znajomość mechaniki kwantowej ani nie dodałaby nic do jego racji, ani nie podważyłaby ich.
Niepsychologiczne uogólnienia – jak te, że ze skał są lepsze pociski bojowe niż z gałązek – potwierdzają się w przednaukowym życiu codziennym i nie muszą niczego się obawiać ze strony rozwoju nauki: Żadne odkrycie w mikrofizyce nie sfalsyfikuje uogólnienia dotyczącego pocisków bojowych. Czy materia jest ciągła czy atomowa, czy jest n czy n + 2 rodzajów kwarków i tak dalej, jest po prostu nieistotne dla prawdziwości uogólnienia dotyczącego wyższości kawałków skały nad gałązkami na polu bitwy (Baker 1995, s. 84)
.

Ewidentne jest natomiast odparcie innego argumentu, jaki niegdyś wysunęli materialiści eliminacyjni. Baker zrekonstruowała go na podstawie eseju (Ramsey, Stich, Garon 1990) i brzmi on:

(1) Zdrowy rozsądek jest teorią, która przyjmuje obiekty (entities) rodzaju K.
(2) Obiekty rodzaju K mają własność P.
(3) Teoria T przyjmuje obiekty „głęboko i fundamentalnie różne od” obiektów z własnością P.
(4) Teoria zdroworozsądkowa i teoria T „rywalizują na tym samym poziomie eksplanacyjnym. Jeśli jedna jest poprawna, druga jest błędna”.
(5) Jeśli obie teorie „rywalizują na tym samym poziomie eksplanacyjnym”, i jedna przewyższa drugą, a ta pierwsza przyjmuje obiekty „głęboko i fundamentalnie różne od” obiektów przyjmowanych przez tę drugą teorię, wtedy obiekty przyjmowane przez tę drugą teorię nie istnieją.
Stąd,

(6) Jeśli teoria T jest poprawna, nie istnieją obiekty rodzaju K (Baker 1995, s. 75n).

W sformułowaniu tym obiektami rodzaju K są postawy propozycjonalne, a teorią T – koneksjonistyczna teoria umysłu. Pytanie, czym jest własność P, tj. jakie cechy zdrowy rozsądek przypisuje przekonaniom i innym postawom? Odpowiedź Ramseya, Sticha i Garona jest taka, że należy do nich „funkcjonalna dyskretność”, tj. zdrowy rozsądek ponoć zakłada, że „istnieje pewna odpowiedź na pytanie, czy pewne konkretne przekonanie lub wspomnienie pełniło rolę przyczynową w jakimś konkretnym epizodzie poznawczym” (Ramsey, Stich, Garon 1990, s. 513). W rzeczy samej, niektórzy nieeliminacyjni materialiści sądzą wręcz, że tradycyjne modele sztucznej inteligencji mają wiele własności przypisywanych umysłowi i jego komponentom przez PZ [6].
Baker opatrzyła to podobnym komentarzem, co już przed nią J. Foster [7]:

Argument RSG [tj. Ramseya, Sticha i Garona – TK] mający prowadzić do wniosku „Jeśli koneksjonizm jest teorią poprawną, podobnie eliminatywizm w stosunku do postaw propozycjonalnych”, ma dokładny analogon prowadzący do konkluzji „Jeśli mechanika kwantowa jest teorią poprawną, podobnie eliminatywizm dotyczący średniowymiarowych przedmiotów” (Baker 1995, s. 75).

Kwestionuje jednak, jak sądzę, zbyt wiele, mianowicie przesłanki (1), (2) i (4), podczas gdy najlepszym kandydatem na odrzucenie jest (4) [8].

Zastanawiając się w końcu, na jakiej podstawie wielu filozofów umysłu przyjmuje tezę oznaczoną na początku ‘M’, Baker dochodzi do wniosku, że kieruje nimi „nadrzędne zobowiązanie teoretyczne, z którego bezpośrednio wynika (M)”:

(MT) Rzeczywistość, tak dalece, jak jest poznawalna, jest poznawalna wyłącznie dzięki nauce [9].

Z tezą tą rozprawia się na pierwszy rzut oka dość łatwo: Po pierwsze, nie mamy i nie widać podstaw by sądzić, że będziemy mieli naukę o portretach, zatem czy mamy być „portretowymi eliminacjonistami” albo przynajmniej sceptykami w sprawie ich istnienia? Po drugie,

psychologia zdroworozsądkowa, dostępna ludziom bez specjalistycznego wyszkolenia, została dobrze zbadana i rozwinięta przez Konfucjusza, Augustyna, Szekspira, Jane Austen, T. Eliota i niezliczoną liczbę innych. Ktoś, kto uznaje wyłączność nauki, musi utrzymywać, że albo pisarze ci nie wnieśli wkładu do naszej wiedzy, albo że oni „w rzeczywistości” uprawiali naukę. Ponieważ żadna z tych możliwości nie ma krzty wiarygodności, przesłanka mówiąca, że prawda należy wyłącznie do nauki, wydaje się fałszywa (Baker 1995, s. 89).

Oczywiście, wszystko zależy od tego, co rozumiemy przez ‘naukę’:

Z jednej strony, im termin ‘nauka’ będzie mniej zawężony, tym bardziej pusta będzie przesłanka argumentu indukcyjnego za (MT); z drugiej strony, im bardziej zawężony będzie ów termin, tym mniej prawdopodobna jest przesłanka mająca uzasadniać silną konkluzję (MT) (tamże).

Jak wspomniałem na wstępie, Baker odrzuca w równej mierze dualizm Kartezjański jak i popularną tezę, że przekonania są stanami mózgu – jest tak, gdyż (pomijając Kartezjusza) jej „empiryczne domniemanie” mówi, iż

gdyby neurofizjolodzy mieli pełny neurofizjologiczny opis wszystkich procesów neuronalnych, które kontrolują wszystkie rozmaite ruchy ciała konstytuujące działania, które można wyjaśnić posiadaniem przekonania, że p, to nie znaleźliby, dla każdego takiego procesu neuronalnego, żadnego konkretnego stanu, który mógłby być w każdym przypadku zidentyfikowany jako przekonanie, że p (Baker 2001, s. 24).

Proste a zasadne pytanie brzmi: Czy Baker ma rację?

Kto wie? Relacja pomiędzy stanami mózgu a przekonaniami czy innymi postawami propozycjonalnymi jest o wiele bardziej skomplikowana. Założę się, że gdy byłem dwie minuty temu przekonany, że mam wygłosić referat, i teraz, gdy jestem także o tym przekonany, to mapy encefalograficzne mojego mózgu byłyby bardzo różne. Mapy te jednak obrazują stany powierzchniowe mózgu; potrzebna byłaby jeszcze informacja o aktywności ośrodków podkorowych. Załóżmy, że dysponowalibyśmy taką informacją. Cóż z tego? Wszystko zależy od tego, kto umie ją odczytać: kiedy patrzę na serię zdjęć lotniczych fragmentu terenu zajętego przez wroga, nie zdaję sobie sprawy, co może wypatrzyć w nim ekspert od rozpoznania fotograficznego: szlaki komunikacyjne, sieci maskownicze, gniazda radarów i obrony przeciwlotniczej, wejścia do bunkrów, a także – co może być akurat w danej sytuacji najbardziej istotne – zmiany, jakie zaszły na tym terenie w kolejnych odstępach czasu.
Nie wynika jednak z tego oczywiście, że umysł jest jakoś oderwany od mózgu. Baker nie interesuje się jednak bliżej relacją pomiędzy stanami mózgu a przekonaniami poza stwierdzeniem, że nie mamy tu żadnej substancji mentalnej. Jak sugeruje, o szczegółach niech mówią naukowcy, nie filozofowie.

Czy to wszystko, co możemy powiedzieć o przekonaniach? Mówimy o „przekonaniu”, jakby było ono jakąś rzeczą, ale jest to pewien skomplikowany stan czy relacja, którą najlepiej według Baker ujmuje określenie: x jest przekonany, że p.

Czym jest x? Według Baker, przekonania są to stany osoby, nie mózgu czy nawet umysłu.

Czemu nie mówić jednak: stany organizmu?

Tutaj wchodzimy w kolejny filozoficzny temat-rzekę: co to jest osoba? I jaka jest relacja między osobą a organizmem? To kolejna rzecz, którą interesuje się Baker (począwszy od pracy Baker 2000) i której poświęciłem dość dużo miejsca w mojej pracy doktorskiej, jednak z uwagi na temat referatu nie będę poruszał tej kwestii.

Wracając do przekonania: Pytałem, co jeszcze można powiedzieć o przekonaniu. Według Baker, tylko tyle: Przekonania wyjaśniają przyczynowo zachowanie, w sensie: gdyby x nie był przekonany, że p, nie zrobiłby A, a ponieważ był przekonany, że p, zrobienie A było (ceteris paribus) nieuniknione. Przekonaniu, że p, odpowiada pewien zbiór kontrfaktycznych okresów warunkowych, które opisują, jaką różnicę dane przekonanie czyni w różnych okolicznościach, w których może znaleźć się x.
Załóżmy, że jestem przekonany, że mam wygłosić referat. A więc, gdybym nagle zgubił kartkę z referatem, wpadłbym w panikę; gdyby spotkanie zostało odwołane, byłbym zmartwiony i tak dalej.

Czy nie przypomina to jednak tzw. behawioryzmu semantycznego, dawno porzuconego przez filozofów umysłu?
Otóż Baker przeczy temu, by to, że jestem przekonany, że mam wygłosić referat, było równoważne koniunkcji pewnych okresów warunkowych oraz temu, że okresy te należy formułować tylko w języku fizykalistycznym (obie tezy były istotne dla behawioryzmu semantycznego). Wprost przeciwnie, wiele takich okresów można wyspecyfikować tylko w języku intencjonalnym.


PRZYPISY:

[1]Tu oczywiście ciśnie się na usta pytanie: a co to, przekonanie to zbój jakiś, by je rehabilitować?! Niemniej jednak dla fizykalisty jest ono obiektem podejrzanym, a nawet czymś gorszym.
[2] Zob. Baker 1995, s. 67n.
[3]Z 3 rozdziału pracy Baker 1995.
[4]Zob. w związku z tym Wójcicki 2001, zwłaszcza s. 74n. Ktoś może na to odrzec, że (1) to „aksjomat definicyjny” teorii empirycznej. W porządku, ale niewiele on nam powie, dopóki nie sprecyzujemy użytej w nim modalności.
[5]Wielokrotnie sprawdzałem, że strumień wody z węża ogrodniczego trzymanego pod kątem (0-90) stopni ma tor (w przybliżeniu) paraboliczny; wielokrotnie (w domu i na dworzu) sprawdzałem, że mieszanina azotanu potasu i sacharozy nieźle się pali itp., itp.
[6]Zob. np. (Botterill, Carruthers 1999), r. 8.
[7]Foster pisze: „Ale, rzecz jasna, te domniemane braki psychologii ludowej nie mają nic wspólnego z kwestionowaniem realności dziedziny mentalnej, którą próbuje ona scharakteryzować. Przypuszczać, że jest inaczej, jest czymś tak szalonym, jak przypuszczać, że nowoczesna nauka, przez zdemaskowanie błędów mechaniki klasycznej, przybliżyła nas do nihilistycznego poglądu na świat fizyczny” (Foster 1991, s. 25).
[8]Tak zrobiłby np. znany polski kognitywista W. Duch – według niego, nie ma drastycznego przejścia między modelami koneksjonistycznymi a tradycyjnymi (funkcjonalistycznymi) – jest to jedynie kwestia stopniowego upraszczania modeli mózgu. Zob. Duch 2000.
[9]Baker 1995, s. 85.




Bibliografia


Baker, L. R. 1995, Explaining Attitudes: A Practical Approach to the Mind, Cambridge: Cambridge University Press 1995

Baker, L. R. 2000, Persons and Bodies. A Constitution View, Cambridge: Cambridge University Press 2000

Baker, L. R. 2001, Are Beliefs Brain States? w: Meijers 2001, s. 17-38

Botterill, G., Carruthers, P. 1999, The Philosophy of Psychology, Cambridge: Cambridge University Press 1999

Churchland, P. S. 1986, Neurophilosophy: Toward a Unified Science of the Mind/Brain, Cambridge MA: MIT/Bradford 1986

Churchland, P. M. 1979, Scientific Realism and the Plasticity of Mind, Cambridge: Cambridge University Press 1979

Churchland, P. M. 1988, Folk Psychology and the Explanation of Human Behaviour, Proceedings of the Aristotelian Society, suppl. vol. 62

Duch, W. 2000, Jaka teoria umysłu w pełni nas zadowoli?, Kognitywistyka i Media w Edukacji, t. 3, nr 1, s. 29-53

Foster, J. 1991, The Immaterial Self. A Defense of the Cartesian Dualist Conception of the Mind, London: Routledge 1991

Meijers, A. 2001, (ed.), Explaining Beliefs. Lynne Rudder Baker and Her Critics, Stanford: CSLI Publications 2001

Ramsey, W., Stich, S., Garon, J., 1990, Connectionism, Eliminativism and the Future of Folk Psychology, Philosophical Perspectives, vol. 4, s. 499-533

Wójcicki, R. 2001, Realizm naturalny a zdroworozsądkowy realizm naukowy. Kilka uwag o najnowszych poglądach filozoficznych Putnama, w: U. Żegleń (red.), Pragmatyzm i filozofia Hilarego Putnama, Toruń: Wydawnictwo UMK 2001, s. 67-75

janusz kamiński - 2008-01-06, 06:52

Fantastycznie :)

ja zaledwie liznąłem temat u Churchlandów i zapaliła mi się lampka, że jest tu coś bardzo ważnego, a Tomasz już dawno (?) zrobił z tego doktorat!

Jako wielki miłośnik zdrowego rozsądku, chciałbym aby psychologia ludowa jakoś się obroniła. Ale widzę zarodkujące teorie, które wiele naszych tradycyjnych pojęć mogą rozbić w pył.
I co potem, jak np. okaże się, że świadomość nie istnieje? ;)

Pozdrawiam

Tomasz Kąkol - 2008-01-06, 20:20

janusz kamiński napisał/a:
Tomasz już dawno (?) zrobił z tego doktorat!


Ja tylko krótko, żeby nie oftopować: doktorat był niezupełnie z zagadnienia statusu psychologii ludowej (sądzę, że określenie 'folk' miało właśnie uwypuklać rzekomą naiwność 'commonsense psychology'), ale z zagadnień tzw. konstytucji materialnej i tożsamości osobowej (wchodzi w to zagadnienie relacji osoba-ciało). :) Tak w ogóle to nie czuję się ekspertem w ścisłym sensie w kwestii, o którą pyta Janusz, po prostu miałem taki tekścik pod ręką.

Slawomir Wacewicz - 2008-01-07, 15:33

Ja tylko dodam, że nie przekonuje mnie termin "psychologia ludowa"; zdecydowanie wolę "psychologię potoczną".
janusz kamiński - 2008-01-07, 17:30

Pozwalam sobie tutaj podać za Patrycją Churchland "Neurphilosophy Toward a Unified Science of the Mind/Brain",1996, strona 299, taką oto definicję potocznej psychologii :



commonsense framework for understanding mental states and processes

Pozdrawiam

Barbara Rabarbar - 2008-01-09, 21:40

Trzy gorsze nie-psychologa o psychologii jako nauce i formie wiedzy potocznej (tylko wtedy już nie "-logii") :)
Wiedza powstaje we wspólnocie epistemicznej. Wspólnota psychologów po uniwersytecie ma swoje kryteria "prawdziwości" wiedzy, które stosuje do tej przez siebie nabytej i praktykowanej. Wspólnota uzdrowicieli/ zielarzy/szamanów analogicznie. "Wie" swoje poprzez praktykę.
Ocenianie dwóch odrębych systemów wiedzy według tego samego kryterium nie daje wartościowych poznawczo skutków. Przy tym przynajmniej trwają socjolodzy wiedzy;)

jeśli ktoś chciałby zerknąć, polecam B. Holzner i J. H. Marx "Knowledge application. The knowledge system in society"

janusz kamiński - 2008-01-10, 07:50

Witam

to nie są dwa odrębne systemy! To wszech-przenikająca się wiedza pomiędzy wszystkimi. Te same mgliste pojęcia dotyczące pożądań, wiar, oczekiwań, uczuć.

Ponownie Patricia Smith Churchland / źródło jak wyżej>

"...by folk psychology I mean that rough-hewn set of concepts, generalisations, and rules of thumb we all standardly use in explaining and predicting human behavior."

Czym, na przykład jest "wątpić" ?. Co to za stan mentalny? Jaka jest jego funkcja i jakie procesy mózgu go tworzą. Może się okazać po długich badaniach, że to co przywykliśmy uznawać za "wątpienie" w ogóle nie istnieje. Nie podejmuję się tłumaczyć i znaleźć odpowiedź, co to właściwie jest, bo byłoby to właśnie poruszanie się wyłącznie po obszarze psychologii intuicyjnej.
I nie chodzi tu o to, że poszczególne grupy, w zależności od swej edukacji czy doświadczenia, nieco inaczej widzą sens tych pojęć. Już to, że widzą inaczej, udowadnia, że są one mgliste, podatne na wieloznaczność. To po prostu nie są "fakty".

Pozdrawiam

Slawomir Wacewicz - 2008-01-10, 18:59

To i ja dorzucę:

to prawda, że różne wspólnoty epistemiczne mają różne, nieprzystające do siebie systemy przekonań i kryteria wartościowania tych przekonań. Ale są dwa "ale":

- mogą istnieć niezależne standardy oceniania tych systemów wiedzy (szaman rzuca zaklęcia, naukowiec projektuje AK47, oba są równoprawne i wszystko gra... dopóki nie spotkają się na polu bitwy :) )
- nie można być jednocześnie wewnątrz i na zewnątrz systemu przekonań. W społeczeństwach okcydentalnych uprzywilejowanym systemem zdobywania wiedzy jest metoda naukowa i nie można tego zakwestionować nie kwestionując tym samym całej gamy innych założeń typowych dla naszego kręgu kulturowego.

Obawiam się jednak, że wchodzimy w tu w filozoficzną dygresję - jeśliby ten temat miał być pociągnięty to przeniosę go do nowego wątku forum.

Pozdrawiam

Jarek Mazurek. - 2008-01-10, 19:49

Slawomir Wacewicz napisał/a:
...szaman rzuca zaklęcia, naukowiec projektuje AK47, oba są równoprawne i wszystko gra... dopóki nie spotkają się na polu bitwy :) )

I w zależności od tegoż pola finał może być np taki, że:
afgański szaman z turbanem, lekko wsparty "organizacją humanitarną", wygrywa z dziełem "wybitnego naukowca" Kałasznikowa. ;;))
Co może być dowodem wyższości wpływu czarów na umysły nad wpływem ołowiu na ciało.
A może siły psychologii, niekoniecznie uniwersyteckiej.

Slawomir Wacewicz napisał/a:
...nie można tego zakwestionować nie kwestionując tym samym całej gamy...
Zgoda.
janusz kamiński - 2008-02-02, 08:01

Witam

"Odkryłem", że prof. Duch używa pojęcia folklor umysłu. Bardzo mi się to określenie podoba - może to by było odpowiednie na ten temat?

Pozdrawiam

PS.
Wiem, że PT Forumowicze powiązani z akademiami mają swoich ulubieńców jak i zdecydowanych "negatywów".
Ale może pokusiliby się oni o utworzenie, krótkiego, przynajmniej krajowego zestawienia (rankingu?) uczonych znaczących wiele dla kognitywistyki, wraz z zakresem ich pola działań?

Pozdrawiam

Leszek Nowaczyk - 2008-02-02, 15:18

Witam,

pomysł Janusza z utworzeniem zestawienia uczonych zajmujących się w Polsce kognitywistyką, na pewno jest wart rozważenia.

Nie sądzę, żebyśmy byli kompetentni do tworzenia rankingu, ale np. coś w rodzaju "sylwetki polskiej kognitywistyki" :-) czemu nie ... Zastanowimy się w gronie Redakcji, bo może lepiej byłoby to rozwijać na stronie głównej ... tak czy inaczej do pomysłu wrócimy.

Pozdrawiam

Tomasz Kąkol - 2008-02-17, 22:10

Ze swej strony dodam jeszcze konkluzję z tekstu Autorki, do którego się odwoływałem:

"Jak wiele innych mitów, psychologia ludowa służy celom jego orędowników. Traktowanie bowiem psychologii zdroworozsądkowej jako teorii, która rywalizuje z teoriami naukowymi, składa los zdrowego rozsądku w ręce psychologii naukowej, a przez to dostarcza motywacji za materializmem eliminacyjnym. Ale jeśli psychologia ludowa jest mitem, podobnie jest z materializmem eliminacyjnym".


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group